Karuzela VAT na NewConnect

09-03-2015, 00:00

Fiskus i prokuratura nie mają wątpliwości: spółka córka Imagisu była zamieszana w oszustwa podatkowe na gigantyczną skalę

W kwietniu 2014 r. „PB” ujawnił, że prokuratura i skarbówka badają, czy GPS Konsorcjum (GPSK), spółka z grupy notowanego na NewConnect (NC) Imagisu, brała udział w wyłudzeniach VAT przy handlu elektroniką, głównie smartfonami Apple’a. Dziś obie instytucje są pewne, że tak właśnie było. W piątkowym komunikacie Imagis poinformował, że naczelnik Pierwszego Mazowieckiego Urzędu Skarbowego w Warszawie wyliczył zobowiązania GPSK z tytułu VAT za trzy kwartały 2013 r. na, bagatela, 298,3 mln zł! Oznacza to, że — zdaniem fiskusa — praktycznie cała działalność spółki Imagisu była jednym wielkim oszustwem. Kurs akcji spółki, już szorujący po dnie, zareagował kolejnym spadkiem — o 20 proc. (z 0,50 zł do 0,40 zł za walor).

Cenny know-how

To nie koniec złych wiadomości. „PB” udało się dowiedzieć, że Przemysław K., do niedawna prezes GPSK, i dwie inne osoby związane z firmą kilka tygodni temu usłyszały zarzuty prokuratorskie.

— Przemysław K., Paweł Z. i Tomasz J. podejrzani są o pranie pieniędzy i udział w zorganizowanej grupie przestępczej na wielomilionową skalę wyłudzającej VAT przy handlu elektroniką, głównie telefonami komórkowymi — potwierdza Roman Witkowski, zastępca szefa Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że zdaniem śledczych GPSK miało pełnić rolę tzw. bufora (czyli spółki wydłużającej łańcuch dostaw elektroniki użytkowej w ramach tzw. transakcji karuzelowych) i współdziałać w tym procederze z tzw. znikającymi podatnikami, wyłudzającymi VAT.

Przemysław K. i Paweł Z. to byli udziałowcy GPSK, od których Imagis przejął firmę w dwóch etapach w latach 2011-12, płacąc ponad 22 mln zł. Tomasz J. natomiast to współwłaściciel spółki cywilnej, na bazie której powstało GPSK. Niecały rok temu Marcin Niewęgłowski, do listopada 2014 r. prezes Imagisu i szef rady nadzorczej GPSK, tłumaczył, że zapłata ponad 22 mln zł wynikała z wartościowego know-how, jakie do firmy wnieśli m.in. Przemysław K. i Paweł Z. i że właśnie to umożliwiło GPSK dynamiczny rozwój.

W 2011 r. przychody spółki sięgały ledwie 16,2 mln zł, w 2012 r. już około 0,5 mld zł, a rok później były niemal trzy razy większe. To sprawiło, że GPSK zostało jednym z liderów rynku smartfonów w Polsce — działając prawie w ogóle bez magazynu i długo zatrudniając na etacie… jedną osobę!

Konsekwentna negacja

Marcin Niewęgłowski zapewniał też, że GPSK nie uczestniczyło w żadnym nielegalnym procederze wyłudzania VAT czy praniu pieniędzy. Twierdził, że jest spokojny o wyniki prowadzonej kontroli skarbowej. Po artykule „PB” opublikował też raport, w którym zaprzeczał naszym informacjom, a nawet próbował (nieskutecznie) uczynić GPSK członkiem Związku Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego, czyli organizacji walczącej z wyłudzeniami VAT w handlu komórkami. Co dziś ma do powiedzenia?

— Niestety, organy skarbowe nie chcą odróżnić uczciwych podatników, którzy mogli paść ofiarą nierzetelnego kontrahenta, od podmiotów nastawionych na wyłudzenie podatku VAT. Zamiast ścigać oszustów, próbują przerzucić ciężar zaległego podatku na podmioty, które funkcjonują, nie znikają i są na miejscu, takie jak GPSK. Konsekwencją takiego działania jest właśnie dokonane zabezpieczenie, a także postępowanie karne — mówi Marcin Niewęgłowski. Jak twierdzi, „nie ma dotychczas jakichkolwiek dowodów na uczestnictwo GPSK w procederze wyłudzenia VAT”.

Złe perspektywy

Tymczasem od października 2014 r. karty w Imagisie rozdaje giełdowy fundusz Magna Polonia, który twierdził, że wchodzi do spółki nie ze względu na GPSK, a drugą część biznesu Imagisu, czyli mapy cyfrowe. W piątkowym komunikacie zarząd spółki z NC zapewniał, że decyzja podatkowa fiskusa na prawie 300 mln zł „w chwili obecnej nie ma wpływu na bieżącą działalność operacyjną pozostałych spółek grupy kapitałowej”. „Chwila obecna” jest tu jednak kluczowa.

— Treść raportu bazuje na wiedzy z momentu jego wydawania. Sytuacja jest jednak bardzo dynamiczna, a dalsze zdarzenia w dużym stopniu zależą od postawyBZ WBK — nie ukrywa Rafał Berliński, wiceprezes Imagisu.

Bank na przełomie listopada i grudnia 2014 r. wypowiedział dwa kredyty udzielone GPSK (łącznie na 8,5 mln zł), których poręczycielem był Imagis. Zrobił to tuż po tym, jak śledczy z Gorzowa Wielkopolskiego na wniosek Generalnego Inspektora Informacji Finansowej zablokowali konta bankowe GPSK. Imagis próbował negocjować z BZ WBK w sprawie długu (m.in. chcąc pokryć jego część ze sprzedaży zapasów GPSK za 2,6 mln zł), ale decyzja fiskusa na prawie 300 mln zł może zniweczyć te plany. Już dziś sytuacja Imagisu, jeszcze rok temu planującego przejście na GPW, jest niewesoła.

W czwartym kwartale 2014 r., przy zaledwie 6,1 mln zł przychodów, stracił na czysto aż 38,4 mln zł. To rezultat odpisów na łącznie 47,9 mln zł, które oprócz GPSK dotyczyły też m.in. wierzytelności w stosunku do grupy PC Guard, niedawnego wiodącego akcjonariusza Imagisu.

Imagis zadebiutował na NewConnect w sierpniu 2013 r. Cena na zamknięciu pierwszego dnia wyniosła 11,30 zł, a w listopadzie 2013 r. sięgnęła maksymalnych 13 zł za walor. To dawało wycenę spółki na poziomie 140 mln zł. Potem było już tylko gorzej. Kolejne miesiące to wysyp negatywnych informacji. Na piątkowym zamknięciu kurs wyniósł 0,40 zł za akcję, co oznacza, że cały Imagis wart jest mniej niż 5 mln zł. Nic dziwnego — w czwartym kwartale 2014 r. spółka, niehandlująca już smartfonami, miała ledwie 6,1 mln zł przychodów i aż 38,4 mln zł straty. Dla porównania — w najlepszym w historii kwartale (trzecim 2013 r.) przychody wyniosły 553 mln zł i dały ponad 5,5 mln zł czystego zysku.

Odwrócony VAT podbija Polskę

Komórki, komputery i różnego typu wyroby elektroniczne jako pierwsze stały się w Unii Europejskiej popularne wśród oszustów wyłudzających VAT. W Wielkiej Brytanii przestępcy handlowali nimi chętnie już w latach 90. W 2006 r. Brytyjczycy powiedzieli „dość” i poprosili Brukselę o zgodę na odwrócony VAT. W Polsce zostanie on wprowadzony na komórki i tablety dopiero w tym roku. Z ulgą odetchną także dostawcy złomu złota przez lata narażeni na wyłudzanie VAT. W 2013 r. rząd wprowadził na ten kruszec solidarną odpowiedzialność podatkową, zgodnie z którą za podatkowe oszustwa sprzedawcy odpowiada nabywca. Nie uzdrowiło to jednak rynku, dlatego teraz złoty złom zostanie objęty odwróconym VAT. Na złom mniej szlachetnych metali, takich jak stal, miedź czy aluminium, samonaliczanie VAT obowiązuje już od kwietnia 2011 r. To pierwsze towary, dla których wprowadzono ten mechanizm w Polsce. Po roku zużycie wzrosło do 10 proc., a ceny poszybowały w górę, mimo że w Europie notowano silne spadki. Trudno jednak oszacować, w jakim stopniu przyczyniły się do tego zmiany podatkowe. Ważnym powodem wzrostu zapotrzebowania na złom były inwestycje realizowane przed EURO 2012, do których zużyto znaczne ilości stali, miedzi i aluminium wyprodukowane ze złomu. Dostawcy i odbiorcy złomu niedługo cieszyli się zmianami podatkowymi, bo oszuści przerzucili się na półwyroby z aluminium, katody miedziane oraz pręty ze stali. Alarm podniósł ArcelorMittal Poland, uaktywniły się także KGHM, Impexmetal, Alumetal oraz organizacje zrzeszające te firmy. Przekonały fiskusa i 1 października

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Karuzela VAT na NewConnect