Innowacje? Zbyt ryzykowne

Finansowanie: Firmy rzadko decydują się na ryzykowne projekty badawcze. Boją się, jak je rozliczyć, ale też nie mają niezbędnej wiedzy

Nawet jeśli polscy przedsiębiorcy planują prowadzenie innowacyjnych, przełomowych projektów B+R — wszystko najczęściej kończy się na chęciach. Co stoi na przeszkodzie? Najczęściej biurokracja. Potwierdzają to także badania przeprowadzone przez Ośrodek Przetwarzania Informacji — Instytut Badawczy (OPI). Wynika z nich, że firmy rzadko kiedy porywają się na przedsięwzięcia, którym towarzyszy wysokie ryzyko, bo obawiają się, że nie będą w stanie ich rozliczyć — zwłaszcza gdy pieniądze dają publiczni sponsorzy, tacy jak Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Ci nie mają zwykle oczekiwań związanych z merytorycznymi wynikami badań, często nie mają też zespołów, które mogłyby je ocenić, dlatego skupiają się głównie na formalnych rozliczeniach. Najważniejsze, aby zgadzało się wszystko w kasie.

— Dlatego realizowane są przede wszystkim projekty bezpieczne, zwłaszcza gdy są dofinansowywane z zewnętrz. A przecież przedsięwzięcia B+R z natury i definicji są nieprzewidywalne. Jednak, co ciekawe, w Polsce zazwyczaj kończą się sukcesem — bez zmian harmonogramów, kosztów, zespołów, bez nieplanowanych rezultatów. Tu nie ma miejsca na ryzyko, liczy się poprawność finansowa — mówi Agnieszka Gryzik, doradca ds. badań i zarządzania z Ośrodka Przetwarzania Informacji — Instytutu Badawczego (OPI).

Zero elastyczności

Przedsiębiorców obowiązują sztywne kryteria i sposoby realizacji projektów, często nie mają oni możliwości choćby minimalnej zmiany harmonogramów w razie nieprzewidzianych efektów badań. Uciążliwe jest dostosowywanie się do wciąż zmieniających się zasad prowadzenia i finansowania prac B+R. Przedsiębiorcy wskazują także na opóźnienia w rozliczaniu z instytucjami finansującymi. Ale wiele zarzucić można także osobom kierującym projektami — brak im chociażby kompetencji menedżerskich. Podstawą w projektach B+R jest analiza ryzyka, jednak wiele polskich zespołów realizujących te przedsięwzięcia nie ma pojęcia, czym ona jest.

— Naukowcy pracujący przy projektach nie rozumieją pytania o analizę ryzyka.

Przedsiębiorcy mylą ją często z analizą rynku, badaniem popytu czy kalkulacją opłacalności — mówi Agnieszka Gryzik.

Widać ogromną różnicę w postrzeganiu „sukcesu projektu” przez naukowców i przedsiębiorców.

— W jednostkach naukowych sukces to przede wszystkim formalna poprawność realizacji projektu i naukowy wymiar wyników. W firmach większą uwagę zwraca się na praktyczne zastosowanie wyników i efekty finansowe przedsięwzięcia — mówi Tomasz Cichocki, ekspert PSDB.

Pomysły zamiast potrzeb

Bolączką polskich firm jest też słabe zarządzanie projektami.

— Firmy prowadzące prace B+R rzadko korzystają z systemów wspierających zarządzanie projektami. Projektami właściwie się administruje, a nie zarządza, i to najczęściej w sposób intuicyjny. Przedsiębiorcy dziwią się, że projektem trzeba zarządzać, ale mówią, że dotyczące tego narzędzia nie są im potrzebne— mówi Anna Matejczuk z Coffey International Development.

Jeśli chodzi o etap inicjowania projektu, między polskimi i zagranicznymi firmami jest ogromna rozbieżność.

— U rodzimych przedsiębiorców projekt zaczyna się od pomysłu. Jeśli jego autorem jest prezes czy właściciel firmy, często nie ma nad tą ideą żadnej dyskusji. Na Zachodzie podstawą jest zdiagnozowana potrzeba lub problem komunikowany przez rynek. Trzeba na nie odpowiedzieć. Zdarza się, że ta potrzeba jest potem klientom odpowiednio uświadamiana. Kluczem do tego jest przygotowanie strategii innowacyjności, która porządkuje plan działania w tej materii — mówi Anna Matejczuk.

Bardzo ważnym elementem projektu jest ryzyko, które może mieć przełożenie na budżet i rezultaty.

— Najważniejsze to je sobie uświadamiać, a nie stwierdzać, że to ryzyko nie istnieje — a takie podejście ma wielu przedsiębiorców. Istotne jest jego oszacowanie w możliwie wczesnym etapie — mówi Anna Matejczuk.

Firmy zdające sobie sprawę z ryzyka mają dwie strategie, jak sobie z nim radzić.

— Pierwsza to biurokratyzacja, czyli realizacja projektów za wszelką cenę zgodnie ze ścieżką wytyczoną na początku. Ale tu wyniki często nie są optymalne. Druga metoda to planowanie i analiza możliwych scenariuszy, czyli elastyczne podejście do zadań i osiąganych rezultatów. Polskie firmy zbyt rzadko idą tą drogą — mówi Anna Matejczuk.

Nikomu nie zależy

Problemy sprawia realizacja ryzykownych projektów we współpracy z uczelniami.

— Bo nikomu na tym nie zależy. Uniwersytety skupiają się na nauczaniu, profesorowie chcą spokojnie dotrwać do emerytury, a młodzi naukowcy zbyt mało znaczą, są trybikami w machinie. Nie będą ryzykowali kariery naukowej — ich rolą jest proponowanie projektów, które na pewno dadzą się zrobić, a nie rzucanie się z motyką na słońce — mówi dr Sebastian Maćkowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Kto zatem mógłby zająć się ryzykownymi projektami na uczelniach? Dr Maćkowski widzi dwie szanse: pierwsza to naukowcy o ustalonej renomie, której nie nadszarpnie ewentualne niepowodzenie. Drugą są doktoranci, którzy po ukończeniu studiów mogą założyć własną firmę. Kiedy prowadzą kilka bezpiecznych projektów, gwarantujących ciągłość działalności, mogą sobie pozwolić na bardziej ryzykowną inicjatywę.

80% Tylu przedsiębiorstw korzysta lub korzystało z zewnętrznych źródeł finansowania projektów B+R, w tym ponad 40 proc. z funduszy unijnych.

Główne wymienne przez przedsiębiorców bariery w realizacji ryzykownych projektów B+R:

Procedury administracyjne

Prawo (ustawa o zamówieniach publicznych)

Ciągłe zmiany formalnych zasad prowadzenia prac badawczych oraz modyfikowanie i tworzenie nowych sposobów finansowania badań

Brak zdecydowanego wparcia ze strony najwyższego kierownictwa dla jednostek angażujących się w projekty

Brak kompetencji menedżerskich kierowników projektów

Brak orientacji jednostek naukowych na realizację celów projektu

Wewnętrzne regulacje we współpracujących uczelniach — brak decyzyjności

Źródło: Ośrodek Przetwarzania Informacji — Instytut Badawczy (OPI).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwester Sacharczuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Innowacje? Zbyt ryzykowne