Inno-Gene łapie opóźnienia

opublikowano: 02-02-2021, 20:00

Spółka przyznała, że zeszłoroczne zamówienia zostały na papierze. Prezes wierzy, że karta się odwróci i nie sprzedaje akcji, które analityk uważa za mocno przewartościowane

Z tego artykułu dowiesz się:

  • czy spółka realizuje zamówienia,
  • co wymogła na spółce GPW,
  • jak problemy tłumaczy prezes Jacek Wojciechowicz,
  • co o sytuacji spółki sądzi analityk.

Nie stygną emocje, związane z notowaną na NewConnect spółką Inno-Gene. Jeszcze w październiku 2020 r. za jej akcje płacono ponad 90 zł, ale teraz po rekordowej wycenie nie ma śladu. Kurs wynosi obecnie około 22 zł.

W ostatni piątek spadł o 21 proc. po publikacji komunikatu, wymuszonego wezwaniem GPW. Inno-Gene podsumowało kilka głośnych zamówień, o których informowano jeszcze w zeszłym roku i które były impulsem do zwyżki notowań.

Okazało się, że z dostaw nic nie wyszło. Firma LeanTrix nie złożyła żadnego zamówienia i zakończył się termin obowiązywania umowy, firma BI Biotech India pomimo złożenia zamówienia nie otrzymała jeszcze towaru, a London Europe Group nie złożyło zamówienia i prowadzi wciąż konsultacje z przedstawicielami rządu Wielkiej Brytanii przed planowaną sprzedażą na rynku brytyjskim.

Jacek Wojciechowicz, prezes i główny akcjonariusz Inno-Gene tłumaczy, że sprzedaż z listopada 2020 r. przesunęła się o kilka miesięcy. Firma zrealizuje zapowiedziane zamówienia, jednak z opóźnieniami, których przyczyną był przedłużający się proces produkcji w zakładzie, któremu zlecono produkcję testów RT-LAMP (chodzi o Medicofarmę). Ale nie tylko.

– Główną przyczyną braku realizacji przewidywanej przez spółkę i dystrybutorów sprzedaży była sytuacja z końcówki 2020 r. Wtedy ukazały się informacje o szczepionce, która w szybkim czasie miała dotrzeć do wszystkich krajów Unii Europejskiej, USA czy Kanady. Wtedy dystrybutorzy i partnerzy wstrzymali jakiekolwiek działania prosprzedażowe, tłumacząc to optymistyczną atmosferą na świecie – mówi Jacek Wojciechowicz.

Nadzieja:
Nadzieja:
Jacek Wojciechowicz, prezes Inno-Gene liczy, że nadchodzące imprezy sportowe i wprowadzanie testów na lotniskach spowoduje wzrost przychodów.
Marek Wiśniewski

Zdaniem prezesa spółki, kiedy pojawiły się informacje o problemach ze szczepieniami, większość krajów wróciła do testowania na większą skalę.

– Po tych informacjach nasi partnerzy i dystrybutorzy odmrozili relacje i poprosili o powrót do procesu sprzedaży. Oczekują, że będziemy im dostarczać nasze testy – dodaje Jacek Wojciechowicz.

Nowe opcje

Prezes Inno-Gene mówi, że sprzedawane przez spółkę testy RT-LAMP oraz RT PCR kierowane są do trzech grup klientów: portów lotniczych, organizatorów imprez masowych i właścicieli firm. Metodę RT-LAMP na lotnisku w Poznaniu wykorzystano niedawno po raz pierwszy i dotyczyła pasażerów lotu linią KLM do Holandii (ten kraj uznał wynik testu RT-LAMP za równoprawny wynikom testu RT-PCR, potwierdzonego antygenowym).

Firma niedługo będzie też obsługiwać imprezę sportową.

– Pierwszą znaczącą są Halowe Mistrzostwa Europy w Lekkiej Atletyce i Copernicus Cup 2021. Będziemy testować zawodników, trenerów i obsługę imprez. Podczas ME na prezentacji organizatorom największych imprez m.in. piłkarskich, siatkarskich czy kolarskich, zademonstrujemy nasze rozwiązanie, które pomoże im w prawidłowym i bezpiecznym przeprowadzeniu zawodów - nie traci wiary Jacek Wojciechowicz.

Wysoka wycena

Kapitalizacja Inno-Gene to 125 mln zł, co zdaniem Adriana Kowollika, analityka East Value Research wskazuje na przewartościowanie spółki. Analityk wyjaśnia, że wskaźnik EV/sales (wartość ekonomiczna przedsiębiorstwa do sprzedaży – red.) wynosi dla spółek branży, w której działa Inno-Gene, średnio 3,8. Dodaje, że aby uzasadnić aktualną kapitalizację Inno-Gene musiałby wypracować w tym roku przychody w wysokości około 33 mln zł.

– Inno-Gene miał po dziewięciu miesiącach 2020 r. przychody w wysokości 2,9 mln zł. Zakładając, że w czwartym kwartale 2020 r. spółka miała podobne przychody jak w trzecim (1,5 mln zł), to w całym 2020 r. powinna była osiągnąć około 4,4 mln zł. Czyli uwzględniając aktualne mnożniki grupy porównawczej wartość godziwa przedsiębiorstwa wynosiłby wtedy 17,6 mln zł – mówi Adrian Kowollik.

Analityk 30 października 2020 r. przygotował pierwszą rekomendację dla Inno-Gene, która wtedy brzmiała „sprzedaj”.

Adrian Kowollik dodaje, że komunikacja ze strony spółki budziła jego wątpliwości.

– Częstotliwość komunikatów spółki od dłuższego czasu wzbudza moje podejrzenia. Uważam również za dziwne, że prezes zdecydował się przedłużyć lock-up tylko o 5 miesięcy do końca czerwca 2021 r., a nie na dłużej, bo przecież wydaje się przekonanym o świetlanej przyszłości spółki – dodaje Adrian Kowollik.

Dotychczasowy lock-up ogłoszony 1 października 2020 r. obowiązywał do 31 stycznia 2020 r. Jednak 20 stycznia 2021 r. Jacek Wojciechowicz zobowiązał się przedłużyć lock-up do 30 czerwca 2021 r.

Adrian Kowollik nie ma wątpliwości, że wymuszenie przez GPW publikacji informacji o stanie realizacji zamówień przez Inno-Gene było dobrym ruchem. Analityk dodaje, że ogólnym problemem notowanych spółek jest to, że niektóre komunikaty nie mają pokrycia w rzeczywistości, lub nie mają natychmiastowego przełożenia na przychody, bo dotyczą na przykład tylko listu intencyjnego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane