Inwestorzy porzucali dolara i akcje spółek

Cezary Koprowicz, Lesław Kretowicz, Maciej Zbiejcik
12-09-2001, 00:00

Inwestorzy porzucali dolara i akcje spółek

Na zamachy w Stanach Zjednoczonych inwestorzy zareagowali wczoraj wyprzedażą dolara i akcji giełdowych spółek. Osłabił się też złoty i waluty rynków wschodzących. Kupowano za to metale, głównie złoto i ropę. Ropa brent na giełdzie w Londynie zdrożała o 10 proc. Złoto poszło w górę o 6 proc.

Panika — to słowo najczęściej powtarzali wczoraj dealerzy na rynkach kapitałowych. W jednej chwili po zamachach w USA w dół poszedł dolar w stosunku do euro.

Złoty w dół

Złoty też się osłabił i to nieoczekiwanie wobec dolara. Rano za amerykańską walutę płacono 4,20 zł, a około 16.50 nawet 4,26 zł.

Inwestorzy masowo uciekali od akcji, w dół poszły indeksy większości największych giełd światowych. Główny indeks giełdy brazylijskiej stracił aż 25 proc. Przeceny w Warszawie były raczej nieznaczne. WIG stracił niecałe 2 proc., WIG 20 niecałe 3 proc. Amerykańskie giełdy nie wystartowały

— Reakcja rynku jest bardzo zła. Widać spadek wartości złotego, który najwięcej stracił w stosunku do euro. Gwałtowny spadek zanotowały obligacje. Generalnie rynek zatrzymał się, nie ma transakcji, trwa wyczekiwanie. Na świecie bardzo mocno podrożała ropa, od razu o ponad 3,5 dolara. Znaczne zmiany w kursach walut, dolara, szekla. Bardzo zła informacja dla rynków wschodzących, one są najmniej odporne na negatywne wieści. Rozpatruję dwa scenariusze: stabilizacja w przypadku szybkiego rozstrzygnięcia lub w przypadku zaognienia konfliktu trudne do oszacowania konsekwencje. Teraz rynki, głównie wschodzące, są pod presją — mówił Arkadiusz Krześniak, ekonomista Deutsche Bank Polska.

— Sytuacja jest podobna jak w czasie Pustynnej Burzy, czy w trakcie wojny w byłej Jugosławii. Rośnie niepewność, wszystko zależy od reakcji rządu USA. Jeżeli będzie odwet i długotrwały konflikt, konsekwencje będą odczuwalne dla rynków wschodzących. Inwestorzy w oczekiwaniu na zakończenie konfliktu zamkną swoje pozycje. To kolejny impuls działający na niekorzyść Polski, po niepewności związanej z budżetem i wyborami. Złoty nie powinien ulec znacznej przecenie, ale jeśli to się przedłuży nastąpi trwała zmiana kursu — mówił zaraz po katastrofie Łukasz Tarnawa, analityk PKO BP.

Tak naprawdę jednak nikt nie był w stanie przewidzieć, jak inwestorzy będą reagowali dziś, czy za tydzień. Większość ekonomistów pytana przez dziennikarzy Pulsu Biznesu dwie godziny po katastrofie w Stanach Zjednoczonych odmawiała komentarzy, a tym bardziej jakichkolwiek prognoz. Wszyscy czekali na rozwój sytuacji.

— Polska kroczy dokładnie śladem Ameryki, więc konsekwencje będą poważne. Jak bardzo nie wiadomo, jeszcze jest za wcześnie ocenić. Wydaje się, że nie jest tak źle, jak to pierwotnie wydawało. Złoty osłabił się natychmiast o 1 proc. , to nie jest dużo. Jeżeli będzie to trwały kryzys złoty może osłabić się o ok. 2 proc. — mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.

Członkowie Rady Polityki Pieniężnej wstrzymywali się raczej od komentarzy.

— Jest jeszcze za wcześnie na ocenę skutków tych wydarzeń. Dla Polski to raczej nie będzie miało większych konsekwencji — mówił Dariusz Rosati z RPP.

Towary w górę

Bardzo gwałtownie na wieści ze Stanów Zjednoczonych zareagowały światowe giełdy towarowe. Szybko drożały m. in. miedź, aluminium, złoto oraz ropa. Jednak specjaliści nie wykluczają kontynuacji tego trendu.

— Reakcje na światowych giełdach towarowych były natychmiastowe. Miedź, aluminium, czy ołów podrożały o kilkadziesiąt dolarów na każdej tonie. Silnie zwyżkowało złoto. Jeśli będziemy mieli do czynienia z konsekwencjami militarnymi wczorajszych wydarzeń w Nowym Jorku i Waszyngtonie, wówczas należy spodziewać się dalszych wzrostów na rynku metali. Jednak na razie trudno jest określić, jak dalej rozwinie się sytuacja — przyznaje Piotr Leśniewski, kierownik działu miedzi Impexmetalu.

Droga ropa

Wtorkowy atakach terrorystycznych w USA miał swoje reperkusje na rynku paliw. Dealerzy spodziewają się, że ceny ropy naftowej na światowych giełdach mogą wzrosnąć do 35-40 USD za baryłkę. We wtorek na otwarciu rynków amerykańskich za baryłkę ropy płacono 27 USD.

— Ludzie boją się, że zostaną wstrzymane dostawy ropy z Bliskiego Wschodu — argumentuje Paul Cramp z Zurich Scudder Investment w Londynie.

Ceny ropy na giełdzie w Londynie wzrosły po południu we wtorek o 13 proc. — 3,55 USD na baryłce. Tymczasem nowojorska giełda paliw NYMEX, największa na świecie, została ewakuowana po wczorajszych atakach w USA.

Zdaniem Piotra Rudnickiego, prezesa Brog, firmy consultingowej zajmującej się rynkiem paliw, można spodziewać się szybkiego przeniesienia podwyżek na nasz rynek. Nie wykluczone, że już w najbliższym czasie należy oczekiwać wzrostu cen rodzimych paliw nawet o kilkanaście groszy na litrze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Cezary Koprowicz, Lesław Kretowicz, Maciej Zbiejcik

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Inwestorzy porzucali dolara i akcje spółek