Inwestorzy bojkotują węgiel i ropę

Zarządzający towarzystwami inwestycyjnymi zwiększają presję na sektor paliw kopalnych

Dwa miesiące temu Legal & General Investment Management (LGIM) pozbyło się wartych 300 mln USD akcji Exxon Mobil i zapowiedziało, że resztę swojego pakietu, opiewającą na ponad 0,5 proc. kapitału spółki, wykorzysta do zablokowania ponownego wyboru Darrena Woodsa na prezesa.

Działania drugiego pod względem wartości aktywów towarzystwa inwestycyjnego w Europie to bynajmniej nie skutek słabych wyników amerykańskiego potentata naftowego, jeszcze sześć lat temu największej pod względem kapitalizacji spółki świata. Niezadowolenie zarządzających wzbudziło zbyt słabe zaangażowanie spółki w zapobieganie zmianom klimatu – odrzuciła ona przygotowane przez LGIM rekomendacje działań w tej sprawie.

„Exxon Mobil nie spełnił naszych minimalnych wymagań co do ujawniania własnego wpływu na emisje gazów cieplarnianych i stawiania sobie w tej kwestii celów do realizacji” – wynika z raportu towarzystwa.

Miarka się przebrała

To na razie jeden z dość nielicznych przypadków, by argumenty klimatyczne miały tak istotny wpływ na decyzje towarzystw inwestycyjnych (inny przykład to tegoroczna zapowiedź BNP Paribas AM, dotycząca zmniejszenia zaangażowania w akcje producentów węgla o 1 mld EUR).

Zarządzający aktywami, którzy do tej pory poprzestawali na rozmowach z zarządami i przyjmowaniu rezolucji, zaostrzają presję na sektor wydobycia i przetwarzania paliw kopalnych.

Szerokim echem odbiła się zwłaszcza tegoroczna decyzja norweskiego funduszu majątkowego o wyjściu z wartych 7,5 mld USD inwestycji w spółki zajmujące się poszukiwaniem i wydobyciem ropy i gazu.

Norwedzy, którzy zdecydowali się jednak zatrzymać akcje zdywersyfikowanych wielkich spółek naftowych, motywowali swoją decyzję głównie chęcią zmniejszenia zależności od cen ropy, głównego towaru eksportowego skandynawskiego kraju.

- Nie można przez 15 lat powtarzać tych samych rozmów bez żadnych efektów – podkreśla Meryam Omi, odpowiedzialna w LGIM za inwestowanie odpowiedzialne społecznie.

To nie przypadek, że branża znalazła się na cenzurowanym właśnie teraz. Według ośrodka Carbon Majors odpowiedzialność za 71 proc. globalnych emisji gazów cieplarnianych z ostatnich 30 lat można przypisać jej zaledwie 100 przedstawicielom.

Jednocześnie według naukowców czas na zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych, by ograniczyć wzrost średniej temperatury w tym stuleciu do 1,5 stopnia Celsjusza, szybko się kończy (nie bez wpływu na to pozostaje wycofanie się USA z paryskiego porozumienia klimatycznego z 2015 r.).

Wśród szeroko rozumianych inwestorów instytucjonalnych aktywów związanych z paliwami kopalnymi pozbyły się lub to zapowiedziały podmioty kontrolujące 8 bln USD, przy łącznie zarządzanych przez tą grupę 100 bln USD.

Czarne owce

Kluczem pomysłu na inwestycyjny bojkot sektora paliw kopalnych, z którym jako pierwsza w 2012 r. wyszła grupa aktywistów 350.org, tkwi w podwyższeniu ponoszonego przez niego kosztu kapitału.

Zgodnie z takim rozumowaniem spółki musiałyby przerzucić wzrost kosztów na konsumentów, a to oznaczałoby dla tych ostatnich większą zachętę do wyboru odnawialnych źródeł energii. Ograniczenie finansowania sprawiłoby, że części projektów budowy nowych wiertni, rafinerii czy ropociągów branża w ogóle nie mogłaby zrealizować.

Na podobnej zasadzie działać miał chociażby nasilony szczególnie w latach 80. bojkot inwestycyjny spółek z RPA, którego celem było skłonienie tego kraju do odejścia od apartheidu.

Nie ma dowodów, na ile taki mechanizm jest rzeczywiście skuteczny, ale zdaniem niektórych finansistów sukcesem będzie już to, że bojkot – podobnie jak akcja wobec RPA – zainteresuje problemem media i napiętnuje pracę dla branży oraz robienie z nią interesów.

- W tym momencie tendencja wychodzenia z inwestycji w branżę ma na nią dość ograniczony wpływ – przyznaje Richard Taylor, analityk sektorowy w agencji Moody’s.

- Skutki usuwania akcji z portfeli nie są tak poważne, jak twierdzą inicjatorzy akcji, duże znaczenie ma jednak uczynienie przedstawicieli branży czarnymi owcami – przyznaje w rozmowie z tygodnikiem „The New Yorker” inwestor-miliarder Jeremy Grantham, który osobiście wsparł w tym roku walkę ze zmianami klimatycznymi kwotą 1 mld USD.

Rozszerzający się bojkot może dla branży oznaczać utratę obecnych wpływów i konieczność rzeczywistych ustępstw w kwestiach wpływających na globalne ocieplenie. Z niepokojem na akcję patrzą same spółki naftowe – przykładowo w raporcie za 2017 r. Royal Dutch Shell ostrzegał, że może ona mieć wpływ na dostęp spółki do finansowania i wycenę jej akcji.

fa44e31e-90f7-11e9-bc42-526af7764f64
Poza scenariuszem
Newsletter poświęcony globalnym rynkom finansowym. Strategie inwestycyjne, alternatywne scenariusze, makrospojrzenie.
ZAPISZ MNIE
Poza scenariuszem
autor: Marek Wierciszewski
Wysyłany co dwa tygodnie
Marek Wierciszewski
Newsletter poświęcony globalnym rynkom finansowym. Strategie inwestycyjne, alternatywne scenariusze, makrospojrzenie.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Tymczasem już teraz znaczenie branży jest cieniem potęgi, jaką cieszyła się jeszcze dekadę temu – widać to chociażby po spadku udziału w kapitalizacji amerykańskiego indeksu S&P500 z 13 proc. do zaledwie 8 proc.

Bojkot a zyski

Choć spółki naftowe tradycyjnie mogą pochwalić się jednymi z najbardziej atrakcyjnych i stabilnych stóp dywidendy, a dla wielkich inwestorów pominięcie tak ważnego sektora oznacza mniejszą dywersyfikację, to ich usunięcie nie musi negatywnie wpływać na wyniki inwestycyjne.

Atrakcyjność inwestycyjna branży w ogromnej mierze zależy od długoterminowych prognoz zużycia ropy, twierdzi Nick Stansbury, szef analiz rynków surowcowych w LGIM.

Szacunki dotyczące połowy bieżącego wieku potrafią się wahać w między dwukrotnym wzrostem a spadkiem o połowę, w zależności od tylko nieznacznie się różniących założeń co do polityki rządów.

Ten drugi scenariusz oznaczałby wyjątkowo słabe perspektywy sektora paliw kopalnych. Zgodnie z nim skutki ocieplenia klimatu skłoniłyby rządy do zmian w polityce, prowadzących do przyspieszenia odchodzenia od paliw kopalnych, a więc zabójczych dla opierającej się przed ewolucyjnymi zmianami branży.

- Niepewność co do przyszłych zmian popytu na ropę jest źródłem wielkiego rozchwiania rynku tego surowca, a to niesie dla inwestorów szereg konsekwencji – zauważa Nick Stansbury.

Trzeba jednak przyznać, że już w ostatnich kilku latach kursy przedstawicieli branży naftowej zachowywały się na świecie dużo słabiej od indeksów. Tak jak w przypadku bardziej zdecydowanych od oczekiwań posunięć rządów w sprawie klimatu zatrzymanie akcji w portfelu może oznaczać przedłużenie słabszych od rynku stóp zwrotu, tak w razie spowolnienia ekspansji alternatywnych źródeł energii sprzedający akcje mogą to zrobić w momencie, gdy wyceny są bliskie dna. 

Bez polityki

Całkowity bojkot branży paliw kopalnych wciąż budzi wśród zarządzających aktywami spore kontrowersje, a więcej podmiotów wybiera współpracę ze spółkami i bardziej delikatne formy nacisku.

Przykładem jest uczelniany fundusz Uniwersytetu Harvarda, który pozostaje przy inwestycjach w paliwa kopalne, argumentując, że ich bojkot byłby działaniem politycznym, a jako inwestor ma wpływ na politykę spółek portfelowych.

- Fundusz uczelniany nie powinien być używany jako instrument polityki publicznej. Myślę, że dysponujemy znacznie bardziej efektywnymi narzędziami wpływu, takimi jak nasze badania, nauczanie i inne działania. Właśnie tych narzędzi używamy wobec problemu kwestii paliw kopalnych – przekonywał w wywiadzie sprzed kilku miesięcy rektor Lawrence Bacow.

Pewnymi osiągnięciami na rzecz ochrony klimatu pochwalić się może zrzeszająca towarzystwa inwestycyjne o łącznych aktywach wartych 33 bln USD grupa Climate Action 100+. Do tej pory udało się jej skłonić Royal Dutch Shell do przyjmowania krótkoterminowych celów dotyczących oddziaływania na klimat i do ujawniania działań lobbystycznych wobec rządów.

BP ma przedstawiać analizę skutków klimatycznych wszystkich nowych projektów inwestycyjnych i nagradzać pracowników za realizację celów związanych z redukcją emisji gazów cieplarnianych. Pod wpływem Climate Action 100+ do ograniczenia produkcji węgla zobowiązał się koncern wydobywczy Glencore, a Rio Tinto jako jedyne wśród gigantów branży całkowicie zrezygnowało z wydobycia czarnego złota.

Co najmniej równie ważne jak ograniczanie dostępu do kapitału spółkom naftowym i węglowym, okazać się może kierowanie tego kapitału do branży odnawialnych źródeł energii. Najlepiej pokazał to burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio. Po tym jak fundusz emerytalny pracowników metropolii wycofał inwestycje w branżę paliw kopalnych, władze miejskie zapowiedziały, że w spółki i projekty związane z zieloną energią zainwestują 4 mld USD. 

„Jeśli chcemy sfinansować taką przemianę, jakiej potrzebuje świat, musimy rozwijać odpowiedzialne inwestowanie i używać siły, jaką mamy jako inwestorzy instytucjonalni” – deklaruje Bill de Blasio w komentarzu napisanym dla brytyjskiego dziennika Guardian wraz z burmistrzem Londynu Sadiq’iem Khanem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy