Interchange podwójnie uderza w banki

opublikowano: 08-01-2013, 00:00

Zastrzeżenia „płatność kartą od 10 zł” są po myśli banków i agentów — zwłaszcza po obniżce interchange.

Od początku roku banki mniej zarabiają na prowizjach od kart debetowych. Od 1 stycznia obowiązują nowe stawki interchange w Visie i Mastercardzie, niższe o około 50 pkt. Nie zmieniły się koszty transakcji kartami kredytowymi, a w niektórych przypadkach poszły nawet w górę.

O ile jednak kredytówek Polacy mają w portfelach 6,6 mln, to debetówek jest na rynku ponad 26 mln sztuk. Do końca 2012 r. banki od każdej płatności taką kartą dostawały około 1,5 proc. prowizji (przy płatnościach do 50 zł wpływy były niższe). Teraz muszą zadowolić się opłatami rzędu 1-1,1 proc. Spadek prowizji kartowych zaboli branżę podwójnie.

Od interchange banki odprowadzają do Visy i Mastercarda opłaty — marketingową oraz z tytułu tzw. clearingu (zbilansowania przepływów) i rozliczenia. Naliczane są one kwotowo od każdej transakcji, według różnych zasad w Mastercardzie i Visie. Ich wysokość zależy też od kursu walutowego, bo opłaty wyrażone są w euro. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że z tytułu autoryzacji i tzw. processingu (uwiarygodnienia transakcji) bank płaci Visie średnio2 eurocenty od transakcji, a Mastercardowi — 3 eurocenty.

Do tego dochodzą koszty marketingu rzędu 0,1 proc. liczone od wielkości obrotu, odprowadzane kwartalnie. Według bieżącego kursu, od zakupów za 100 zł organizacje kartowe zainkasują około 8-12 gr. Bank ma z czego zapłacić, bo z tytułu interchange dostaje około 1 zł. Problem pojawia się przy niższych płatnościach. Jeśli klient zapłaci kartą rachunek za kawę wartości 6 zł, to bank na interchange zarobi tyle, ile wyniosą opłaty procesingowe i autoryzacyjne.

Małe się nie opłaca

Podobne koszty ponoszą również agenci rozliczeniowi, ale w nich opłaty na rzecz organizacji kartowych biją jeszcze mocniej, ponieważ działają na niskich marżach, rzędu 0,11 proc. wartości transakcji. Przy kilkuzłotowych transakcjach dopłacaja do interesu, gdyż wydatki przewyższają przychody.

Zarówno im, jak i bankom jest więc na rękę, gdy handlowcy wywieszają w sklepach informacje „płatność kartą od 10 zł”. Dane, do których dotarliśmy, wskazują, że małych transakcji na rynku jest sporo. Zakupy kartą o wartości do 10 zł ilościowo stanowią prawie 7 proc. wszystkich płatności, a w przedziale między 11 a 20 zł — aż 12,5 proc. Łącznie transakcje na kwoty do 40 zł to ilościowo niemal 40 proc.

— Banki same strzeliły sobie w kolano, wprowadzając na rynek i promując karty zbliżeniowe z zasady przeznaczone do niskokwotowych płatności. Poniosły spore nakłady marketingowe, a korzyści finansowe z tego tytułu są co najmniej wątpliwe — mówi przedstawiciel firmy rozliczeniowej, zastrzegając sobie anonimowość.

Część większej całości

Bankowcy zupełnie inaczej zapatrują się na ten problem. Przyznają, że jednostkowo transakcje kilkuzłotowe nie przynoszą dochodu, a nawet mogą generować koszty.

— Jest grupa transakcji, do których trzeba dopłacać. Pamiętajmy jednak, że przelew też powoduje koszty w banku, a dla klienta jest za darmo. Karta jest tylko jednym z produktów. Trzeba patrzeć na całość relacji z klientem. Żeby mógł płacić kartą, musi mieć rachunek, a do tego dochodzą inne produkty — mówi Marcin Giżycki, dyrektor w pionie bankowości detalicznej ING Banku Śląskiego.

Joanna Edman, menedżer ds. rozwoju kart płatniczych mBanku i Multibanku, tłumaczy natomiast, że wspieranie niskokwotowych transakcji ma na celu w ogóle upowszechnienie płatności kartowych.

— Jeśli ktoś używa karty przy drobnych sprawunkach, sięgnie po nią również, kiedy płaci wysokie rachunki — mówi Joanna Edman. Bankowcy po cichu przyznają jednak, że w sytuacji, gdy spada interchange, opłaty processingowe też powinny się zmniejszyć — tym bardziej że idą trudne czasy, przychody spadają i branża szuka, gdzie można ciąć koszty. Czy organizacje kartowe zmienią cennik processingu i marketingu?

Nie udało nam się uzyskać odpowiedzi od Mastercarda. Visa, która przetwarza około miliarda transakcji miesięcznie, napisała: „Jesteśmy w stanie zaoferować naszym członkom niskie ceny, a nasz cennik jest skonstruowany malejąco wraz ze wzrostem skali korzystania z systemu Visa. Jego struktura nie hamuje rozwoju obrotu bezgotówkowego, lecz wręcz przeciwnie”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu