Interesy handlowe są trudne do pogodzenia

Materiał partnera
opublikowano: 01-10-2018, 22:00

Choć szeroko rozumiana globalizacja przełożyła się na wzrost wymiany handlowej i w wielu miejscach na świecie na zmniejszenie ubóstwa, to obwinia się ją też o narastające nierówności i poczucie społecznego wykorzenienia. Stąd powstały nowe napięcia geopolityczne na linii największych gospodarek świata. Mówi się wręcz o wojnie handlowej

Choć szeroko rozumiana globalizacja przełożyła się na wzrost wymiany handlowej i w wielu miejscach na świecie na zmniejszenie ubóstwa, to obwinia się ją też o narastające nierówności i poczucie społecznego wykorzenienia. Stąd powstały nowe napięcia geopolityczne na linii największych gospodarek świata. Mówi się wręcz o wojnie handlowej

Napięcia między państwami i wielkimi firmami narastają. To zmienia światowy
układ sił i jest prologiem do nowego, innego porządku geopolitycznego. O
problemach z globalizacją i zagrożeniu rezygnacją z niej dyskutowali uczestnicy
debaty „Nowy podział świata Unia Europejska — USA — Chiny. Czy cyfryzacja
powstrzyma deglobalizację?” (od prawej) Andrzej Olechowski, przewodniczący rady
nadzorczej Citi Handlowy, Profesor Ji Bo, główny przedstawiciel i zastępca
dziekana, Cheung Kong Graduate School of Business, Charles R. Johnston,
dyrektor zarządzający International Government Affairs w Citi, Paweł Świeboda,
wicedyrektor Europejskiego Ośrodka Strategii Politycznej, EPSC w Komisji
Europejskiej.
Zobacz więcej

PROBLEMY GLOBALIZACJI:

Napięcia między państwami i wielkimi firmami narastają. To zmienia światowy układ sił i jest prologiem do nowego, innego porządku geopolitycznego. O problemach z globalizacją i zagrożeniu rezygnacją z niej dyskutowali uczestnicy debaty „Nowy podział świata Unia Europejska — USA — Chiny. Czy cyfryzacja powstrzyma deglobalizację?” (od prawej) Andrzej Olechowski, przewodniczący rady nadzorczej Citi Handlowy, Profesor Ji Bo, główny przedstawiciel i zastępca dziekana, Cheung Kong Graduate School of Business, Charles R. Johnston, dyrektor zarządzający International Government Affairs w Citi, Paweł Świeboda, wicedyrektor Europejskiego Ośrodka Strategii Politycznej, EPSC w Komisji Europejskiej. Fot. ARC

Po 1989 roku uwolnienie handlu międzynarodowego, rewolucja technologiczna i prymat wartości zachodnich nad innymi modelami organizacji życia politycznego miały zwiastować nowy wspaniały świat. Dziś wiemy, że tamte nadzieje były przesadne, a zaobserwowane procesy dużo bardziej złożone, niż wówczas uważano. Dużo częściej, niż o korzyściach płynących ze zwiększenia wymiany handlowej, mówi się dziś o rosnącym protekcjonizmie, wojnach handlowych, a nawet wręcz o deglobalizacji. Trudno określić, w jaki sposób nasilający się protekcjonizm może doprowadzić do zmiany głównych korytarzy handlowych na świecie. Faktem jest, że napięcia między państwami i wielkimi firmami narastają. To zmienia światowy układ sił i jest prologiem do nowego, innego porządku geopolitycznego. O problemach z globalizacją i zagrożeniu rezygnacją z niej dyskutowali uczestnicy debaty „Nowy podział świata Unia Europejska– USA–Chiny. Czy cyfryzacja powstrzyma deglobalizację?”, której partnerem był bank Citi Handlowy.

