Jubileuszowy wstyd publiczny

opublikowano: 10-09-2012, 00:00

Komentarz Jacka Zalewskiego

Telewizja Polska (TVP) odtrąbiła początek fety 60-lecia, ale nadymanie balona zbiegło się z jej głęboką wpadką wizerunkową. Nietransmitowanie w piątek emocjonującego, remisowego spotkania z Czarnogórą, inaugurującego eliminacje do Mundialu 2014, cofnęło cywilizacyjnie rozkibicowane społeczeństwo o wiele lat. Powtórka tego wstydu już podczas wtorkowego meczu z Mołdawią, rozgrywanego we Wrocławiu.

Oglądanie obu spotkań na żywo chociażby w komputerze wymaga wykupienia biletów po 20 zł, i to wyłącznie w kablówkach i Cyfrowym Polsacie, bo inne platformy płatne wystraszyły się niejasnych sygnałów z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Prosty telekibic może obejrzeć dopiero następnego dnia skrót meczu w Polsacie ogólnodostępnym.

Z wymiany oświadczeń TVP oraz telewizyjnego pośrednika Sportfive wynika, że poszło oczywiście o kasę. W ogólnej definicji obie strony są zgodne, ale gdy przechodzą do szczegółów — rozbieżności sięgają od kilku do pięćdziesięciu milionów złotych. Nadawca publiczny ustami prezesa Juliusza Brauna zarzuca pośrednikowi wygórowane oczekiwania i niezauważanie kryzysu. Z kolei Andrzej Placzyński, szef polskiego Sportfive odbija, że spółka i tak poczyniła wiele ustępstw oraz zgodziła się na odłożenie płatności TVP aż do drugiej połowy 2013 r., co oznacza długoterminowe kredytowanie nadawcy publicznego przez podmiot prywatny. W kontekście przepychanek o pazerność/gospodarność naturalne jest pytanie, czemu Polski Związek Piłki Nożnej (a tak naprawdę — prezes Grzegorz Lato) w ogóle zawarł aż na dziesięć lat umowę z telewizyjnym pośrednikiem.

Dla związku jest ona bardzo wygodna, bo odpadają problemy np. z transmisjami zagranicznych meczów reprezentacji — ale niezrównanie mniej korzystna, niż gdyby prawa zatrzymał w swoim ręku PZPN.

Rzeszom piłkarskich kibiców pozostają na żywo jedynie transmisje radiowe. Oznacza to skok do tyłu o co najmniej trzydzieści lat, gdy trafiały się jeszcze ważne przekazy wyłącznie radiowe, ale z powodów technicznych. Bo z biznesowych podobny skandal wystąpił epizodycznie na przełomie wieków, gdy mecze wyjazdowe w eliminacjach do EURO 2000 i Mundialu 2002 transmitowała tylko płatna Wizja Sport. Od tamtego czasu narodowa reprezentacja wróciła jednak do roli świętości, dostępnej w bezpłatnym przekazie ogólnokrajowym (choć nie zawsze w TVP, włączał się Polsat).

Interesy społeczeństwa kibiców miała niby zagwarantować ustawa o radiofonii i telewizji.

Jej dodany art. 20b rozstrzyga, że bezpośrednią transmisję z wydarzenia ważnego społecznie nadawca może przekazać tylko gratis w programie ogólnokrajowym. Kategoria ta obejmuje m.in. wszystkie mecze eliminacyjne reprezentacji piłkarskiej do Mundialu i EURO. Ale od razu stworzona została furtka — przepisu nie stosuje się, jeśli nadawca płatny wykaże, że żaden bezpłatny nie wyraził gotowości zawarcia umowy.

W wypadku eliminacji do Mundialu 2014 ogólnodostępne stacje prywatne w ogóle nie podjęły tematu, z góry oddając reprezentację nadawcy publicznemu, a ten w ostatniej chwili wykręcił kibicom taki numer! Ani chybi dla uświetnienia jubileuszu…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy