Jarosław Augustyniak tłumaczy się przed sądem cz. 2

opublikowano: 24-01-2023, 09:45
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

W procesie będącym konsekwencją niewypłacalności GetBacku wyjaśnienia ma dziś kontynuować jeden z dwóch prezesów Idea Banku objętych aktem oskarżenia. Zapraszamy na relację z sądu.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie wyjaśnienia składa były prezes Idea Banku
  • co poza tym dzieje się na sali rozpraw

14.30 Na dziś to już koniec, ale ogólnie wygląda na to, że Jarosław Augustyniak na tej rozprawie nie skończył. Sąd obliguje prokuraturę do złożenia w ciągu trzech dni listy fragmentów protokołów, które oskarżenie chciałoby jeszcze odczytywać.

14.26 Zaczyna się odczytywanie wyjaśnień składanych przez Jarosława Augustyniaka w prokuraturze.

Jarosław Augustyniak twierdził tam, że za każde 100 mln zł sprzedaży obligacji GetBacku bank otrzymywał 4-5 proc. wynagrodzenia.

Sprzedaż obligacji za 150 mln zł byłą rozłożona na dwa miesiące. Prawdopodobnie chodzi o 150 mln zł z aneksu do umowy sprzedaży GetBacku.

Strategię sprzedaży mieli ustalić Dariusz M. i Tobiasz B. do spółki z Leszkiem C.

Post factum Idea Bank dowiedział się, że pieniądze z rachunku escrow poszły na zakup spółki od funduszy Altus TFI – prawdopodobnie chodzi o EGB Investments.

Jarosław Augustyniak twierdził w prokuraturze, że pytał jak idzie sprzedaż obligacji, bo mu na tym zależało.

Na sali rozpraw zaczyna się odnosić do odczytanych fragmentów protokołów. Precyzuje, że w początkowym okresie bank zarabiał na dystrybucji obligacji 1,9 proc, a potem ponad 5 proc. Zaznacza teraz, że zysk był minimalny tylko przy dystrybucji funduszy.

Oskarżony wyjaśnia, że na rachunek escrow miały iść pieniądze z innej emisji niż przeznaczona na wykup certyfikatów. Na zakup spółki przeznczone były emisje z czerwca i lipca 2017 r. związane z zamknięciem umowy SPA. Pozostałe emisje – do maja 2017 r. - szły na wykup certyfikatów klientów indywidualnych z funduszy.

Obrona twierdzi, że prokuratura nie wskazała co było sprzeczne w zeznaniach z prokuratury i sali rozpraw, że prokuratura chciała odczytywać protokoły. Zaczyna zadawać dodatkowe pytania swojemu klientowi.

Przewodnicząca składu orzekającego uchyla pierwsze pytanie, twierdząc, że oskarżony już to wyjaśnił. Chodziło o dwie prowizje za sprzedaż obligacji.

Dowiadujemy się za to, że od pewnego momentu otwierany był przy emisjach rachunek escrow, z którego środki były przekazywane na fundusze. Inaczej było z emisją z lata 2017 r. kiedy to środki poszły od razu do GetBacku. Jarosław Augustyniak twierdzi, że rachunków escrow było prawdopodobnie więcej niż dwa. Ile dokładnie nie wie, bo nie był w to zaangażowany.

13.53 Do głosu dochodzi prokuratura. Oczekuje odczytywania protokołów ze śledztwa.

13.52 Jarosław Augustyniak przyznaje, że w korespondencji z Dariuszem M. ustalał czy bank będzie w stanie zaangażować się w sprzedaż określonej wartości obligacji GetBacku. Szczegóły tego procesu były jednak poza nim.

Kończą się pytania sądu. Do pytań wraca obrona w osobie mecenasa Macieja Zaborowskiego.

Jarosław Augustyniak twierdzi, że umowę sprzedaży GetBacku negocjował główny akcjonariusz banku. On jako prezes nie podpisywał nawet umowy.

13.45 Prezes Idea Banku nie wie czy dystrybucja certyfikatów Trigon Profit była poddana kontroli KNF zakończonej 30 września 2017 r. Na pewno nie było po tej kontroli żadnych uwag dotyczących funduszy.

Rachunek escrow w procesie sprzedaży GetBacku został założony by pieniądze z obligacji, które otrzymuje GetBack faktycznie wpłynęły na rachunki funduszy inwestycyjnych i by GetBack nie mógł ich zaangażować w inną działalność.

- Nam zależało by środki z obligacji służyły spłacie klientów indywidualnych, a nie działalności operacyjnej GetBacku – podkreśla Jarosław Augustyniak.

Decyzje o udziale MFA i MIA w procesie sprzedaży obligacji wyszły z domów maklerskich.

Bank otrzymywał wynagrodzenie od MIA i MFA za pozyskanego klienta, czyli de facto pośrednictwo. Prowizja wynosiła 1,9 proc. Były prezes Idea Banku twierdzi, że wynagrodzenie za dystrybucję obligacji wynosiło 4-6 proc.

Zdaniem Jarosława Augustyniaka bank poniósł ostatecznie dużą szkodę z tytułu dystrybucji obligacji i funduszy. Dlatego obecnie nie ma go na rynku. Natomiast w okresie dystrybucji Idea Bank zarabiał na zaangażowaniu w obligacje GetBacku, przy czym należy zauważyć, że zarobek był bardzo mały.

13.26 Idea Bank był dwukrotnie zaangażowany w dystrybucję produktów związanych z Trigonem. Za pierwszym razem były to polisolokaty TU Europa. Potem certyfikaty FIZ-ów.

Jarosław Augustyniak twierdzi, że o wejściu banku w polisy wiedział, a do wyjścia sam doprowadził. Natomiast nie przypomina sobie rozpoczęcia współpracy przy certyfikatach FIZ-ów. Wie za to, że zakończył współpracę dotyczącą certyfikatów.

Jarosław Augustyniak twierdzi, że bank mógł dystrybuować polisy i certyfikaty, ale nie mógł sprzedawać jednostek funduszy (jednostki to nomenklatura rodem z funduszy otwartych).

Nie wie, że była zawarta umowa na dystrybucję produktów Trigon TFI przez spółkę MIA. Nie wiedział też o udziale w tym procesie PDM.

13.18 Wracamy do wątku umowy sprzedaży GetBacku poruszanego na samym początku dzisiejszej rozprawy. Sąd oczekuje jasnej deklaracji czy z umowy wynikało zobowiązanie grupy Idea Banku do sprzedaży obligacji GetBacku lub funduszy z nim powiązanych.

Jarosław Augustyniak twierdzi, że ponieważ Abris nie był w stanie dostarczyć finansowania spółce, chciał przez tę umowę zapewnić GetBackowi dostęp do środków finansowych. A ponieważ w tym czasie GetBack nie emitował obligacji, a finansował się przez kredyty i certyfikaty funduszy, w umowie sprzedaży grupa Idea Bank została zobowiązań do dystrybucji certyfikatów inwestycyjnych emitowanych przez GetBack.

Ponieważ od czerwca 2016 r. do kwietnia/maja 2017 r. bank nie wywiązywał się ze zobowiązań przystąpiono do rozmów, na mocy których ustalono, ze jak bank pomoże w dystrybucji 150 mln zł obligacji Abris zwolni Idea Bank ze zobowiązania wynikającego z umowy sprzedaży GetBacku.

JarosławAugustyniak twierdzi, że niewywiązanie się z pierwotnego zobowiązania dotyczącego dostarczenia GetBackowi finansowania wysokości 350 mln zł było dla banku niekorzystne. W maju lub czerwcu 2017 r. zarząd GetBacku zaczął grozić bankowi sądem za niewywiązywanie się z tego zobowiązania.

13.03 Jarosław Augustyniak twierdzi, że bank koncentrował się na produktach nie wymagających doradztwa inwestycyjnego. Dlatego nawiązując współprace z domami maklerskimi bank nie był na to przygotowany i nie był świadomy, że jego pracownicy mogą wejść w obszar doradztwa inwestycyjnego.

- Ograniczaliśmy ich pracę do przekazywania danych osobowych klientów – mówi były prezes Idea Banku.

Zapewnia, że samo przekazywania danych – wedle jego wiedzy, a jak zaznacza nie był zaangażowany w proces sprzedaży – odbywał się zgodnie z prawem.

Pracę sprzedawców w oddziałach i telefonicznych był w stanie oceniać na podstawie audytów wewnętrznych i zewnętrznych. Z dokumentów jakimi dysponował wynikało, że sprzedaż działa prawidłowo.

12.56 Jarosław Augustyniak zaczyna odpowiadać na pytania sądu. Mówi, że każdy członek zarządu odpowiadał za swój obszar. On nadzorował dział prawny i audyt wewnętrzny. Dariusz M. – dział sprzedaży i wsparcie sprzedaży. Małgorzata S. – dział finansów. Dominik F. – działy produktów i marketingu oraz jakości obsługi klienta. Aneta S. – compliance i ryzyko operacyjne. Tobiasz B. – nadzór właścicielski nad spółkami grupy, a potem też jakośc obsługi klienta. Marcin S. – dział ryzyka kredytowego.

Warto zaznaczyć, że na ławie oskarżonych zasiadają poza Jarosławem Augustyniakiem – Dariusz M., Małgorzata S. i Tobiasz B.

Jarosław Augustyniak zaznacza, że każdy z członków zarządu raportował działalność podległych mu obszarów bezpośrednio do rady nadzorczej. Nie kojarzy dokumentu, z którego wprost by wynikało, że członkowie zarządu podlegają prezesowi banku (chyba źle zrozumiał pytanie sądu, bo chodziło raczej o to czy był dokument, który by wskazywał, że poszczególni członkowie nie podlegają prezesowi). Przypomina sobie za to, że regulamin zarządu wylicza komu podlegają jakie obszary działalności banku.

12.46 Moje niedopatrzenie. Nie napisałem, że sąd ogłosił przerwę w rozprawie, a była to najdłuższa przerwa w rozprawie jaka miała miejsce w tym procesie. Trwała niemal godzinę.

11.53 Były prezes Idea Banku zakończył swoją swobodną wypowiedź. Zaczyna odpowiadać na pytania obrony.

Twierdzi, że nie miał czasu by codziennie zapoznawać się z tzw. lejkami sprzedażowymi, aczkolwiek od czasu do czasu były one omawiane. Lejek sprzedażowy to żargonowe określenie raportu sprzedażowego.

Idea Bank sprzedawał 150-200 mln zł produktów inwestycyjnych miesięcznie. Były one pogrupowane w raportach jakie dochodziły do zarządu i rady nadzorczej, ale nie było tam nazw poszczególnych produktów. Certyfikaty Trigon prawdopodobnie występowały jako jeden z produktów pod nazwą fundusz inwestycyjne.

Co miesiąc zarząd omawiał raport o reklamacjach. Prowadzone też było badanie w formie tzw. tajemniczego klienta.

Jarosław Augustyniak zapewnia, że obligatariusze mogli składać reklamacje tak jak wszyscy inni, jak również mogli napisać pismo do KNF czy UOKiK.

Zapewnia, że za 6 miesięcy 2017 r. nie było żadnej reklamacji dotyczącego GetBacku. Publiczność krzyczy: nieprawda. Sąd ostrzega, że karze obligatariuszom opuścić salę rozpraw.

Jarosław Augustyniak jeszcze raz twierdzi, że nie miał zaufania do zarządu Trigon TFI i dlatego przerwał dystrybucję funduszy Profit. Opowiada, że gdy był prezesem innego banku, kilka razy próbował nawiązać współpracę z osobami, które potem były w zarządzie Trigon TFI. Nigdy do tego nie dochodziło. Rzekomo z przyczyn leżących po stornie tych osób. Jego wypowiedź jest trochę niejasna, właściwie nie wiadomo o co chodzi – pojawia się wątek wiążący to z mocną pozycją rynkową Trigon TFI.

Jarosław Augustyniak twierdzi, że nie wiedział o SMS-owych akcjach sprzedażowych.

Twierdzi, że zwolnienia kilkudziesięciu pracowników Lion’s Banku związane były z tym, że oferowali oni obligacje GetBacku, których nie dystrybuował sam bank. Zastrzega jednak, że było to już po jego kadencji ni nie ma szczegółowej wiedzy na ten temat.

Jego kontrakt menedżerski został zmieniony w grudniu 2014 r. Od 2015 r. nie otrzymywał wynagrodzenia uzależnionego od wyników i sprzedaży. W latach 2015-2017 otrzymał jednak premię za rok 2014. To wytłumaczenie nadzwyczajnych przelewów na jego konto po 2014 r.

W aneksie z kwietnia 2017 r. miał prawo do premii wysokości 1 proc. skonsolidowanego zysku netto. Twierdzi jednak, że premii tej nie otrzymał, bo składając rezygnację w październiku 2017 r. zrezygnował z wszelkich wynagrodzeń jakie mógłby otrzymać w przyszłości.

11.28 Jarosław Augustyniak twierdzi, że w całej sprawie jest wiele niepowiązanych zdarzeń nie przestępczych. Podkreśla, że do szkody doprowadził upadek GetBacku, a nie forma dystrybucji.

- Nie mam wątpliwości, że tę sprawę należy wyjaśnić. Ale nie w powiązaniu z Idea Bankiem, który nie miał nic wspólnego z ewentualnymi manipulacjami danymi finansowymi GetBacku albo wyprowadzeniem majątku – podkreśla były prezes Idea Banku.

Mówi jeszcze, że brak licencji maklerskiej nie oznacza jeszcze nieuczciwej sprzedaży. Twierdzi, że prokuratura wyszła z założenia, że wszyscy klienci Idea Banku zostali wprowadzeni w błąd, ale nie znalazł w aktach dowodów, które by o tym świadczyły. Dodaje, że w innych instytucjach finansowych, których klienci tak samo stracili zainwestowane środki, nie było kontroli.

11.21 Oskarżony przechodzi do zarzutu związanego z certyfikatami Trigon TFI.

- De facto nie wiedziałem, że bank dystrybuuje produkty Trigonu, a gdy się o tym dowiedziałem zakończyłem tę współpracę – mówi Jarosław Augustyniak.

Zaznacza, że nie mógł się zapoznać z materiałem dowodowym bo zarzut dotyczący Trigon TFI usłyszał kilka dni przed zamknięciem śledztwa i nie otrzymał żadnego pytania w tej sprawie.

- Gdyby dano mi szansę merytorycznej obrony na etapie śledztwa na pewno bym z niej skorzystał – zaznacza Jarosław Augustyniak, przypominając, że w innych wątkach składał w prokuraturze obszerne wyjaśnienia.

Tłumaczy, że o umowie z Trigon TFI nie wiedział, bo jako prezes nie wiedział o wszystkich umowach zawieranych przez poszczególne działy banku, zwłaszcza jeśli nie pociągały za sobą dużych zobowiązań.

Podkreśla, że nigdy nie spotkał się z pracownikami Trigon TFI, nie ma też żadnej korespondencji między nim a Trigon TFI. Zaznacza, że z późniejszym prezesem Trigon TFI spotkał się w 2006 r. gdy nie było jeszcze Idea Banku, Trigon TFI, ani GetBacku.

Jarosław Augustyniak twierdzi, że powód wstrzymania dystrybucji produktów Trigon TFI „był raczej osobisty”.

- Nie do końca miałem zaufanie do zarządu tej spółki – mówi były prezes Idea Banku.

Dodaje, że prokuratura nie bardzo wie na czym polega inwestowanie w fundusze inwestycyjne. Fundusze Trigonu zostały przeniesione do Ipopema TFI, obecnie nazywają się Lumen, część ma pozytywne wyniki, tzn. klienci na nich zarobili, a część negtywne. Średnie wyniki na koniec roku wynosiły -20 proc., co oznacza, że jeżeli całą inwestycja wynosiła około 100 mln zł to strata wynosi 20 mln zł.

- Zgodnie z moją wiedzą fundusze te odzyskały płynność, co oznacza, że klienci odzyskają zainwestowane środki – mówi Jarosław Augustyniak.

Zaznacza, że Idea Bank mógł oferować produkty Trigon TFI. Roił to zgodnie z przepisami, które zmieniły się w 2018 r., już po jego kadencji.

Minimalny próg wejścia wynosił 195 tys. zł, m.in. dlatego, żeby w fundusze inwestowały osoby bardziej świadome.

11.04 Jarosław Augustyniak przypomina, że za jego kadencji były dwie kontrole KNF, obejmujące okres do końca września 2017 r. (rezygnację złożył pięć dni później). Po kontrolach nie było żadnych większych uwag dotyczących funkcjonowania banku ani współpracy z GetBackiem.

- Nie ukrywam, że byłem zadowolony, że bank zostawiłem dobrej kondycji – mówi Jarosław Augustyniak.

Temat braku licencji maklerskiej podniósł jednak audyt przeprowadzony przez kancelarię DZP. Po otrzymaniu licencji bank stwierdził, że temat nie jest już istotny.

Dopiero kontrola KNF przeprowadzona już po ujawnieniu się niewypłacalności GetBacku wykazała zastrzeżenia dotyczące braku licencji maklerskiej.

Były prezes Idea Banku podkreśla, że brak licencji nie ma jednak wpływu na szkodę. Bank nie miał licencji do września 2017 r., potem ją miał, a szkoda klientów jest dokładnie taka sama. Przypomina, że straty ponieśli też klienci innych banków – niezależnie od tego czy miały licencję maklerską czy nie.

- Ta strata wynika z upadku GetBacku, a nie formy w jakiej banki angażowały się w dystrybucję tych obligacji – tłumaczy Jarosław Augustyniak.

Mówi, że w 2016 r. Idea Bank był zaangażowany w dystrybucję mniej niż 10 proc. wyemitowanych przez GetBack. Potem wzrosło do mniej niż 15 proc.

10.52 Gdy pięć instytucji doszło do wniosku, że GetBack wykupi inwestorów indywidualnych z funduszy, to Konrad Kąkolewski miał zaproponować udział Mercurius DM. Jarosław Augustyniak znał prezesa domu maklerskiego, bo wprowadzał na giełdę dwa banki, w których Jarosław Augustyniak był prezesem.

Proces wdrażania sprzedaży był jednak standardowy, obejmował działy: prawny, operacji i sprzedaży.

- Nie brałem udziału w rozmowach z Mercuriusem, ani firmą MFA. Nie miałem żadnego kontaktu z pracownikami tej spółki – podkreśla Jarosław Augustyniak.

Nie wie dlaczego GetBack zmienił Mercuriusa na PDM. Twierdzi, że Idea Bank nie był tym zainteresowany. Nigdy nie spotkał się z prezesami PDM i związanej z PDM spółki MIA.

O tym, że były umowy z MFA i MIA miał się dowiedzieć dopiero po odejściu z banku.

Jarosław Augustyniak nie kojarzy by tzw. szybkie emisje, o których wspominał oskarżony Szczepan D., były prowadzone za jego kadencji.

Zaznacza, że udział w emisjach spółek marketingowych typu MFA i MIA był powszechną wtedy praktyką.

- Nie jest tak, że ta konstrukcja został stworzona dla Idea Banku – mówi.

10.43 Jarosław Augustyniak zaznacza, że nie rekrutował ani nie szkolił sprzedawców bankowych. Również nie nadzorował ich pracy, ani nie brał udziału w tzw. operatywkach. Nie przygotowywał ani nie zatwierdzał materiałów sprzedażowych. Jak wszyscy członkowie zarządu i rady nadzorczej otrzymywał codziennie raporty sprzedaży.

W sprawy obligacji GetBacku był mocniej zaangażowany w czerwcu 2017 r. gdy zamykał aneks zwalniający ze zobowiązania dostarczania finansowania GetBackowi.

- Ani przed, ani po tym okresie, moje zainteresowanie zaangażowaniem w obligacje GetBacku nie było nadzwyczajnie duże – podkreśla oskarżony.

10.34 Były prezes Idea Banku zaznacza, że w samym procesie nabywania obligacji klient musiał założyć rachunek maklerski, podpisać dokumenty objęcia obligacji, zrobić przelew z odpowiednią notą. Klienci, którzy nabywali obligacje wiedzieli więc w co inwestują.

- Może nie znali szczegółów tych obligacji, ale wiedzieli, ze inwestują w obligacje – podkreśla oskarżony.

Dodaje, że zgodnie z procedurą obowiązującą w banku każdy musiał też wypełnić formularz, w którym określał poziom akceptowalnego ryzyka. Członek zarządu odpowiedzialny za sprzedaż – Dariusz M. – miał bardzo tego przestrzegać.

Były prezes dodaje, że zgodnie z raportem KNF 95 proc. klientów posiadało już produkty o podobnym poziomie ryzyka.

Jarosław Augustyniak dodaje, że z raportu KNF wynika, iż duża część klientów inwestowała w obligacje GetBacku kilkakrotnie.

- Powstaje pytanie czy klienci, którzy zainwestowali w obligacje GetBacku w 2016 r. albo na początku 2017 r. zarobili na tych papierach wartościowych i powtórnie zainwestowali pieniądze jeszcze raz, byli nieświadomi inwestycji, którą robią – mówi Jarosław Augustyniak.

Zaznacza, że w banku obowiązywała zasada nieoferowania produktów inwestycyjnych osobom powyżej 70. roku życia. Mówi, że prawo tego nie reguluje i wiele starszych osób nie stroni od papierów wartościowych o wyższym ryzku. Idea Bank ze względów czysto etycznych uważał jednak, że nie powinno się im takich produktów proponować, a Dariusz M. przestrzegał tej zasady. Prezes nie wie jednak dlaczego raport KNF wskazuje, że 7-8 proc. nabywców obligacji miało ponad siedemdziesiątkę. Podkreśla jednak, że nie jest to niezgodne z prawem.

Odnosi się do zrywania lokat. Mówi, że przenoszenie pieniędzy z lokat do produktów inwestycyjnych było powszechne na całym rynku finansowym.

- Mówimy o okresie gdy stopy procentowe były na bardzo niskim poziomie. Klienci sami szukali inwestycji alternatywnych do lokat bankowych – twierdzi Jarosław Augustyniak.

Przypomina, że Idea Bank oferował nie tylko obligacje GetBacku. Za jego kadencji wartość sprzedanych produktów inwestycyjnych wynosiła 8 mld zł i obejmowała 54 tys. osób., czyli znacznie więcej niż grupa zaangażowanych w obligacje GetBacku.

10.18 Jarosław Augustyniak twierdzi, że Idea Bank zaangażował się w obligacje GetBacku na podstawie tzw. umowy marketingowe, co wówczas było jedną z dwóch form funkcjonujących na rynku (druga to działalność maklerska, na którą bank otrzymał zgodę w 2017 r.).

Na podstawie umowy marketingowej bank przekazywał do domu maklerskiego kontakt do klienta zainteresowanego produktem, co potocznie zwie się leadowaniem.

Przyjęty przez proces zaangażowania w obligacje dział prawny weryfikował z kancelarią zewnętrzną DZP, która potwierdziła prawidłowość tej procedury.

Jarosław Augustyniak zaznacza, ze nie jest prawnikiem i w związku z tym nie miał podstaw by to kwestionować.

Mówi, że zwroty o oferowaniu i sprzedaży należy traktować jako skrót myślowy odnoszący się do przekazywania kontaktów.

- Czy gdybym mówił tylko o leadowaniu i przekazywaniu kontaktu miał bym postawiony ten sam zarzut – pyta Jarosław Augustyniak.

10.09 Jarosław Augustyniak twierdzi, że w maju 2017 r. na spotkaniu z Abrisem ustalono, że zaangażowanie Idea Banku w sprzedaż obligacji o wartości 150 mln zł zwolni bank z umowy dostarczenia finansowania GetBackowi.

Główny akcjonariusz z tytułu „tej umowy, a właściwie powiązanej z nią umowy” otrzymał 30 mln zł.

- Żaden z członków zarządu banku nie otrzymał wynagrodzenia powiązanego ze sprzedażą spółki GetBack – podkreśla Jarosław Augustyniak.