Andrzej Olechowski, przewodniczący rady nadzorczej Citi Handlowy, prowadzący debatę:

Jestem przekonany, że silnik napędzający globalizację gaśnie. Jeśli przyjrzymy się bezpośrednim inwestycjom transgranicznym, to zauważymy, że nie są one w stanie osiągnąć poziomu z 2007 r., kiedy wynosiły 3 proc. globalnego dochodu narodowego. W teorii, państwa i rządy umożliwiają i wspierają wymianę handlową, a technologia pozwala przenosić dobra i usługi w tempie nie osiągalnym nigdy wcześniej. W praktyce proces globalizacji zatrzymał się przez rosnące nastroje protekcjonistyczne na całym świecie. Został zakwestionowany przez Stany Zjednoczone, architekta systemu liberalnego. A przecież USA nie jest jedynym źródłem presji na deglobalizację. Tymczasem Chińscy politycy zawsze uważali, że światowa wymiana handlowa musi zrobić miejsce dla ich produktów i usług. Dlatego nie chcą się pogodzić z niechęcią narastającą wobec stosowanych przez nich praktyk.

Charles R. Johnston, dyrektor zarządzający International Government Affairs w Citi:

Tendencje które widzimy w USA, to co komunikuje prezydent Donald Trump, popiera cały rząd, albo niemal cały rząd. Mamy republikańskiego prezydenta i republikanów kontrolujących kongres, a ten ma decydujący wpływ na klimat wymiany handlowej. Teraz prezydent mówi „Przede wszystkim Ameryka. Wracamy do czasów, kiedy izolowaliśmy się od innych rynków”. Ten parlament podkreśla, że prowadzi taką politykę po to, aby wzmocnić bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych. Dlatego może ograniczać import wybranych towarów jeśli uważa, że zagraża to bezpieczeństwu narodowemu. Tak właśnie ograniczył import stali z Chin, a później także z Unii Europejskiej i Kanady. Teraz analizuje czy import samochodów i aluminium też stanowi zagrożenia oraz jaki wpływ będzie miało jego ograniczenie na gospodarkę Stanów i innych krajów. Ale Stany Zjednoczone we wprowadzaniu ograniczeń na towary importowane nie są odosobnione. Ten trend dostrzegamy także w Chinach, Japonii, Niemczech, które również patrzą na wymianę handlową pod kątem bezpieczeństwa własnych rynków.

Oczywiście wiele osób w USA nie zgadza się z wprowadzeniem nowych taryf dla Chin. Obawiają się wpływu tych sankcji na rozwój własnych biznesów. Mamy świadomość, że ten konflikt będzie długotrwały i skomplikowany. Uważamy, że dużo łatwiej będzie nam się porozumieć z Europą. Naturalnie rozumiemy, że Chiny chcą się reformować i rozwijać, a administracja Donalda Trumpa mogła to spowolnić.

Podkreślanie przez prezydenta konieczności ochrony rynku wewnętrznego, wzbudza także niepokój organizacji międzynarodowych, takich jak światowa organizacja handlu WHO, czy NAFTA. Z drugiej strony mamy świadomość, że działanie tych organizacji w dotychczasowym kształcie jest niemożliwe. Konieczna jest ich dogłębna reforma.

Profesor Ji Bo, główny przedstawiciel i zastępca dziekana, Cheung Kong Graduate School of Business, jedynej prywatnej szkoły biznesowej w Chinach.

Nasz prezydent Xi Jinping, w ubiegłym roku, podczas światowego forum ekonomicznego w Davos zapewniał, że Chiny wspierają rozwój międzynarodowego handlu. Ta wojna wywrze ogromny wpływ na naszą gospodarkę, szczególnie na kondycję małych i średnich firm, największy na robotników w fabrykach, którzy już odczuwają spadek popytu na pracę. Dlatego nie chcemy zmian, nie jesteśmy gotowi na wojnę handlową.

Zdaliśmy sobie sprawę jak ogromna przepaść dzieli naszą gospodarkę od gospodarki Stanów Zjednoczonych czy Unii Europejskiej. To fakt, że jesteśmy największym rynkiem świata, nasze PKB rośnie najszybciej. Jednak pod względem PKB na głowę mieszkańca jesteśmy daleko w tyle za gospodarkami rozwiniętymi. U nas wynosi ono 14 tys. USD, gdy np. w Holandii 50 tys. USD. Nadal 400 mln Chińczyków żyje poniżej granicy ubóstwa. Podkreślam, jesteśmy gospodarką na wczesnym etapie rozwoju. Zbudowaliśmy nadwyżkę handlową w sposób niezdrowy, niskimi kosztami pracy i niską ceną, a co za tym idzie, bardzo niskim zaawansowaniem technologicznym naszych wyrobów. W efekcie chińskie produkty są bardzo źle postrzegane. Dlatego teraz budujemy strategię, która ma podnieść technologicznie chiński przemysł. Chcemy ze swoimi produktami i usługami wejść do klasy premium, jak to kiedyś zrobiły Niemcy. Pragniemy przekształcić się z fabryki świata w światowego gracza technologicznego.

Poza tym pamiętajmy, że 50 proc. PKB Chin wypracowywanych jest przez firmy państwowe, a druga połowa przez firmy z kapitałem zagranicznym. Co oznacza, że z powodu decyzji Stanów Zjednoczonych, problem będzie miała nie tylko gospodarka Chin i nasze przedsiębiorstwa.

Jesteśmy przekonani, że uda się zatrzymać wojnę handlową. Myślę, że żaden kolejny prezydent nie będzie kontynuował konfliktu.

Paweł Świeboda, wicedyrektor Europejskiego Ośrodka Strategii Politycznej, EPSC w Komisji Europejskiej

Największym problemem, przed jakim stoimy, jest reakcja świata na zmianę ośrodka władzy z amerykańskiego na azjatycki, konkretnie chiński. Chiny są coraz bardziej gotowe do tego by stanąć twarzą w twarz z gospodarką Unii Europejskiej. W wielu dziedzinach są na najwyższym poziomie zaawansowania technologicznego i są w stanie skutecznie konkurować z firmami EU czy Stanów Zjednoczonych.

Pan profesor, powiedział o tym, że Chiny są krajem rozwijającym się, na wczesnym etapie tego rozwoju. Jednak nie docenia swojej gospodarki. A Chiny realizują wiele usług w tym np. e-commerce subsydiując choćby usługi pocztowe. W ten sposób wykańczają konkurencję na wielu rynkach. Na to subsydiowanie pozwala im właśnie statut kraju rozwijającego się. A to się wielu uczestnikom rynku nie podoba i wiemy, że na to nie możemy dalej patrzeć biernie. To zakłócanie równowagi gospodarczej powinno się jak najszybciej zakończyć.

Europa jest największym graczem jeśli chodzi o wymianę handlową — mamy podpisaną umowę z 77 krajami. Będziemy starali się o kolejne, bo 31 mln miejsc pracy w UE zależy od tego tej wymiany i są to miejsca lepiej płatne. Dlatego również cały czas poprawiamy stare umowy — np. z Meksykiem, Ameryką Południową, rozmawiamy z Australią i Nową Zelandią. Jednak obecnie kluczowa jest reakcja Chin na sankcje Amerykańskie. My w UE też się ich obawialiśmy, przede wszystkim tych, które dotyczą przemysłu motoryzacyjnego. Na szczęście, dzięki zabiegom dyplomatycznym, na razie do nich nie doszło. Teraz wielkim talentem dyplomatycznym będą musiały się wykazać Chiny.

 

TRZY PYTANIA DO SŁAWOMIRA SIKORY, PREZESA CITI HANDLOWY

Wojnę handlową już mamy

1. Czy faktycznie grozi nam wojna handlowa?

Wojnę handlową już mamy. Protekcjonizm gospodarczy jest częścią tego co dzieje się w wielu państwach na świecie już od jakiegoś czasu, czyli wprowadzania taryf dla importowanych towarów. Odzwierciedlają one pogląd, że w handlu międzynarodowym trzeba bronić przede wszystkim interesów narodowych. To stoi w konflikcie z tezą, że współpraca międzynarodowa pozwala wszystkim gospodarkom rosnąć.

2. Jak w tej sytuacji powinna się zachować Polska?

Polska odgrywa znaczącą rolę jako członek Unii Europejskiej. Nie mamy, ze względu na naszą wielkość, szansy na odgrywanie samodzielnej roli w globalnym podziale zasobów i produkcji oraz w globalnej polityce. Natomiast Unia Europejska, jako wspólnota, jest jednym z trzech głównych obszarów gospodarczych, obok Stanów Zjednoczonych i Chin. Dlatego przez działania na forum UE jesteśmy w stanie wpływać na przyszły porządek świata i na to jak w przyszłości zostanie zorganizowany międzynarodowy handel.

3. Czy możemy coś na tej wojnie handlowej stracić?

Zdecydowanie wiele. Przykład, jeśli prezydent Stanów Zjednoczonych zdecydowałby się na wprowadzenie ceł na samochody z Europy, dotknęłoby to w Polsce branżę, która dzisiaj zatrudnia ponad 200 tysięcy osób. Dlatego zależy nam aby handel międzynarodowy nadal się rozwijał. Dla nas inwestycje zagraniczne przekładają się od razu na wzrost eksportu, a eksport na wzrost gospodarczy, który niewątpliwie będzie służył rozwojowi Polski i wzrostowi dobrobytu nas wszystkich. Dlatego, w ramach struktur Unii Europejskiej, powinniśmy zabiegać o jak najszybsze rozwiązywanie napięć w handlu międzynarodowym.

 

Czempioni przedsiębiorczości

Podczas EFNI Citi Handlowy po raz piąty przyznał nagrodę Emerging Market Champions. Promuje ona pozytywne praktyki gospodarcze w wymiarze międzynarodowym i najlepsze inwestycje. Bank nagradza tych, którzy przekraczają granice i przyczyniają się nie tylko do rozwoju swojego, ale też innych krajów. Wyróżnia też firmy nowej gospodarki dlatego w tym roku do grona laureatów dołączył champion z e-comerce.

 

SPOSÓB NA WZROST: Laureatem w kategorii „Polskie inwestycje zagraniczne” została firma Wielton, doceniona za organiczny rozwój biznesu, który z rodzinnej lokalnej firmy zrobił lidera z pierwszej trójki największych dostawców przyczep i naczep na świecie. Jej prezes, Mariusz Golec, powiedział: dwa lata temu w strategii założyliśmy podwojenie biznesu zarówno przez akwizycje, jak i rozwój organiczny i konsekwentnie ją realizujemy. Kilka dni temu przejęliśmy spółkę brytyjską. Posiadamy firmy produkcyjne we Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Włoszech. Nagrodę dedykuję 3,2 tysiącom osób, które zatrudniamy w naszych zakładach.

DOBRY KLIMAT: W kategorii „Zagraniczne inwestycje w Polsce” zwyciężyła firma CEZ Polska, która wyróżnia się od 13 lat konsekwentnymi inwestycjami w Polsce w energetykę przyjazną środowisku. Bohdana Horáčkova, prezes spółki, podkreślała: Polska jest nam przyjazna, dała nam szansę na rozwój w energetyce nowoczesnej, która jest przyszłością najbliższych lat.

WYKORZYSTAĆ SIEĆ: W nowej kategorii e-comerce zwyciężyło CCC ze swoją spółką e-obuwie, za twórcze użycie internetu do świadczenia wysokiej jakości usług, dzięki czemu firma jest największym sprzedawcą butów w Europie. Marzena Czapaluk, członek zarządu CCC, mówiła: zachęcam do śledzenia naszych projektów, bo nie powiedzieliśmy ostatniego słowa i wprowadzimy niebawem kolejne innowacyjne rozwiązania. [FOT. ARC]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Kariera / Interesy handlowe są trudne do pogodzenia