Wzrost gospodarczy spadł w trzecim kwartale do 4,8 proc. w porównaniu z 6,9 proc. na początku roku. Najbardziej rozczarowują inwestycje.
Spadek tempa wzrostu PKB w trzecim kwartale nikogo nie zaskoczył. Po boomie związanym z wejściem Polski do Unii Europejskiej, który wywindował dynamikę PKB do 6,9 proc. w pierwszym kwartale i 6,1 proc. w drugim, ekonomiści spodziewali się spowolnienia. 4,8 proc. nie jest więc tragedią.
Rozczarowanie
Negatywnym zaskoczeniem jest jednak poziom inwestycji. Jeszcze w pierwszej połowie roku analitycy przewidywali, że w trzecim kwartale zaczną one napędzać rozwój gospodarczy. Tymczasem nakłady na środki trwałe zwiększyły się w stosunku do tego samego okresu rok wcześniej zaledwie o 4,1 proc, wobec 3,7 proc. trzy miesiące wcześniej.
— Przyrost inwestycji jest bardzo stopniowy — dyplomatycznie ocenia ŁukaszTarnawa, główny ekonomista PKO BP.
— Jestem bardzo rozczarowana. Sytuacja pokazuje, że ciągle nie mamy trwałych i stabilnych podstaw wzrostu gospodarczego. Spodziewałam się niemal dwukrotnie wyższej dynamiki inwestycji, która jest nam potrzebna do odbudowy majątku trwałego firm — twierdzi Małgorzata Krzysztoszek, szefowa ekspertów Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.
Jej zdaniem, sektor małych przedsiębiorstw wciąż nie zaczął inwestować.
Poszukiwania
Część ekonomistów podejrzewa, że inwestycje „schowały się” w zapasach, które już trzeci kwartał z rzędu utrzymują się na bardzo wysokim poziomie. Brak równocześnie dobrego wytłumaczenia tego fenomenu.
— Bardzo trudno w tym przypadku o interpretację. Istnieje podejrzenie, że inwestycje już zaczynają rosnąć, ale GUS zalicza je do zapasów — ocenia Łukasz Tarnawa.
— Taka interpretacja jest z technicznego punktu widzenia mało wiarygodna. Rzeczywiście trudno jednak znaleźć wytłumaczenie tak dużej różnicy między akumulacją a nakładami na środki trwałe — twierdzi Małgorzata Krzysztoszek.
Utrzymywanie się wysokich zapasów sprawia, że nadal spada nieco udział eksportu w tworzeniu PKB. Ekspert PKPP zapewnia jednak, że nie należy obawiać się o kondycję eksportu, gdyż firmy nie mają wyjścia i przy utrzymującym się na dość stałym poziomie popycie krajowym muszą szukać zbytu za granicą.
Już wolniej
Ministerstwo Finansów uspokaja, że dane dotyczące PKB nie są złe.
— Nie sugerują one spowolnienia gospodarczego — zapewnia Mirosław Gronicki, szef resortu.
Mimo to nie uda się prawdopodobnie utrzymać w przyszłym roku tempa wzrostu, które na koniec 2004 r. wyniesie 5,6-5,7 proc.
Maciej Mróz, ekonomista Societe Generale, szacuje, że w przyszłym roku dynamika PKB wyniesie 4,8-4,9 proc.