Inwestorzy ufają już tylko rządom

Adrian Boczkowski
opublikowano: 18-09-2008, 00:00

Akcje i surowce idą w odstawkę. W cenie są obligacje rządowe i gotówka

Jeszcze w lipcu kapitał z akcji trafiał na rynki surowcowe, windując ceny ropy. Teraz, gdy bańka surowcowa pękła, nie ma mowy o odwrotnym mechanizmie. Poniedziałkowe bankructwo Lehman Brothers zmieniło postrzeganie rzeczywistości przez inwestorów. Panuje pesymizm, a analitycy po cichu typują kolejne instytucje, które upadną.

Kiedy strach definitywnie zastąpił chciwość, inwestorzy masowo pozbywają się ryzykownych papierów. Gwałtownie spada liczba otwartych pozycji na rynkach terminowych. Dodatkowo, na giełdach zdecydowanie

przeważa podaż. Dzięki wyso-

kim obrotom udało im się wycofać dużą część kapitału. Tylko w poniedziałek i wtorek z głównych parkietów

świata wyparowały 3 bln USD.

Kapitalizacja rynków akcji zmalała w miesiąc o ponad 10 proc., czyli prawie o 5 bln dolarów (do 43 bln USD).

W dwucyfrowym tempie traciły giełdy azjatyckie (oprócz Japonii), europejskie i Ameryki Płd. W Rosji można mówić o krachu. Tymczasem kapitalizacja spółek notowanych w USA stopniała jedynie o 6 proc., choć to tam zawirowania w sektorze finansowym są największe. Prosta analiza sugeruje wycofywanie dużych kapitałów z rynków zagranicznych przez inwestorów z najbogatszych krajów świata. Potwierdzają to również zyskujący dolar i jen (to w nich globalni inwestorzy biorą często tanie kredyty).

Globalni inwestorzy uciekają też z funduszy obligacji korporacyjnych. Wszystko przez amerykański Reserve Primary Fund, który był pierwszym od 14 lat "bezpiecznym" funduszem z notowaniami pikującymi niczym kurs bankruta (w związku z odpisami na obligacje Lehmana i innych banków). Jego aktywa, nawet po spadku o ponad 60 proc., wynoszą 23 mld USD. Kłopoty sygnalizują również Wachovia czy Russell Investment. Nie dziwi więc, że według agencji Bloomberg, po ostatnich zawirowaniach wokół Lehmana sprzedaż obligacji korporacyjnych zmniejszyła się o połowę. I to pomimo mocnego wzrostu ich rentowności.

Gdzie zatem płyną miliardy z rynków akcji i surowców? Inwestorzy nie stracili zaufania jedynie do obligacji rządowych, czyli gwarantowanych przez państwa. Wyjątkiem są papiery rosyjskie. Nie przeszkadzają im nawet niskie obecnie odsetki. Ceny amerykańskich czy japońskich papierów dłużnych mocno wzrosły, mimo że stawki krótkoterminowych pożyczek międzybankowych na świecie idą silnie w górę. Na przykład rynkowa wycena trzydziestoletnich obligacji rządu USA skoczyła w tym tygodniu prawie o 5 proc. W przypadku czterolatek było to 2 proc., podobnie jak japońskich dziesięciolatek. To duże ruchy. A przecież podstawowe stopy pozostały bez zmian. Wczoraj jednak, kiedy amerykański rząd uratował AIG, oferując 85 mld USD, na świecie nastąpił gwałtowny odwrót od obligacji, ale tylko na chwilę.

Na rynkach panuje dezorientacja. Wiele grubych ryb finansjery woli przeczekać burzę, stojąc z boku. Taką tezę potwierdzają chociażby amerykańskie dzienniki finansowe piszące o olbrzymich zasobach gotówki, jakie zgromadziły wielkie fundusze hedgingowe. Z zakupami, które rozruszałyby światowe rynki, mają jednak poczekać nawet kilka miesięcy. Dla drobnych inwestorów najważniejsze jest jednak to, gdzie trafi gotówka wycofywana z prawie wszystkich rynków. Nie wszystkie pieniądze idą przecież na pokrycie strat, a wiadomo, że gotówka nie lubi bezczynności.

Kryzys finansowy w USA potrwa zapewne jeszcze miesiące, a o trwalszych wzrostach na giełdach można zapomnieć. Recesyjne nastroje w Europie i USA raczej przekreślają powstanie kolejnej bańki surowcowej. Trudno też się spodziewać, że niskie rentowności obligacji rządowych zaspokoją lubiących ryzyko inwestorów. Nie można wykluczyć, że kiedy opadnie kurz, a sytuacja na rynkach finansowych w miarę się unormuje, na celowniku dużego kapitału znajdą się akcje wybranych spółek z krajów rozwijających się. Tu PKB pomimo globalnego spowolnienia wciąż szybko rośnie. Mocno przecenione, ale silne fundamentalnie spółki, także z GPW, powinny przynieść spory zarobek. Nie ma jednak co liczyć na szybki powrót do łask firm surowcowych czy eksporterów, którym globalne trendy mocno nie sprzyjają. Na celowniku mogą się znaleźć papiery lokalnych firm usługowych, produkcyjnych i finansowych, jeśli pokażą zdolność do zwiększania zysków w obecnej sytuacji rynkowej.

Kapitał płynie do domu

Zbigniew Jakubowski

wiceprezes Union Investment TFI

Pieniądze płyną na bezpieczne rynki pieniężne. Krajowi inwestorzy kupują papiery polskie, a zagraniczni wracają do swoich bondów. Instrumenty pieniężne nie lubią ryzyka walutowego. Teraz zmienność na większości rynków jest bardzo wysoka. Gracze są nadwrażliwi. Nic dziwnego, że większość rynków na świecie od początku tygodnia zanotowała silne spadki. To jest mocne przereagowanie. Tym samym widzimy już bardzo atrakcyjne poziomy do kupowania.

Jednak rynek żyje tym, że może upaść kolejny gigant finansowy. Inwestorzy szukają także ostatnich transakcji poczynionych przez Lehman Brothers. Niektóre były niezabezpieczone. Parę mniejszych instytucji przez to może jeszcze upaść. Mamy przed sobą szczyt kryzysu kredytowego. Na rynku są najdłuższe spready kredytowe. Potem przyjdzie odreagowanie. Naszym zdaniem, dopiero w drugiej połowie przyszłego roku mamy szanse na wzrosty.

To jest kryzys zaufania

Piotr Kuczyński

główny analityk Xeliona

Ruch kapitału na świecie widać na rynku walutowym. Amerykański dolar umacnia się. To oznacza, że kapitał wraca do Stanów Zjednoczonych. Fundusze zamykają pozycje na różnych rynkach i akumulują gotówkę. Jest silna podaż, stąd takie silne spadki na całym świecie. Absolutnie się zgadzam z poprzednim prezesem warszawskiej giełdy Wiesławem Rozłuckim, że żaden ekonomista ani analityk nie jest w stanie przewidzieć rozmiaru kryzysu sektora finansowego. Zakładam, że tak czy inaczej, wrzesień i październik zakończą jakiś etap problemów.

Końcówka roku powinna być lepsza dla euro, akcji i surowców. Widzimy kryzys zaufania inwestorów. Trzeba pamiętać, że raz stracone zaufanie odbudowuje się bardzo długo. Nawet jak przejdzie okres względnego spokoju, to wystarczy jedna negatywna wiadomość, żeby nerwowość wróciła. Czwarty kwartał powinien być jednak znacznie lepszy, a 2008 rok zamkniemy na wyższych poziomach niż jesteśmy obecnie.

Inwestycje znikają

Paweł Homiński

zarządzający Noble Funds TFI

Kapitał wraca do macierzy, czyli do Stanów Zjednoczonych lub do Europy. Nie jest jednak tak, że musi się pojawić na innych rynkach. Część inwestycji po prostu znika. Dlaczego? One były robione na kredyt. Teraz instytucje finansowe muszą spłacić zadłużenie.

W sytuacjach kryzysowych gracze minimalizują ryzyko. Mogą wracać na rynek metali szlachetnych. Notowania złota w ostatnich dniach skoczyły 4 proc. W przeliczeniu na walutę europejską ten kruszec oparł się przecenie na rynku surowcowym. W cenie są także rządowe papiery krótkoterminowe. Wszystko ma na celu zmniejszenie profilu ryzyka.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu