Czytasz dzięki

Jest porozumienie, problem pozostał

opublikowano: 13-07-2015, 22:00

Dług Hellady jest ogromny, a umorzyć go trudno. Problemy więc powrócą, pytanie tylko kiedy

Po nocnych negocjacjach, w poniedziałek nad ranem państwa stery euro porozumiały się w sprawie pomocy Grecji. Do środy 15 lipca 2015 r. grecki parlament ma zaakceptować kilka kluczowych reform, co otworzy sakiewkę reszty eurolandu. Specjaliści nie są jednak przekonani, czy wynegocjowane porozumienie kończy greckie problemy.

Bloomberg

— Mam nadzieję, że to, co zostało ustalone grecki parlament przegłosuje. Jeżeli tak się stanie, to wszystko będzie porządku. Ale nie mam przekonania, że wszystko co złe, już za nami. Grecki rząd obiecał to, czemu społeczeństwo sprzeciwiło się w referendum — zaznacza Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Nie chodzi nawet o to, że część parlamentarzystów rządzącej koalicji otwarcie deklaruje głosowanie przeciw. W głosowaniu zdominują ich politycy partii od początku akceptujących warunki reszty Unii Europejskiej. Nie chodzi też o to, że parlamentarna akceptacja porozumienia formalnie pozwoli tylko na rozpoczęcie negocjacji na temat pomocy dla Hellady — bo to powinno być formalnością. Problemem jest sytuacja, w której znajduje się Grecja.

— Myślę że mamy kilka kwartałów spokoju, jeśli porozumienie zostanie zaakceptowane. Ale za jakiś czas napięcie ponownie wzrośnie. Nawet zakładając, że grecki parlament uchwali to, do czego zobowiązał się rząd, to program nie doprowadzi do tego, że grecki dług w stosunku do PKB spadnie do poziomu pozwalającego Grecji wrócić na rynki finansowe — mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska.

— Wygląda na to, że porozumienie osiągnięte na ostatniej prostej odsuwa nieco problemy finansowe Europy w czasie. Na pewno nie jest to rozwiązanie problemu, jaki Grecja, ze swoim niespłacalnym zadłużeniem i kiepską sytuacją gospodarczą, stanowi dla siebie i dla strefy euro — wtóruje mu Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji Investors TFI.

Bankowy barometr

Zdaniem naszych rozmówców, akceptacja porozumienia a jego wykonanie przez Greków to też dwie różne kwestie. Tzw. fundusz prywatyzacyjny, do którego Grecja ma przekazać majątek państwowy, by sprzedając go stopniowo spłacać długi i rekapitalizować banki, nie jest nawet pomysłem z ostatnich negocjacji. Tyle że w praktyce nie zadziałał. Unormowanie sytuacji banków będzie zaś zarówno kluczowym barometrem sytuacji, jak i głównym warunkiem podniesienia się całego kraju.

— Zaufanie do systemu bankowego będzie bardzo trudno przywrócić. Gdyby dzisiaj zostały otwarte banki, to wszyscy chcieliby wypłacać pieniądze. Minie wiele miesięcy zanim w Grecji będzie można znieść blokadę przepływu kapitału i normalnie otworzyć banki. Dopóki to nie nastąpi, trudno będzie krajowi osiągnąć wzrost gospodarczy, a brak wzrostu oznacza większe potrzeby pożyczkowe rządu — tłumaczy Jakub Borowski.

Umorzeniowy problem

Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao, uważa że sytuacja z greckim długiem jest patowa.

— Na początku kryzysu stosunek greckiego długu do PKB wynosił 120 proc. Obecnie jest to 180 proc. Wynika to częściowo z tego, że PKB się zmniejszył, ale dług jest moim zdaniem niespłacalny. Umorzyć go zbyt łatwo nie można, bo jak to wytłumaczyć krajom, które były w podobnej sytuacji i rozpoczęły reformy — mówi Marcin Mrowiec.

Zdaniem Jakuba Borowskiego, zadłużenie jest kamieniem u greckiej szyi nie tylko ze względu na swoją wielkość, ale też ze względu na to, że zgodnie z wyrokiem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, jego redukcja jest sprzeczna z unijnym traktatem. Według trybunału pozwala on na udzielanie takiemu krajowi jak Grecja pożyczek pomocowych, ale nie na ich umarzanie.

— Jeżeli Grecji w dłuższej perspektywie nie umorzy się części długu, to za jakiś czas odbędzie się kolejny dramatyczny szczyt strefy euro, który skończy się wyjściem z niej Grecji — uważa Jakub Borowski.

Jego zdaniem, trudno sobie wyobrazić zmianę traktatu. De facto byłaby to zmiana dla jednego kraju. — Gdyby Grecja zrealizowała wszystko do czego się zobowiązała, a dług by nie spadał, to można by brać pod uwagę zmianę traktatu. Ale tylko wtedy, gdyby Grecja była naprawdę najlepszym uczniem w klasie. Dotychczas jednak takim nie była — podsumowuje Jakub Borowski.

AKCJE

Wyzwań nie brakuje

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

TOMASZ BURSA

wiceprezes Opti TFI

W średnim terminie dalsze zachowanie giełd będzie zależeć już nie tylko od Grecji, ale przede wszystkim od oczekiwań inflacyjnych i związanego z tym zachowania długoterminowych stóp procentowych w strefie euro, od potencjalnego łagodzenia polityki monetarnej w USA i w Europie, rozwoju sytuacji w gospodarce chińskiej, jak również dyskusji na temat wyjścia Wielkiej Brytanii ze strefy euro. Dziś nie widać czynników, które mogłyby załamać trend wzrostowy w Europie, wspomagany słabym euro, znów taniejącą ropą, dobrą koniunkturą w gospodarce USA i solidnym wzrostem gospodarczym w strefie euro. Każde dotknięcie wcześniej wspomnianych tematów będzie jednak powodować wahania cen akcji. Zachowanie GPW ma niewiele wspólnego z rozwojem sytuacji w Grecji i zależeć będzie od kondycji sektora bankowego, dla którego głównymi czynnikami ryzyka są potencjalny podatek bankowy oraz rozwiązania w zakresie restrukturyzacji portfela kredytów we franku.

SUROWCE

Niewielka zmiana

MACIEJ KOŁODZIEJCZYK

zarządzający funduszami Investors TFI

Tylko definitywne wyjście Grecji ze strefy euro lub jej kolejne bankructwo mogłoby w znacznym stopniu wpłynąć na rynek surowcowy. Inwestorzy mogliby także uznać, że problemy dotkną kolejne najbardziej zadłużone kraje strefy euro — Portugalię, Hiszpanię czy Włochy. W takim wypadku można byłoby oczekiwać wzrostu cen metali szlachetnych i spadku cen surowców najbardziej wrażliwych na koniunkturę gospodarczą, czyli ropy naftowej oraz miedzi. Porozumienie eurogrupy z Grecją będzie miało niewielki wpływ na notowania większości surowców.

W pierwszych godzinach handlu w poniedziałek notowaliśmy osłabienie kursu złota, które dyskontuje postęp w negocjacjach. Nie jest jednak pewne, czy jest to porozumienie finalne — skala ustępstw greckich negocjatorów jest na tyle duża, że może dojść do rozłamu w partii rządzącej i odrzucenie uzgodnień w głosowaniu parlamentarnym. Poza tym, w ostatnich pięciu latach było tak wiele odsłon dramatu greckiego, że trudno oczekiwać, iż obecne uzgodnienia ostatecznie rozwiążą problemy tego kraju.

OBLIGACJE SKARBOWE

Liczy się co innego

MARCIN MROWIEC

główny ekonomista Banku Pekao

Dla rentowności polskich obligacji skarbowych kwestia grecka to rodzaj „emocjonalnego dopalacza”. Gdy pojawiają się negatywne wiadomości z Grecji, rosną rentowności obligacji krajów uważanych za nieco bardziej ryzykowne. Ale w dłuższym terminie rentowności polskich obligacji skarbowych i kwestia grecka będą szły swoimi ścieżkami. To, co jest najważniejsze dla naszych obligacji, to wzrost gospodarczy i odbicie inflacyjne, które będzie już wyraźniej widoczne w pierwszym kwartale 2016 r. Pytanie, co na to Rada Polityki Pieniężnej. Myślę że w pierwszym odruchu raczej nic, bo kadencja obecnej się kończy, a nowa będzie potrzebowała trochę czasu na zorientowanie się w sytuacji. Nieuchronnie zbliża się jednak podwyżka stóp procentowych, więc rentowności będą rosły. Myślę jednak, że w najbliższym czasie będziemy mieli do czynienia z techniczną korektą trendu wzrostowego rentowności obligacji.

WALUTY

Droga wolna

DANIEL KOSTECKI

analityk rynków finansowych

Po uregulowaniu sytuacji w Grecji euro będzie się umacniać, ale nie do złotego. Złoty będzie jeszcze bardziej korzysta na politycznej i gospodarczej odbudowie strefy euro. Po cofnięciu się kursu EUR/ PLN poniżej 4,18 otwarta jest droga nawet w okolice 4 zł. Ogólne uspokojenie w strefie euro spowoduje bowiem, że kapitał wróci do bardziej ryzykownych aktywów. W przypadku franka szwajcarskiego widziałbym powrót do przedziału wahań z okresu od marca do maja, czyli 3,80-3,90 zł. W sytuacji jakichś dalszych zawirowań związanych z Grecją inwestorzy pewnie by się na franka rzucili, ale myślę, że szwajcarski bank centralny starałby się im to wybić z głowy wprowadzając jeszcze bardziej ujemne stopy procentowe. W przypadku dolara w grę wchodzą nie tyle czynniki europejskie, co oczekiwanie pierwszej podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. One są odsuwane w czasie, ale myślę, ze akurat złoty może być pod duża presją. Kurs USD/ PLN może wzrosnąć do 3,95 zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński, Jagoda Fryc

Polecane