Innowacje poprawią efektywność inwestowania

W poszukiwaniu zysków z nowoczesności trzeba się udać za granicę. Ale polska giełda też ma swoje atuty

Tak zwana innowacyjność i nowoczesne technologie to rzeczy rozdmuchane PR-owsko. Gospodarka jest, była i zawsze będzie innowacyjna. Koło było bardzo innowacyjne. Maszyna parowa była bardzo innowacyjna, ale wtedy, gdy wynaleziono maszynę parową, nie robiono konferencji na temat innowacyjności — powiedział kilka dni temu Robert Gwiazdowski, prawnik i analityk gospodarczy, znany z chwytliwych tez.

INNOWACJE WE KRWI:
Zobacz więcej

INNOWACJE WE KRWI:

Rafał Dobrowolski, zarządzający funduszem Tar Heel Capital Globalnej Innowacji, z autorską koncepcją wystartował w tym roku, a wcześniej przez 5 lat kierował funduszami PKO Spółek Innowacyjnych Globalnym oraz PKO Technologii i Innowacji Globalnym. ARC

Rafał Dobrowolski, który od lat zajmuje się poszukiwaniem innowacyjnych perełek, w które można zainwestować, przyznaje, że w Polsce wybór jest niewielki.

— Wiele obszarów innowacyjności, które dynamicznie rozwijają się na zagranicznych rynkach rozwiniętych, w Polsce po prostu nie ma, a jeżeli już, to skala jest nieporównywalna. Równolegle, firmy które mamy i osiągnęły sukces są obiektywnie, a więc przede wszystkim jakościowo, dobre — i to na skalę światową — mówi Rafał Dobrowolski, który zarządza wartymi prawie 90 mln zł aktywami funduszu Tar Heel Capital Globalnej Innowacji.

Jego zdaniem, na rodzimej giełdzie bez zastrzeżeń o innowacyjności na skalę światową można mówić w przypadku sektora producentów gier komputerowych. Ciekawe są także spółki, które znajdują wspólny język z programistami. Ci, jak podkreśla, są specjalistami przez duże „S”. Na tym jednak lista się kończy, bo spora część krajowych innowatorów nie jest zainteresowana giełdowym życiem.

— Wszystko zależy od specyfiki spółki, jej zarządu, właścicieli, ale giełda czasem może popsuć tego typu biznes. Akcjonariusze spółki niepublicznej budują jej wartość długoterminowo, stawiają na górze interes klienta. Gdy spółka jest notowana, pojawia się presja kwartalnych wyników, rekomendacji… To nie zawsze jest dla niej dobre — uważa Rafał Dobrowolski.

Hulaj dusza za granicą

Zaplecze dobrych programistów czy wysoka jakość biznesów w Polsce to powód do dumy, ale dość skąpe przedstawicielstwo na GPW dla inwestora, który chciałby uszczknąć co nieco z drzemiącego w nich potencjału, może być małą nagrodą pocieszenia. Na Polsce jednak świat się nie kończy.

— Możliwości do inwestowania w tego typu spółki na świecie jest bardzo dużo, bo firmy co chwila tworzą nowe rozwiązania. Najwięcej jest ich w Stanach Zjednoczonych, ale bardzo dużo ciekawych pomysłów rodzi się także w krajach Europy Zachodniej — mówi Rafał Dobrowolski i podkreśla,że warto bacznie obserwować np. rozwój sztucznej inteligencji czy automatyzacji pracy dotąd wykonywanej przez ludzi.

— Bardzo trudno inwestuje się w to bezpośrednio, bo to dość startupowy rynek. Idzie za nim jednak cały ekosystem elektroniki, związany z zapleczem sprzętowo-elektronicznym. Wspólny mianownik dla rozwiązań tego typu to wzrost mocy obliczeniowych — mówi Rafał Dobrowolski. Ciekawa, jego zdaniem, jest także cyfryzacja nowych branż.

— Cyfryzacja w branżach takich jak infrastruktura, przemysł czy budownictwo — gdzie szczególnie w drugim przypadku mamy do czynienia z tzw. sektorem „notesu i długopisu” — niesie ogromne oszczędności kosztowe i czasowe, a tym samym wyraźnie poprawia efektywność przedsiębiorstw — mówi Rafał Dobrowolski.

Ukryty potencjał

Takich nowych trendów na polskiej giełdzie duzi inwestorzy nie mają szansy dostrzec, podobnie zresztą jak nie znajdą w niej dobregoodwzorowania rodzimej gospodarki.

— W indeksie WIG dużą wagę ma skarb państwa. O notowaniach decydują w głównej mierze sektor bankowy, surowcowy, i energetyczny, a nie najwięksi krajowi eksporterzy, spółki z ekspozycją na konsumenta czy ogólnie o silnym biznesie eksponowanym na poprawę koniunktury w kraju — mówi Rafał Dobrowolski.

Zgadza się z nim Andrzej Domański, członek zarządu i zarządzający funduszami w Eques TFI. — Spółek kontrolowanych przez państwo w WIG20 jest bardzo dużo i daje to odpowiedź na pytanie, dlaczego przez długi czas flagowy indeks odstawał od indeksów europejskich pod względem stopy zwrotu. Gdyby na naszą giełdę patrzeć przez pryzmat spółek z mWIG40, to odbiór byłby zupełnie inny.

CD Projekt, Forte, Amica — to tylko przykłady kilku firm, których zarządy mają wspólny interes z moim, jako zarządzającego funduszem — by poprawiać wyniki, rosnąć i wypłacać dywidendę. Z takimi spółkami w składzie WIG20 bylibyśmy w zupełnie innym miejscu — uważa Andrzej Domański. Zdaniem Rafała Dobrowolskiego, w Polsce jest stosunkowo dużo spółek z naturalną ekspozycją na poprawiające się warunki gospodarcze.

— Sęk w tym, że nie widać wyraźnego wzrostu liczby chętnych na zakup ich akcji, chociażby w postaci napływów do funduszy akcyjnych czy powrotu inwestorów indywidualnych. Inwestorzy zagraniczni patrzą tylko na kilkadziesiąt dużych firm, mimo że mamy w Polsce bardzo ciekawe spółki o mniejszej kapitalizacji. W oczach inwestora zagranicznego są one jednak bardzo małe i niepłynne, a więc też nieinwestowalne — mówi Rafał Dobrowolski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Innowacje poprawią efektywność inwestowania