Inwestorzy stronią od akcji

Marek Wierciszewski
opublikowano: 05-10-2011, 00:00

Giełdy znów spadają, bo europejscy politycy nie potrafią rozwiązać problemu zadłużenia

Giełdy we wtorek ugięły się po presją podaży. Inwestorzy pozbywali się akcji już drugi dzień, bo ich cierpliwość się kończy. Politycy nie przekonali ich, że z tego kryzysu można wyjść. Sytuację na rynkach akcji dodatkowo skomplikował słaby finisz poniedziałkowego handlu w USA, gdzie indeksy przebiły dno z połowy sierpnia.

Kryzys dosięga Wall Street

Indeks S&P500 znalazł się poniżej ważnej psychologicznie granicy 1100 punktów. Ostatni raz poniżej tego pułapu znajdował się 13 miesięcy temu. W ten sposób giełda nowojorska, która wykazywała stosunkowo największą odporność na kryzys w Europie, również znalazła się w bessie. Od 29 kwietnia, gdy indeks S&P 500 znalazł się najwyżej od blisko trzech lat, spadki przekroczyły 21 proc. — Przyznaję, że nie mam pojęcia, w jaki sposób to, co się dzieje w Europie, może się przełożyć na sytuację USA. Z punktu widzenia naszych modeli to nie powinno prowadzić do następnego kryzysu. Ale udowodnić tego nie potrafię — mówi Daniel Genter, szef firmy inwestycyjnej RNC Genter Capital Management. Europa zapewnia 21 proc. przychodów uzyskiwanych przez spółki notowane w Nowym Jorku. Daniel Genter przyznaje jednak, że wpływ sytuacji w Europie na amerykański sektor bankowy jest już wyraźnie większy. Dlatego amerykańskich inwestorów coraz bardziej niepokoją doniesienia z europejskiego systemu finansowego. Po tym jak Mario Draghi, obejmujący w przyszłym miesiącu stanowisko prezesa ECB, przyznał, że banki mają problem z finansowaniem, obecny prezes Jean-Claude Trichet zapowiedział renegocjację pakietu pomocowego dla Grecji. To wzmogło obawy,że prywatni wierzyciele Grecji będą musieli przyjąć jeszcze większą część strat.

Europa pod presją

Wtorkowe notowania w Europie już od pierwszych minut przebiegały w fatalnych nastrojach. Wszystkie główne indeksy traciły po około 3 proc., a najsłabiej ponownie spisywał się niemiecki DAX. W trzy dni indeks frankfurckiej giełdy spadł o 9 proc. Uwaga inwestorów skupiła się na Dexii. Zarząd największego banku belgijskiego poprosił Pierre’a Marianiego, dyrektora generalnego, o podjęcie kroków zmierzających do rozwiązania strukturalnych problemów, z jakimi boryka się instytucja. Na wczorajszym posiedzeniu zarządu rozmawiano o możliwym podziale banku w obliczu trudności z dostępem do finansowania. Kryzys przeżywa też przewoźnik lotniczy Air France-KLM. Kurs spadł najniżej od 20 lat, po tym jak szef stowarzyszenia przewoźników IATA powiedział, że prognozy zysków są nie do utrzymania. — Niedźwiedzie mają przewagę. Strach przeważa nad chęcią skorzystania z atrakcyjnych wycen — komentuje Madelynn Matlock z firmy Huntington Asset Advisors, zarządzającej aktywami o wartości 15 mld USD. Fatalną passę na razie przerwało jednak euro. Wobec jena umacniało się o 0,8 proc., po tym jak w poniedziałek zanotowało 10-letnie minimum. Wspólna waluta próbowała odrabiać także straty względem dolara, wobec którego była najniżej od stycznia. W pierwszej godzinie handlu za oceanem o kolejne 2 proc. zniżkował indeks S&P 500. Trzydniowe straty wynosiły wówczas 7 proc.

Surowce tanieją

Za rynkami akcji w dół podążyły ceny surowców. Trzeci dzień taniała ropa naftowa, choć spadki nie przekraczały 1 proc. — Ropie naftowej nie sprzyja szybszy od oczekiwań powrót na rynek ropy pochodzącej z Libii — ocenia Hannes Loacker, analityk banku Raiffeisen. Największe spadki notowały płody rolne, również mocno przecenione w zeszłym miesiącu. Utrzymaniu wysokich cen nie sprzyja słaby popyt na zboża eksportowane przez USA. Jak podał amerykański departament rolnictwa, w zeszłym tygodniu ilość zboża przygotowanego do wysyłki spadła o 18 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy