ITI poczeka z decyzją o ofercie publicznej

Michał Kobosko, Radosław Omachel
22-08-2002, 00:00

Wciąż nie wiadomo, czy grupa ITI Holdings zdecyduje się na kolejną próbę wejścia na rynek publiczny. Szefowie firmy zapewniają, że ma ona wystarczające środki, by rozwijać się bez wpływów ze sprzedaży akcji.

„Puls Biznesu”: Jak oceniają Panowie wyniki I półrocza?

Jan Wejchert, Bruno Valsangiacomo: Biorąc pod uwagę trudny rynek w Polsce i złe notowania firm medialnych na świecie, jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników operacyjnych. Nasz zysk EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) wzrósł w I półroczu z 14,7 mln USD do prawie 24 mln USD, a jeśli odliczyć rozwiązaną obecnie ubiegłoroczną rezerwę na płatności dla ZAIKS (5,2 mln USD) wzrost byłby jeszcze większy. TVN radziła sobie zdecydowanie lepiej niż inne polskie stacje telewizyjne. Jej marża EBITDA skoczyła w pierwszej połowie roku do 31 proc., z około 12 proc. przed rokiem. Sprzedaż ITI znacząco wzrosła, w czym pomogła ostra kontrola kosztów.

Jak więc zapowiada się drugie półrocze?

— Nie spodziewamy się niczego nadzwyczajnego. Uważamy, że drugie półrocze będzie dla ITI nie gorsze od pierwszego.

Wydaje się, że kamieniem u szyi ITI jest kanał informacyjny TVN24, który powiększa straty...

— Z wyników niezależnych badań wynika, że TVN24 jest już teraz najpopularniejszym kanałem tematycznym w ofercie sieci kablowych. Nasz sygnał trafia do 1,1 mln gniazdek abonenckich, kontynuujemy rozmowy z kolejnymi operatorami kablowymi. Niestety rozmowy z Polską Telewizją Kablową (700 tys. gniazdek) przeciągają się, bo grupa UPC — holenderski właściciel PTK — jest na krawędzi bankructwa. Do czasu wyjaśnienia przyszłości PTK trudno liczyć na przełom w negocjacjach.

ITI rozważa jednak zakup PTK...

— Mogę jedynie powiedzieć, że rozważamy różne inwestycje. Nie trzeba jednak kupować operatora, by mieć dostęp do jego sieci. Przyszłość TVN24 nie zależy od PTK.

Do ilu widzów musi docierać TVN24, by zacząć zarabiać?

— Kanał zacznie na siebie zarabiać w 2003 r. Stanie się tak dzięki coraz większej liczbie widzów w Polsce, a także wśród Polonii. Proszę zwrócić uwagę, że w USA każdy z ponad 20 tys. abonentów płaci nam co miesiąc co najmniej 2,40 USD — wielokrotnie więcej niż w Polsce. Myślimy więc o wejściu także do innych krajów. Ale przyszłe wpływy TVN24 nie będą się opierać tylko na opłatach z „kabla”. Mówimy także o umowach sponsoringowych i dostępie do TVN24 przez Internet, a przede wszystkim o sprzedaży reklam. Trzeba pamiętać, że nasza klientela ma znacznie większe możliwości nabywcze niż statystyczny polski widz. W najbliższym czasie kanał wyjdzie na rynek z nowatorską ofertą reklamową, która powinna przyciągnąć tych reklamodawców, dla których telewizja była dotychczas zbyt droga.

Dlaczego nie udała się oferta publiczna ITI?

— Z wielu powodów. Kiedy rozpoczynaliśmy road show, atmosfera na rynkach znacznie się pogorszyła. Wybuchł skandal Worldcomu, zrobiło się głośno o kłopotach Vivendi Universal, a potem Marek Belka niespodziewanie zrezygnował ze stanowiska ministra finansów. Inwestorzy na świecie zaczęli ostrożniej przyglądać się sytuacji w Polsce. Natomiast krajowi inwestorzy — w odróżnieniu od zagranicznych — mieli wątpliwości co do struktury ITI. W rezultacie proponowana przez nas cena akcji została przez rynek odrzucona.

Na pewno też po naszej stronie zawiodła komunikacja z krajowym rynkiem oraz marketing oferty. Tym bardziej teraz zależy nam na stałych kontaktach z rynkiem. Stąd ta rozmowa, czwartkowa telekonferencja z analitykami giełdowymi. Swoją drogą, mamy nadzieję, że nasz przypadek pomoże w rozwoju polskiego rynku kapitałowego, szczególnie jeśli chodzi o jakość oraz wiarygodność analiz giełdowych.

Jaki los czeka więc inwestycje, które miały być sfinansowane dzięki emisji?

— Nadal zastanawiamy się, kiedy powtórzyć ofertę publiczną. Mamy ten komfort, że nasz prospekt emisyjny będzie ważny jeszcze ponad pół roku, możemy więc poczekać na poprawę koniunktury. Należy jednak podkreślić, że jesteśmy w stanie sfinansować planowany rozwój firmy ze środków wewnętrznych. W grę wchodzi więc dalsze rozwijanie TVN24, Onetu, Multikina czy uruchomienie nowych kanałów tematycznych TV.

Jeśli chodzi o naszą umowę o wykupieniu udziałów TVN od grupy SBS, to wszystkie opcje są otwarte. Możemy ją wykonać, renegocjować. Możemy też dalej współpracować z SBS, jako mniejszościowym udziałowcem TVN. Nasze relacje biznesowe są bardzo dobre.

Czy ITI potrzebuje inwestora strategicznego?

— Na tym etapie na pewno nie. Jesteśmy silną, niezależną grupą medialną i nie widzimy powodu, by to zmieniać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Kobosko, Radosław Omachel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / ITI poczeka z decyzją o ofercie publicznej