Jest coraz lepiej

opublikowano: 28-03-2019, 22:00

Od trzech lat rynek muzyczny rośnie, i to głównie dzięki sprzedaży cyfrowej.

Obserwujemy olbrzymi wzrost popularności hip-hopu. Stanowi on aż 80 proc. w top 200 najpopularniejszych piosenek ubiegłego roku. Hip-hop to nowy pop — mówi Piotr Kabaj, szef Warner Music Poland w podcaście „Puls Biznesu do słuchania”.

Fot. WM

„PB”: To, że koncerny zarabiają na muzyce, jest oczywistością, ale ile zarabiają?

Piotr Kabaj: Za każdym razem jest to inna kwota. Zwłaszcza teraz na bardzo zmieniającym się rynku, bo sprzedaż fizyczna na świecie spada, np. w USA jest to tylko 10 proc., w Szwecji również. W Polsce jest to nadal 50-60 proc. Na każdym rodzaju sprzedaży mamy więc inną marżę. Mamy ponadto przychody z „nieba” — za nadawanie muzyki, za synchronizacje, i wszędzie jest inna marża. Zależy to od firmy, od wielkości i od sukcesu.

Gdyby szeroko spojrzeć na rynek, na kilka, a nawet kilkanaście ostatnich lat, to jest lepiej czy gorzej?

Jest dużo lepiej. Od trzech lat rynek muzyczny rośnie, i to głównie dzięki sprzedaży cyfrowej. Pojawiło się też wiele małych, niezależnych firm, zwłaszcza w Polsce. Od trzech lat obserwujemy olbrzymi wzrost firm hiphopowych, które sprzedają bardzo dużo płyt fizycznie. W streamingu na Spotify też rządzi hip-hop. Na top 200 piosenek ubiegłego roku, lokalnych, 80 proc. to piosenki hiphopowe.

Faktem jest, że top 200 stanowi 13 proc. wszystkich odsłuchanych piosenek w Spotify w Polsce, ale mimo to widać, że to jest bardzo dynamicznie rozwijający się rodzaj muzyki. My mówimy: hip-hop to nowy pop. Więcej problemu z zaistnieniem w rozgłośniach radiowych mają artyści popowi, bo konkurują z zagranicznymi. Hip-hopu w nich wprawdzie nie ma, ale funkcjonuje on w social mediach, na Facebooku, na koncertach i sprzedaje bardzo dużo płyt. Na początku wydawało się, że to będzie chwilowe, ale jest to już tendencja ogólnoświatowa, bo w USA 40 proc. muzyki odsłuchanej na serwisie streamingowym Pandora to właśnie rap, urban music. Pop stanowi tylko 15 proc.

Czy tak duże firmy jak Warner Music Poland też wchodzą w takie trendy?

OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
Newsletter autorski Bartłomieja Mayera
ZAPISZ MNIE
×
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
autor: Bartłomiej Mayer
Wysyłany raz w tygodniu
Bartłomiej Mayer
Autorski przegląd informacji gospodarczych z krajów Europy Środkowej: Ukrainy, Białorusi, Czech, Słowacji i Węgier.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Przez wiele lat dystrybuowaliśmy artystów hiphopowych, robiliśmy usługi dla Asfaltu, i to był głównie O.S.T.R. Więc jesteśmy obecni, ale teraz staramy się podpisać parę kontraktów z artystami hiphopowymi. Rozmawiamy też z małymi firmami o współpracy. Staramy się wejść w ten rynek. Przypomnę, że w 1998 r. byliśmy pierwszą firmą, która zajmowała się hip--hopem. Wydawaliśmy m.in. Molestę Ewenement, Vienia, Pele czy Fu. W pewnym momencie byliśmy największym wydawcą hiphopowym w Polsce, ale potem oni poszli własną drogą, było mniejsze zainteresowanie tym rodzajem muzyki, a w ciągu ostatnich paru lat nagle wybuchła jak wulkan.

Jakie kanały w pana firmie są w największym stopniu odpowiedzialne za przychody?

Sprzedaż fizyczna jest dla nas nadal bardzo ważna, choć rośnie sprzedaż cyfrowa. Dochodzimy do tego, że 40 proc. to sprzedaż cyfrowa, a 60 proc. fizyczna. Myślę, że do końca roku będzie to pół na pół. Ponadto mamy przychody z praw autorskich.

Komu pan płaci i daje zarobić?

Po pierwsze — muszę płacić pracownikom, za lokal itd. Po drugie — gdy zaczynamy realizować kontrakt z artystą, to czasami są zaliczki, inwestuję w nagrania, czyli podpisujemy umowę z muzykami, producentem, studiem itd. Tutaj wszyscy zarabiają. Potem trzeba nakręcić teledyski, więc też musimy za to płacić. Marketing i promocja w mediach kosztuje, za postawienie płyty na półce w sklepach też musimy płacić. Płyty kompaktowe nadal produkujemy, głównie w Takcie, więc płacimy za ich produkcję. No i koszty dystrybucji — musimy dostarczyć towar do sklepów itd.

Czy na polskiej muzyce sprzedawanej na eksport też się zarabia?

Tak, parę lat temu zaczęliśmy wydawać muzykę Filharmonii Narodowej, Sinfonii Varsovii i Sinfonii Iuventus. To były główne trzy kontrakty — część tych płyt sprzedaje się po 200-300 sztuk w Polsce, resztę sprzedajemy za granicą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane