Jedyny w swoim rodzaju

opublikowano: 31-05-2012, 00:00

Restauracja La Rotisserie z szefem kuchni Pawłem Oszczykiem obrosła w legendę

Mamaison Hotel Le Regina na Nowym Mieście w Warszawie, rzut beretem od gwarnej, zwłaszcza wieczorami, Starówki, słynie z wygodnych pokoi i świetnej (od lat tej samej) obsługi. A restauracja La Rotisserie z szefem kuchni Pawłem Oszczykiem obrosła w legendę.

Szef sali Dariusz Szczebiot z wyczuciem proponuje dania odpowiadające podniebieniom gości, a wicemistrz sommelierów polskich Andrzej Strzelczyk — stosowne wina. Doświadczyliśmy tego wielokrotnie.

Pamiętajmy jednak, że to mistrzowskie trio może mieć akurat wolne, a stery restauracji przejmują ich zastępcy. Jeżeli standard nie odbiega od renomowanego poziomu mistrzów, można tam jechać w ciemno.

TATAR W SMAKI BOGATY

Przekornie pojawiliśmy się, gdy Paweł Oszczyk wraz z kolektywem odpoczywał po długim i intensywnym majowym weekendzie. Pierwsze skrzypce w kuchni grał jego wieloletni zastępca Marek Burkacki.

Z przystawek na początek wybraliśmy tatara w dosyć oryginalnym wydaniu. Z marynowaną papryką i serem feta. Był od razu przyprawiony według smaku szefa kuchni. Choć świetny, ze względu na bogactwo jego smaków mieliśmy duże obawy, czy trunek będzie z nim współgrał. Na pierwszy rzut zaproponowano nam destylat z ziemniaków.

Mocny i bardzo intensywny. Całkowicie zdominował subtelny smak tatara. Właściwie po tatarze na podniebieniu nie było śladu. Poprosiliśmy o coś z win. Podano czerwone Reggio z Sycylii.

Było już znacznie lepiej, ale taniny, akcentujące swą obecność w winie, ponownie zakłóciły harmonię smaków znakomitego tatara. Mieliśmy własną teorię przyczyny podniebiennych nieporozumień.

Tatarowi towarzyszyły marynowane papryczki, które z taninowymi winami odwiecznie się nie lubią. Hipoteza potwierdziła się, gdy odsunęliśmy je na bok.

Ostatecznie zaproponowaliśmy, by do całości podano wino białe: austriacki Huber Riesling. Okazał się bardzo dobrym trafieniem, nawet papryczki przestały syczeć z talerza.

Całkowitym zaskoczeniem był dla nas chłodnik z botwinki z małżami św. Jakuba. Niby bardzo polski, ale z wyraźnie francuskim akcentem.

Znakomity. Z niepokojem oczekiwaliśmy, co się pojawi w kieliszkach. Ku naszemu zaskoczeniu zaproponowano białe polskie wino z winnicy Płochockich. Bezdyskusyjnie z chłodnikiem i małżami wspaniałe narzeczeństwo, może nawet udane małżeństwo.

OSTRE ZĄBKI SOLIRODA

Zdań głównych na pierwszy ogień poszedł pieczony filet z dorsza atlantyckiego z chrustem winogronowo-orzechowym na puree z purpurowych ziemniaków. Mówiąc krótko, był świetny.

Zastanawialiśmy się tylko, dlaczego wino pozostawiało po potrawie gorzkie adnotacje. Podeszliśmy naukowo. Spróbowaliśmy indywidualnie wszystkich składników z wcześniej degustowanym rieslingiem.

Grały znakomicie z wyjątkiem jednego: ukrytym pod dorszem solirodem (roślina zielna). W kompozycji smakowej świetny, ale już z winem pokazał gorzkie ząbki. Najlepiej go odizolować, pijąc do potrawy łyk wina.

Z dań mięsnych zamówiliśmy comber z walijskiej jagnięciny ze szparagami i letnią truflą. Był taki, jak trzeba w bardzo dobrym wydaniu, chociaż sama trufla była trudno wyczuwalna. Ale z piemoncką Piage (Barbera D’Asti) w stosownej temperaturze bardzo dobre danie.

SŁODKI AKCENT KOŃCOWY

Na deser zaproponowano parfait z chałwy z czekoladą. Taką małą piramidkę smakową. Jej górna część z Porto Niepoort (2005) była smakowo zjawiskowa.

Dolna, czekoladowa, w tym mariażu już mniej imponowała. Wyraźnie potrzebny był inny winny adorator. Wszystko do dogrania. Podsumowując, wspaniała kuchnia, dobra karta win, świetna obsługa — do tego w Warszawie, gdzie kombinacji dobrego hotelu z wyśmienitą kuchnią trudno uświadczyć.

Tym bardziej, że potrawy i wino podają tam także jako room-service. Autentyczna perełka. &

Restauracja La Rotisserie

Mamaison Hotel Le Regina Warsaw ul. Kościelna 12, Warszawa

Ogólne wrażenie 5,5

Karta win 5,5

Potrawy 6,0

Wystrój wnętrza 5,5

Obsługa 5

Na biznes lunch 5,0

Na obiad z rodziną 3

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Stanisław M. Majcherczyk

Polecane