Jak Biden może pomóc światowej gospodarce

  • Ignacy Morawski
opublikowano: 09-11-2020, 22:00

Wynik wyborów prezydenckich w USA mocno wpłynie na światową i polską gospodarkę.

Czekałem na ostateczne potwierdzenie wyników wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, by dokonać krótkiego podsumowania konsekwencji gospodarczych najważniejszego wydarzenia politycznego dla świata w 2020 r. Wyniki są i na 99 proc. się nie zmienią, więc mogę pokusić się o pierwszą analizę. Sądzę, że zwycięstwo Joego Bidena jest z gospodarczego punktu widzenia pozytywnym zjawiskiem, ale jednocześnie nie liczyłbym na fajerwerki. Będzie zapewne więcej zmian instytucjonalnych, a ich wpływ na gospodarkę trwa długo i jest trudny do uchwycenia.

W czasie czteroletniej kadencji Donalda Trumpa sytuacja gospodarcza na świecie była lepsza od oczekiwań (pomijając ostatnie kwartały związane z pandemią COVID-19). Wzrost PKB i wzrost światowego handlu były szybsze niż w ciągu ostatnich lat prezydentury Baracka Obamy. Szczególnie wzrost handlu mógł dziwić, bo odbywał się w warunkach narastających napięć handlowych. Wniosek? Trump straszył i irytował, ale świat gospodarczy za jego kadencji wyglądał dobrze. To może nie była jego zasługa, ale jego ekscentryzm okazał się krótkookresowo mniej destrukcyjny od obaw.

Teraz prezydent się zmieni. Co z tego wyniknie? Jest dużo analiz wskazujących, że Joe Biden z republikańskim Senatem (na razie nie wiadomo jeszcze, jaka partia będzie kontrolowała Senat) nie będzie w stanie przeprowadzić dużej stymulacji fiskalnej, co byłoby negatywne dla wzrostu PKB w USA i na świecie. Nie przejmowałbym się tego typu analizami – w końcu Trump z demokratyczną Izbą Reprezentantów wprowadzili potężny pakiet fiskalny w reakcji na pandemię. Istotniejsze moim zdaniem są bardziej miękkie zmiany.

Po pierwsze, wzrośnie znaczenie reguł w relacjach międzynarodowych kosztem dyskrecjonalnych i spontanicznych zachowań. Symboliczne znaczenie ma zapowiadane szybkie przywrócenie członkostwa USA w Międzynarodowej Organizacji Zdrowia czy Porozumieniu Paryskim. W praktyce najważniejsza może być zmiana podejścia do rozwiązywania globalnych problemów – od taktyki opartej na jednostronnym zdaniu jednego człowieka do podejścia opartego na współpracy i wykorzystywaniu instytucji międzynarodowych. Dlaczego to jest istotne dla nas? Świat oparty na regułach jest dla małych krajów takich jak Polska bezpieczniejszy niż świat oparty na decyzjach dyskrecjonalnych.

Po drugie, i jeszcze ważniejsze z perspektywy Polski, powinny skończyć się próby USA rozbicia Unii Europejskiej, w tym m.in. próby podjęcia wojny handlowej. To, jak sądzę, było największe zagrożenie ze strony Trumpa, który był przekonany, że należy ją jak najbardziej osłabić. Tymczasem z polskiej perspektywy stabilność Unii Europejskiej jest istotną kwestią decydującą o rozwoju gospodarczym, a wojna handlowa USA z Europą dla kraju opartego na eksporcie, jakim jest Polska, byłaby niebezpieczna.

Jest też wiele problemów, których Joe Biden raczej nie rozwiąże. Na przykład konflikt handlowy USA z Chinami ma głębsze podstawy niż tylko nacjonalizm Trumpa. To jest walka o dominację nad światem i wątpię, czy ona się zakończy, choć może być złagodzona. Nie wydaje mi się też, by dało się odwrócić narastający trend do protekcjonizmu. On może być złagodzony i poddany bardziej przewidywalnemu przebiegowi, zgodnie z rosnącą rolą reguł, ale zbyt duże jest rozczarowanie globalizacją wśród zachodniej klasy średniej, by przywrócić dawną fascynację układami o wolnym handlu i inwestycjach.

Dużą zagadką pozostaje ewentualna walka z monopolami koncernów technologicznych. To miałoby duże znaczenie dla rynków cyfrowych i mogło pomóc europejskim firmom mierzyć się z wyzwaniami rzucanymi przez amerykańskich liderów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane