Inwestorzy uciekają ze statków

Katarzyna Kapczyńska
08-12-2006, 00:00

Pozorowana prywatyzacja stoczni budzi wątpliwości Brukseli, a inwestorzy czmychają gdzie pieprz rośnie. Przykład? Rami Ungar.

Wczoraj Piotr Woźniak, minister gospodarki, rozmawiał z przedstawicielami Komisji Europejskiej o restrukturyzacji polskich stoczni. Unia ma wątpliwości dotyczące pomocy publicznej, ocenianej na 15,6-16 mld zł. Unia wstrzymuje się z nakazem ewentualnego zwrotu części pomocy, ale stawia warunek — stocznie muszą odzyskać rentowność. Kolejne wątpliwości Brukseli budzi to, czy w stoczniach faktycznie pojawią się inwestorzy, choć jak poinformował Jonathan Todd, rzecznik Neeelie Kroes, unijnej komisarz ds. konkurencji, prywatyzacja nie jest ani warunkiem, ani jedyną przesłanką uznania stoczniowej pomocy.

Do trzech razy

Tymczasem inwestorzy zaczynają mieć dość ciągłego czekania na podjęcie przez rząd konkretnych działań prywatyzacyjnych. 6 grudnia wygasła ważność oferty Ramiego Ungara, potencjalnego partnera dla Stoczni Gdynia.

— Uznał, że choć jego program kontraktowy jest wart 2 mld zł — nie jest mile widzianym inwestorem. Poinformował nas, że nie przedłuży oferty — mówi Dariusz Adamski, szef Solidarności Stoczni Gdynia.

Rami Ungar zamawia w stoczni samochodowce, i współpraca handlowa zostanie utrzymana. Kilka lat temu proponował, że udzieli stoczni pożyczki, ale oferta została odrzucona, bo uznano, że nie zamierza objąć jej akcji, nie przyklaskuje konsolidacji, więc nie chce wziąć odpowiedzialności. W ubiegłym roku wspólnie z Mediterranean Shipping Company, drugą na świecie firmą żeglugową, zapowiedział inwestycje w stoczni, ale również tym razem plan spalił na panewce. Obecnie jego oferta też nie budziła entuzjazmu, m.in. z powodu… jego izraelskiego pochodzenia.

Uczestnictwo w przetargu nadal deklaruje natomiast ukraiński Donbas, ale jego przedstawiciele nie ukrywają, że rząd popełnia błąd słabo przykładając się do restrukturyzacji i prywatyzacji sektora.

Państwowa prywatyzacja

Tymczasem Paweł Poncyljusz, wiceminister gospodarki, powiedział wczoraj PAP, że jest ona celem rządowej strategii. Poinformował jednak również, że docelowo głównym udziałowcem Stoczni Gdańsk ma być Agencja Rozwoju Przemysłu. Tyle że to spółka państwowa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Inwestorzy uciekają ze statków