10.04 Zaczyna Jarosław Augustyniak. Wraca do powodów zaangażowania Idea Banku w obligacje GetBacku. Mówi, ze pierwszym powodem było ratowanie inwestycji osób indywidualnych, które zaangażowały pieniądze w fundusze zarządzane przez GetBack. Twierdzi, że Idea Bank, Altus TFI, Skandia i GetBack na tym nie zrobili. Przypomina, że udział przychodów z obligacji GetBacku w 2016 r. wynosił w Idea Banku 0,08 proc., w 2017 r. było to poniżej 2 proc.

Jeszcze raz wraca do funduszy. Chodziło o to by wykupić inwestorów indywidualnych w funduszach i zastąpić je środkami GetBacku.

Drugi powód zaangażowania w obligacje GetBacku wynikał z umowy sprzedaży GetBacku przez Idea Bank z 2016 r. W wyniku transakcji bank otrzymał ponad 850 mln zł przychodów.

Mówi o jednym z paragrafów umowy – nie do końca rozumiem czy tej o której wspominał przed chwilą - Idea Bank miał dostarczać 15 mln zł miesięcznie, 370 mln zł w dwa lata.

- Gdy powstawała ta umowa, GetBack nie emitował obligacji, dlatego nie mogło być tam żadnego zapisu o emisji obligacji – mówi były prezes Idea Banku.

W jego tłumaczeniu chodziło o certyfikaty. Wcześniej na jakieś niejasności z tłumaczeniami zwracał uwagę pani mecenas broniąca Jarosława Augustyniaka.

Ten twierdzi, że zarząd Idea Banku miał sporo wątpliwości odnośnie tego jak bank miał się wywiązać ze zobowiązania dostarczenia finansowania GetBackowi.

9.49 Ciekawostka dotycząca wykorzystania e-usług w stosunkach z państwem. Artiom Bujan ze stowarzyszenia obligatariuszy pyta na wstępie czy dotarł jego wniosek złożony w formie elektronicznej. Chodzi o pytania do Jarosława Augustyniaka. Przewodnicząca składu potwierdza dotarcie wniosku, ale zwraca uwagę, że jest sygnowany podpisem elektronicznym, a podpis elektroniczny w procedurze karnej nie jest uznawany.

Z 16 oskarżonych w procesie rozpoczętym 23 lutego 2022 r. aż 9 osób to ludzie nieistniejącego już Idea Banku – od prezesów począwszy, przez zwykłych członków zarządu, dyrektorów departamentów, po dwoje pracowników niższego szczebla. Pierwszy proces karny związany z GetBackiem nie dotyczy bowiem odpowiedzialności za samą niewypłacalność windykatora, ale nieprawidłowości w działalności Idea Banku przy dystrybucji obligacji GetBacku i związanych z GetBackiem funduszy Trigon Profit.

Poza przedstawicielami nieistniejącego już banku, na ławie oskarżonych zasiada Konrad Kąkolewski, były prezes GetBacku, trzy osoby związane z Polskim Domem Maklerskim (PDM), jedna z Mercurius DM oraz dwie z Trigon TFI. Właśnie wyjaśnienia byłego prezesa Trigon TFI zajęły rozprawę po tej, na której rozpoczął przedstawianie swojej wersji Jarosław Augustyniak, były prezes Idea Banku. Wynikało to z tego, że wstępny harmonogram procesu przesunął się i zarówno Jarosław Augustyniak, jak i jego obrońcy, mieli problemy ze stawiennictwem w terminie poprzedniej rozprawy. Sąd zgodził się więc by zeznawał na niej inny oskarżony.

Jarosław Augustyniak złożył rezygnację z funkcji prezesa Idea Banku na początku października 2017 r., a więc pół roku przed ujawnieniem się problemów finansowych GetBacku. Idea Bankiem kierował zaś od 2010 r. Podobnie jak Konrad Kąkolewski, zgodził się na podawanie pełnych danych osobowych i publikację wizerunku.

Zarzuty jakie prokuratura stawia Jarosławowi Augustyniakowi dotyczą zorganizowania i prowadzenia bez zezwolenia KNF obrotu obligacjami GetBacku oraz złamania tajemnicy bankowej przez ujawnienie Mercuriusowi DM i PDM danych klientów banku bez ich upoważnienia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane