Juncker nie zgadza się z zastrzeżeniami ws. delegowania pracowników

PA P
opublikowano: 23-05-2016, 14:52

Komisja Europejska nie zgadza się z opinią parlamentów niektórych krajów UE zgłaszających zastrzeżenia do propozycji zmian w dyrektywie o pracownikach delegowanych - oświadczył szef KE Jean-Claude Juncker, sygnalizując, że KE nie wycofa projektu.

"Jak widzimy, projekt zmiany dyrektywy o pracownikach delegowanych napotkał opór wielu parlamentów, bo rzekomo narusza zasadę pomocniczości UE - powiedział Juncker w poniedziałek w wystąpieniu na odbywającej się w Luksemburgu konferencji przewodniczących parlamentów państw UE. - Mamy inny pogląd w tej sprawie, dlatego KE odpowie na zastrzeżenia parlamentów i przedstawi swoją opinię".

Zobacz więcej

Jean-Claude Juncker

fot. Bloomberg

"Uważamy, że to (delegowanie pracowników - PAP) sprawa transgraniczna, którą trzeba się zajmować na szczeblu europejskim" - powiedział szef KE.

KE otrzymała tzw. żółtą kartkę od parlamentów 11 państw UE, w tym Polski, w sprawie propozycji zmian w dyrektywie o pracownikach delegowanych. Propozycja ta zakłada, że pracownik wysłany przez pracodawcę do innego kraju UE na pewien czas powinien mieć prawo do takiego samego wynagrodzenia, jak pracownik lokalny, a nie tylko do płacy minimalnej. Miałby otrzymywać np. premie czy dodatki przysługujące pracownikom lokalnym. Według projektu, gdy okres delegowania pracownika przekroczy 2 lata, powinien on być w pełni objęty przez prawo pracy kraju goszczącego.

Parlamenty 11 państw uważają jednak, że projekt Komisji narusza unijną zasadę pomocniczości; zgodnie z nią UE nie powinna regulować spraw, które mogą być lepiej rozwiązane przez same kraje członkowskie. KE musi poddać swój projekt ponownej analizie i może podjąć decyzję o jego podtrzymaniu, zmianie lub wycofaniu.

Polskie władze uważają, że zmiany w unijnych przepisach będą niekorzystne dla polskich firm świadczących usługi w innych krajach unijnych, które konkurują przede wszystkim niższą ceną. Z Polski pochodzi najwięcej pracowników delegowanych w UE; w 2014 r. było to prawie 430 tysięcy na 1,9 mln (22,3 proc.).

"Żółtą kartkę" wobec propozycji KE zgłosiły parlamenty Polski, Bułgarii, Czech, Danii, Estonii, Chorwacji, Węgier, Łotwy, Litwy, Rumunii i Słowacji. Izby parlamentów tych krajów mają w sumie 22 głosy przyznane przez unijny traktat. Aby uruchomić procedurę "żółtej kartki" w sprawie projektu przepisów UE, wystarczyło 19 głosów.

W poniedziałek Juncker podkreślił też, że kierowana przez niego Komisja Europejska chce współpracować z parlamentami państw Unii w ważnych sprawach. "KE musi dążyć porozumienia z parlamentami narodowymi w sprawie ważnych europejskich projektów" - powiedział Juncker. "Europa nie odniesie sukcesu, jeżeli nie będzie się respektować narodów" - dodał.

Wpływ parlamentów narodowych na tworzenie prawa UE to jeden z tematów odbywającej się w Luksemburgu dwudniowej konferencji przewodniczących parlamentów państw UE. Polski parlament reprezentują na niej marszałek Sejmu Marek Kuchciński i wicemarszałek Senatu Adam Bielan.

Uczestnicy konferencji dyskutują również o kryzysie migracyjnym i polityce azylowej UE, bezpieczeństwie obywateli oraz wzmacnianiu Unii Europejskiej.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PA P

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu