Juror z DGA na cenzurowanym

Dawid TokarzDawid Tokarz
opublikowano: 2012-11-13 00:00

W programie „Dragon’s Den” Andrzej Głowacki pomaga zostać milionerem. Są jednak osoby, które twierdzą, że przez szefa DGA milionerami nie są

300 tys. zł i kanał dystrybucji: portal sprzedaży grupowej FastDeal.pl za 77 proc. udziałów w projekcie łatwego w montażu i demontażu bagażnika samochodowego na rower. Taką ofertę ponad tydzień temu usłyszał uczestnik emitowanego w TV4 programu „Dragon’s Den” od Andrzeja Głowackiego, prezesa notowanego na giełdzie DGA.

Kilka dni później Głowacki przewodniczył walnemu spółki Alekiedy. pl (DGA ma w niej 50,02 proc. udziałów), której założyciele (pozostałe 49,98 proc.) twierdzą, że podobnej obietnicy złożonej w lutym 2011 r. giełdowa spółka nie dotrzymała.

— W umowie inwestycyjnej DGA zobowiązało się do promocji naszego serwisu i rozwoju sieci sprzedaży właśnie FastDeal. pl. Mimo wielokrotnego wzywania do realizacji umowy nic takiego nie nastąpiło — mówi jeden z założycieli Alekiedy.pl, który chce zachować anonimowość.

Litania pretensji

Jego zdaniem, już w czwartym miesiącu po inwestycji Andrzej Głowacki pierwszy raz poruszył temat możliwości przejęcia Alekiedy.pl przez FastDeal.pl, a trzy miesiące później otrzymali ze wspólnikiem ofertę: sprzedaż ich udziałów za przysłowiowego złotego albo znalezienie chętnych na udziały DGA i Fastdeal.pl, ale za ponad 450 tys. zł.

O niewykonaniu umowy inwestycyjnej przez DGA mówią też przedstawiciele spółki Braster, pracującej nad wdrożeniem do seryjnej produkcji testera, pozwalającego na wczesne wykrywanie raka piersi u kobiet. W marcu 2009 r. DGA zainwestowało w spółkę 750 tys. zł, a w czerwcu 2011 r. sprzedało swoje udziały za 1,07 mln zł, m.in. DM BOŚ.

— DGA próbowało wymusić na nas zmianę warunków na większą część inwestycji w trakcie gry. Na szczęście udało nam się zastąpić ich innymi inwestorami, którzy w tym roku dokapitalizowali Brastera 10,5 mln zł — mówi Paweł Łukaszewicz, członek rady nadzorczej Brastera.

— Dzięki Bogu rozstaliśmy się. Jeśli ktoś się skarży na relacje inwestorskie z DGA, to słusznie — dodaje Jacek Stępień, prezes Brastera i autor koncepcji testera.

„Pewne błędy” DGA

Z naszych informacji wynika, że podobne pretensje do DGA ma też twórca zintegrowanego z Facebookiem serwisu randkowego Feeldate.com. Nie chciał rozmawiać na ten temat, informując jedynie, że po rozstaniu z DGA „cieszy się wolnością”. Wspólnicy DGA Energia w rozmowach z „PB” kilka miesięcy temu przyznawali, że rozeszli się z DGA ze względu na niespełnioneobietnice i zawiedzione nadzieje.

A kilka kolejnych osób (m.in. jeden z założycieli FastDeal.pl) przekazało nam, że chętnie porozmawialiby o trudnych relacjach z DGA, ale ze względu na klauzule informacyjne w umowach z DGA niestety nie mogą tego zrobić.

— To nasi partnerzy w Brasterze, Alekiedy.pl i Feeldate.com niestety nie wypełniali umów inwestycyjnych, co powodowało konieczność przejęcia zarządzania nad projektami przez DGA, za każdym razem w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Po uporządkowaniu sytuacji z Brastera wyszliśmy, a w dwóch pozostałych przypadkach przejęliśmy realizację projektów, by nie stracić zaangażowanych pieniędzy. DGA Energia opuściliśmy, bo wspólnicy doszli do wniosku, że nasze kompetencje nie są już potrzebne, i zaproponowali nam zbycie udziałów z niewielką stopą zwrotu — komentuje zarzuty Andrzej Głowacki, prezes DGA.

Juror z „Dragon’s Den” przyznaje, że przechodząc z działalności doradczej w inwestycyjną, DGA popełniło „pewne błędy”.

— Przede wszystkim umowy z pomysłodawcami projektów były oparte na za daleko idącym zaufaniu, co czasem powodowało zachowanie dalekie od etycznego, a niekiedy generowanie przez nich bez naszej wiedzy wysokich kosztów, nieuzasadnionych w odniesieniu do efektów — tłumaczy szef DGA.

Nieetyczne? Ależ skąd

Z jego stwierdzeniami nie zgadzają się nasi rozmówcy. I dorzucają kolejne zarzuty, takie jak brak etyki biznesowej. Mówi o tym m.in. Artur Zaorski, który w grudniu 2010 r. zwrócił się do Allcards (spółka z grupy DGA) z pomysłem stworzenia serwisu internetowego typu social media.

— Wynegocjowaliśmy warunki współpracy, które tuż przed podpisaniem umowy chcieli drastycznie zmienić w sposób uniemożliwiający realizację projektu. Odmówiłem i myślałem, że to kończy sprawę. A tu po czterech miesiącach Allcards uruchomił serwis www.putface.com, będący w 2/3 klonem mojego pomysłu. Skorzystano nie tylko z moich informacji, ale również usług konkretnego programisty, który miał stworzyć mój projekt i z którym poznałem szefa Allcards, brata Andrzeja Głowackiego — twierdzi Artur Zaorski.

Założyciel Alekiedy.pl dodaje, że podobna sytuacja dotknęła i jego spółkę, kiedy zarząd, wyznaczony przez DGA, zamiast rozwijać ten portal, na podstawie kopii regulaminu Alekiedy.pl, uruchomił konkurencyjny serwis WiemyGdzie.pl.

— Zarzuty dotyczące rozwijania projektów konkurencyjnych są nieprawdziwe. Portal Wiemygdzie.pl, zarządzany przez Aterię [dawniej FastDeal.pl — red.], działa na podstawie umowy z Alekiedy.pl, a serwis Putface.com jest inną koncepcją niż zaproponowana przez Artura Zaorskiego — ripostuje Andrzej Głowacki.