Kanada: największy eksporter rzepaku ofiarą afery Huawei

opublikowano: 07-03-2019, 06:55

Richardson International poinformował, że chińskie władze anulowały jego licencję na eksport rzepaku do tego kraju. Kanadyjska spółka uważa, że to zemsta za zatrzymanie dyrektor finansowej Huawei Technologies.

Chińskie władz poinformowały spółkę 1 marca, że nie ma już licencji na eksportowanie rzepaku do Chin. Jako powód podano zanieczyszczenie pasożytami.

- Nigdy wcześniej nie zawieszano naszej licencji w Chinach czy innym kraju - powiedział Jean-Marc Ruest, wiceszef w Richardson International. 

Kanada, największy na świecie producent rzepaku, 40 proc. jego eksportu kieruje właśnie do Chin.

Sprawa prawdopodobnie ma podłoże polityczne. Na początku grudnia w kanadyjskim Vancouver aresztowano na wniosek władz USA dyrektor finansową, a prywatnie córkę założyciela Huawei Technologies, największego chińskiego producenta sprzętu telekomunikacyjnego. Amerykanie wystąpili o jej ekstradycję, bo zarzucają jej o udział w łamaniu sankcji gospodarczych nałożonych przez Waszyngton na Iran. Dwa dni po zatrzymaniu  Meng Wanzhou władze Chin aresztowały dwóch Kanadyjczyków. 

Chiny znane są z wykorzystywania handlu do osiągania celów politycznych. Niedawno australijscy eksporterzy węgla informowali, że nie jest on przyjmowany w chińskich portach. Wcześniej kiedy południowokoreańska Lotte Group zdecydowała się sprzedać państwu ziemię, na której miał stanąć amerykański system antyrakietowy Thaad, w Chinach zamknięto ponad połowę sklepów spółki tłumacząc to niedostatecznym zabezpieczeniem przeciwpożarowym.

W 2010 roku z powodu sporu Chin z Japonią dotyczącego wysp na Morzu Wschodniochińskim japońskie firmy dowiedziały się nagle, że ich chińscy dostawcy nie realizują zamówień na metale ziem rzadkich. Chiny nigdy oficjalnie nie potwierdziły zakazu eksportu, ale odbiorcy z innych krajów nie mieli żadnych problemów z dostawami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Druś, Bloomberg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy