Jak ugryźć 9 mln EUR

Dawid Tokarz
opublikowano: 2010-12-19 14:19

Prokuratura: Hiszpanów na CO 2 oszukali recydywiści i Filip P.

Syn założycielki grupy firm doradczych Evip zapewnia, że jest niewinny. I że sam został oszukany.

W sobotę minął rok od dnia, kiedy hiszpańska firma Complementos de Exportacion Multifuncionales (CEM) wyłożyła 9 mln EUR na zakup od polskiej spółki Janet jednostek europejskich pozwoleń na emisję CO2. Jednostek do dziś nie dostała, a pieniądze straciła.

Historia, w której pojawia się nieistniejący urzędnik skarbowy, bardzo bogaty instruktor kulturystyki, sfałszowane dokumenty i wypłaty w gotówce po 1 mln zł, zaczęła się w marcu 2009 r. Wtedy to Filip P. poznał Adama W., a ten zaproponował mu wspólne interesy: handel blachą i stalą. Zajęła się tym należąca do W. spółka Janet, w którą najpierw zainwestowała firma Filipa P. — GH Investments, a potem też jego matka Ewa, znana jako wieloletnia szefowa grupy firm działających pod marką Evip. Nie minął rok, a w lutym 2010 r. P. zawiadomił prokuraturę, że Adam W. oszukał jego i matkę na ponad 2 mln zł. Postępowanie w tej sprawie zostało jednak zawieszone.
Do 7 razy sztuka

Toczy się natomiast inne śledztwo, w którym P. nie jest pokrzywdzonym, lecz podejrzanym. Prokuratura zarzuca mu, że oszukał CEM na 9 mln EUR, posługując się sfałszowanymi dokumentami. Miał przy tym współdziałać z Adamem W., jego ojcem Krzysztofem oraz Krzysztofem P., od listopada 2009 r. prezesem Janet. Adam i Krzysztof W. są od kilku tygodni poszukiwani listami gończymi, a Krzysztof P. i Filip P. nie mogą wyjeżdżać z kraju i musieli wpłacić kaucje. Filipa P. wolność kosztowała, bagatela, 200 tys. zł.

— Jestem niewinny. Zostałem oszukany tak jak inni kontrahenci Janet — zapewnia Filip P.

Do kontaktu między CEM a Janet doprowadził Marcel Gavston, Polak z pochodzenia, prowadzący firmę finansową w Szwajcarii, którego matka była koleżanką Ewy P. Marcel Gavston znał Steve’a Russela, szefa CEM, i polecił mu Filipa P. i Adama W. (dziś tego żałuje — też został oszukany przez Janet na prawie 1 mln EUR).

Renoma rodziny P. i udane negocjacje zaowocowały umową, na podstawie której CEM miała od Janet kupować certyfikaty CO2. Do transakcji doszło w grudniu. Pierwszych sześć przebiegło bez problemów. Przy siódmej, największej, z 17 grudnia 2009 r. CEM przelała pieniądze, ale obiecanych jednostek nie dostała. P. wytłumaczył to wszczęciem kontroli podatkowej, której celem miało być ustalenie pochodzenia pieniędzy na kontach Janet.

— Poprosiłem Filipa P., by pokazał mi jakiś dowód tej kontroli oraz tego, że pieniądze, które przesłaliśmy, nadal znajdują się na ich rachunku bankowym — wspominał przed prokuratorem Steve Russel.

Urzędnik widmo

W odpowiedzi otrzymał od Filipa P. i Adama W. wezwanie do urzędu skarbowego, zawiadomienie o zamiarze wszczęcia kontroli podatkowej i postanowienie o wszczęciu takiej kontroli oraz opinię z Banku Millennium z informacją, że na rachunku Janet znajduje się ponad 133 mln zł, ale pieniądze są zajęte przez fiskusa. To uspokoiło Hiszpanów, ale na krótko. Wątpliwości miał zweryfikować wynajęty w Polsce prawnik.

Mecenas Michał Krawczyk poszedł do urzędu skarbowego i ustalił, że nikt nie słyszał tam o niejakim Karolu Boguszu, który podpisywał dokumenty kierowane do Janet. Nie istniał też referat kontroli skarbowej, którego Bogusz miał być szefem, a w pokoju, w którym miał urzędować, mieścił się departament podatku od spadków i darowizn.

Filip P. mówi, że to Adam W. i Krzysztof P. byli autorami wersji o kontroli podatkowej w spółce.

— Zażądałem jej potwierdzenia i otrzymałem od nich dokumenty z urzędu skarbowego i banku. Zostały one zeskanowane i wysłane do CEM. To był mój jedyny kontakt z tymi dokumentami. Później okazało się, że były sfałszowane — mówi Filip P.

Twierdzi, że także informując CEM o rzekomym zatrzymaniu Adama W. w związku z kontrolą podatkową, jedynie przekazywał informacje pochodzące od jego rodziców. I że dziś wie, że był oszukiwany.

Co kto robił w S.

Szef CEM nie wierzy w zapewnienia Filipa P. Prywatny detektyw ustalił bowiem, że bawił się on z Adamem W. na wspólnej imprezie w hotelu Sheraton w dniu, w którym miał zapewniać Steve’a Russela, że W. został zatrzymany. Co więcej, według relacji szefa CEM Filip P. miał mu później przyznać, że kłamał w tej sprawie. P. zaprzecza. Twierdzi, że impreza w Sheratonie odbyła się dzień przed tym, jak przekazał informację o zatrzymaniu Adama W. I że nie przyznał się do żadnego kłamstwa.

P. może jednak obciążać to, że jego znajomy miał przestrzegać go przed podejrzaną reputacją Adama W. Czujność powinny też wzbudzić wydarzenia z listopada 2009 r., kiedy na stanowisku prezesa Janet Adama W. zastąpił Krzysztof P. — osoba o wyglądzie niekojarzącym się w żaden sposób z robieniem legalnych interesów.

— Krzysztof P. pojawił się półtora miesiąca przed zrealizowaniem przez oszustów ich planu. Trudno mi było ustosunkować się do jego osoby — mówi Filip P.

Zapewnia, że o tym, iż doszło do oszustwa, dowiedział się dopiero na początku lutego 2010 r. Kiedy Adam W., mimo obietnic składanych jemu i mecenasowi Krawczykowi, nie przyszedł na spotkanie, a słuch po nim i jego rodzinie zaginął. Później okazało się, że Adam W. jest poszukiwany przez policję, bo ma do odsiadki wyrok pięć lat więzienia za oszustwo. I że recydywistami skazywanymi za przestępstwa przeciwko mieniu i dokumentom są też Krzysztof W. i Krzysztof P.

Wielkie pranie

Wszystkim trzem prokuratura zarzuca też pranie pieniędzy uzyskanych od CEM. Dotarliśmy do historii konta bankowego Janet, która wskazuje, że podrobienie dokumentów dało oszustom czas na inne działania. Od 17 grudnia 2009 r. do początku lutego 2010 r. z rachunku spółki wypłynęły dziesiątki milionów złotych. Ich beneficjentami byli Adam i Krzysztof W., Krzysztof P. oraz osoby z nimi związane. Część pieniędzy wypłacono gotówką (jednorazowo nawet po 1 mln zł), część przelano za granicę, za część kupiono luksusowe samochody. Ponadto kasa była wielokrotnie przelewana między kilkoma kontami, co charakteryzuje pranie pieniędzy. Rodzina W. korzystała też z pomocy kilku "słupów", którym założyła rachunki bankowe. Jednym z takich słupów był Karol Sz., instruktor kulturystyki, który poznał Adama W. na siłowni. Tylko przez jego konto przez półtora miesiąca wyprowadzono aż 7,5 mln zł (Karol Sz. ma za to zarzut prania pieniędzy).

Według Filipa P. wypływy pieniędzy do Adama i Krzysztofa W. świadczą o jego niewinności. Innego zdania są przedstawiciele CEM, którzy zwracają uwagę, że także rodzina Filipa P. była beneficjentem pieniędzy z Janet. Spółka spłaciła 750 tys. zł pożyczki za jedną z firm P., on sam przejął luksusowego mercedesa, którym jeździ jego teść, a pieniądze trafiały też do siostry Filipa Pauli i jego żony Celiny.

— Spłata pożyczki i zakup mercedesa sfinansowane były z pieniędzy, które wcześniej GH Investments zainwestował w Janet. A siostra i żona, prowadząc działalność gospodarczą wykonywały prace na zlecenie m.in. Janet — mówi Filip P.

Z perspektywy czasu przyznaje, że zaufał Adamowi W., a dziś wie, że było to precyzyjnie zaplanowane i wykonane oszustwo.

— Nigdy wcześniej nie miałem żadnych problemów z prawem. Złożę w prokuraturze wyjaśnienia i mam nadzieję, że rozwieją one wszelkie wątpliwości — mówi Filip P.
Filip w Optimusie i lnianym Orle

O Filipie P. rynek kapitałowy usłyszał w 2007 r., kiedy wyszło na jaw, że kupił od Michała D. część akcji Optimusa z emisji przeprowadzonej dzięki podrobieniu uchwały rady nadzorczej. Zdaniem prokuratury, fałszerstwa dopuścili się Piotr L., prezes Optimusa, i Michał D. —do dziś wspólnik P. (podobno kończą wspólne interesy).

Uwagę mediów Filip P. przyciągnął też w 2008 r., kiedy Evip Progress (dziś GH Investments) został inwestorem Zakładów Lniarskich Orzeł. P. jako członek rady nadzorczej miał pomóc w wyprowadzeniu giełdowej firmy na prostą. GH Investments wyszedł z Orła, a w lipcu 2010 r. sąd ogłosił upadłość spółki.
Doborowa parada oszustów

Już po oszustwie Adam W. próbował zmienić prezesa Janet, którym miał zostać Arkadiusz Kestner. Sąd nie wpisał go do akt, bo w rejestrze dłużników niewypłacalnych figurował jako Arkadiusz Kuchta. "PB" ustalił, że Kestner vel Kuchta, tak jak Adam W. i Krzysztof W., poszukiwany jest przez policję.
Zarobek na emisji gazów cieplarnianych

Handel prawami do emisji CO2 wprowadzono w UE w 2005 r. Certyfikaty są zdematerializowane i podobnie jak w przypadku akcji przenosi się je poprzez zapis na rachunku w rejestrze transakcji prowadzonym przez urzędy danego kraju (w Polsce to Krajowy System Handlu Uprawnieniami do Emisji).

Ćwierć wieku w biznesie

Ewa P. założyła Evip w 1985 r. Firma zajęła się działalnością doradczą i prawną: pomagała w zakładaniu pierwszych w Polsce spółek zagranicznych, wprowadzała do kraju światowe koncerny. Spółki tworzące grupę Evip doradzały przy wielkich polskich prywatyzacjach: na przykład Polskich Hut Stali i Stoczni Gdańskiej (w przypadku tej ostatniej Evip został też jednym z inwestorów), a Ewa P. ogłaszana była menedżerem roku czy jedną z najbardziej wpływowych Polek.

W ostatnich latach grupa Evip znacznie się skurczyła, a Ewa P., już razem z dziećmi — Paulą i Filipem — zdecydowała o zmianie

Możesz zainteresować się również: