Jak sprzedawać, to za granicą

Piotr Gozdowski
opublikowano: 2014-11-28 00:00

Apator, Oponeo.pl i Ursus doszły do ściany z pozyskiwaniem klientów w kraju. Pole do popisu mają za granicą.

Trzy spółki różnią się wielkością, ale mają jedną wspólną cechę — konieczność ekspansji zagranicznej. Apator gra w innej lidze — jego kapitalizacja to 1,2 mld zł. Wartość rynkowa Oponeo.pl to niespełna 150 mln zł, a Ursusa jeszcze prawie o połowę mniej, ale to właśnie ta marka jest najbardziej rozpoznawalna za granicą, bo produkowane w Warszawie maszyny rolnicze sprzedawane były tam od kilkudziesięciu lat. Giełdową spółkę z dawnymi zakładami mechanicznymi formalnie wiąże tylko nazwa, ale to wystarczy, by spieniężać tradycję. Wartość kontraktów, zdobytych ostatnio w Etiopii i w Pakistanie, szacowane jest w sumie na około 100 mln USD. To umowy wieloletnie — azjatycki został podpisany na 20 lat. Spółka planuje dalszy rozwój sieci dystrybucji zagranicznej, a raczej jej odbudowę, bo dawniej sieć oplatała znaczną część Afryki, Azji i Bałkanów. To konieczność, bo w Polsce udział Ursusa w rynku to ledwie 3 proc. i o jego zwiększenie jest bardzo trudno.

Polski rynek ma granice

Trudności ze zwiększeniem udziału w rodzimym rynku ma także Oponeo.pl, który zgarnął około trzech czwartych internetowej sprzedaży opon. Problem robi się wtedy, gdy pogoda w Polsce jest łagodniejsza. Adrian Kowollik, analityk Dr. Kalliwoda Research, potencjał wzrostu firmy widzi m.in. w Holandii i Wielkiej Brytanii. W trzecim kwartale eksport stanowił już 38 proc. przychodów spółki (wobec 14 proc. przed rokiem), ale w sumie rezultaty nie zachwyciły. Przychody Oponeo.pl w III kwartale tego roku wzrosły o 23 proc. i przekroczyły 52 mln zł. Miniony kwartał zakończył się jednak stratą netto w wysokości 3,2 mln zł. — Przychody w trzecim kwartale były wyższe od naszych oczekiwań, natomiast poniżej prognoz wypadła rentowność. Powodem tego był wyższy, niż się tego spodziewaliśmy, udział kosztów własnych sprzedaży oraz kosztów dystrybucji — mówi Adrian Kowolik z Dr. Kalliwoda Research.

Rosyjska ruletka

Rezultaty Apatora za trzeci kwartał nie odbiegały od oczekiwań analityków. Przychody wyniosły 182,7 mln zł, EBITDA 31,5 mln zł (spadek o 4 proc. r/r), a zysk netto 22,4 mln zł.

Jest jednak całkiem prawdopodobne, że cały rok zakończy się inaczej, niż zapowiadał zarząd — przychody będą zapewne niższe od prognozowanych, wyższy może być natomiast zysk. Oficjalny plan to 730-760 mln zł sprzedaży i 75-78 mln zł czystego zysku. Dla spółki problemem jest zaogniona sytuacja na Wschodzie i jej konsekwencje gospodarcze. Osłabienie rubla spowodowało spadek konkurencyjności cenowej wyrobów toruńskiego producenta liczników i gazomierzy, więc koniecznością stały się poszukiwania innych rynków zbytu. Kluczowym rynkiem unijnym pozostają nadal Niemcy, Apator realizuje ponadto duży kontrakt w Indiach, którego wielkość to mniej więcej jedna trzecia przychodów spółki uzyskiwanych w Rosji. Zarząd liczy na rozwój sprzedaży na rynkach afrykańskich, którego obiecujące perspektywy związane są z programami poszerzania dostępu do wody pitnej, realizowanymi przy wsparciu i pod kontrolą organizacji międzynarodowych. Mimo trudności na Wschodzie, przychody ze sprzedaży wzrosły rok do roku o 10,5 proc., a udział w nich eksportu wzrósł ogółem o niecały 1 pkt proc., do 46,3 proc. Szczególnie duży wzrost sprzedaży zauważalny był na rynkach poza UE — 40 proc. rok do roku, co związane było z realizacją kontraktów w Maroku i Etiopii. Na największym zagranicznym rynku, w Rosji, sprzedaż spadła o 10 proc.

— Tak jak szansą na wzrost sprzedaży rynku krajowym jest program instalacji inteligentnych liczników energii elektrycznej, tak od kilku lat w Apatorze dynamicznie rozwija się eksport gazomierzy, wodomierzy i liczników energii, obierając coraz to nowe kierunki geograficzne — podkreśla Piotr Łopaciuk z Domu Maklerskiego PKO BP.