Czytasz dzięki

Kilka banków flirtuje z dywidendą

opublikowano: 21-04-2020, 22:00

Nadzór bankowy nie życzy sobie w 2020 r. wypłat dla akcjonariuszy. Ale mBank, PKO BP, Santander i Pekao mają, bądź szybko mogą mieć, zaskórniaki mogące istotnie zwiększyć przyszłe dywidendy

Sezon walnych zgromadzeń dopiero się rozpoczyna. W sektorze bankowym nieznany jest jeszcze termin spotkań właścicieli PKO BP, Pekao czy Santandera. Z drugiej strony walne Millennium, mBanku i ING już się odbyły. Zgodnie z inspirowanymi koronawirusem zaleceniami KNF akcjonariusze nie zdecydowali się na wypłaty dywidendy. Uchwały o podziale zysku podjęte przez akcjonariuszy mBanku i ING zawierają jednak niuans. Część zysku za 2019 r. została niepodzielona. Podobne są rekomendacje zarządów Pekao i Santandera względem walnych o nieustalonych jeszcze terminach. A właśnie Santander pokazał w 2019 r., że niepodzielone zyski można wypłacić później, istotnie zwiększając standardową dywidendę, którą spółka płaci z zysku za ostatni rok obrotowy.

:
:
Cezary Stypułkowski, prezes mBanku

Kwota zachomikowana w ING nie jest duża. To 3,80 zł na akcję, co przy kursie zamknięcia z 21 kwietnia 2020 r. daje stopę dywidendy w wysokości 2,8 proc. W mBanku odłożono jednak 23,16 zł, co przy obecnym kursie przekłada się na stopę dywidendy wysokości 11,1 proc. Zarząd Santandera zaleca niepodzielenie 10,35 zł na akcję, czyli 6,8 proc. obecnej ceny. A już w 2019 r. walne zdecydowało o nie podzieleniu około połowy kwoty, którą zarząd chciałby pozostawić niepodzieloną w 2020 r. KNF oczekuje, że również zyski z lat wcześniejszych niż 2019 r. nie trafią do akcjonariuszy w 2020 r. Jeśli więc tegoroczne zalecenie zarządu zmieni się w uchwałę walnego, Santander będzie miał w rezerwie na wypłaty 15,67 zł na akcję, co daje stopę dywidendy wynoszącą 10,3 proc.

W mBanku taka rezerwa niepodzielonego zysku za lata 2019 i 2018 daje aż 48,41 zł, czyli 23,3 proc. obecnego kursu. Pasiasty bank jest jednak w specyficznej sytuacji. Z jednej strony zalecenia KNF jeszcze sprzed koronawirusowego kryzysu pozwalały mu na wypłatę 75 proc. zysku, ale z drugiej kredyty frankowe korygowały ten współczynnik do 5 proc. Uwzględniając wszystkie argumenty, Santander i PKO BP mogły przekazać akcjonariuszom 50 proc. zysku, a oba banki również mają na stanie kredyty frankowe. PKO BP to zresztą trzeci po mBanku i Santanderze przedstawiciel sektora, który nie podzielił całości zysku za 2018 r. Odłożył 1,33 zł na akcję, czyli 6,3 proc. obecnej wartości.

— Dzięki pozostawieniu połowy zysku niepodzielonego akcjonariusze zyskają większą elastyczność w zakresie kształtowania polityki dywidendowej w następnych latach — nie ukrywał Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, ogłaszając rekomendację dywidendową zarządu w 2019 r.

Jeśli w 2020 r. walne zgromadzenie również nie podzieli połowy zysku, to dywidendowa rezerwa PKO BP wzrośnie do 2,94 zł na akcję, czyli 14 proc. obecnej wyceny.

Bankiem, który nie ma żadnych dywidendowych zaskórniaków, ale szybko może je mieć w niebagatelnej wysokości, jest Pekao. Jeśli akcjonariusze zagłosują zgodnie z rekomendacją zarządu ujawnioną po sesji 21 kwietnia 2020 r. będą mieli zachomikowane 12,2 proc. wartości każdej akcji z tego dnia.

Kurs odzwierciedla przyszłość

Kupno akcji PKO BP, Pekao, Santandera i mBanku z myślą o sowitej dywidendzie nie jest jednak oczywiste. I nawet nie chodzi o to, że w dwóch pierwszych podział zysków za 2019 r. jest palcem na wodzie pisany. Zakładając, że odłożą taką części zysku, jaką przed atakiem koronawirusa mogłyby przeznaczyć na dywidendę, nie wiadomo, kiedy pieniądze te zostaną przetransferowane do akcjonariuszy. Gdyby było to już w 2021 r., gra pod wysoką dywidendę byłaby względnie atrakcyjna. Biorąc pod uwagę, że jest już koniec kwietnia, wystarczyłby nieco ponad rok, by schować do kieszeni kilkanaście procent obecnej ceny akcji.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Ryzykiem jest oczywiście to, co stanie się z samym kursem. PKO BP ostrzegł już, że w wyniku obniżek stóp procentowych jego skonsolidowany zysk spadnie o 550- -600 mln zł. Santander i mBank przeliczyły to na sam wynik odsetkowy. Pierwszy zakłada utratę na tym poziomie 380-450 mln zł, drugi — 155 mln zł. Pekao założył utratę 200-250 mln zł zysku skonsolidowanego, ale szacunek ten uwzględnia tylko pierwszą obniżkę stóp procentowych.

Przede wszystkim, szacunki te oparte są jednak na przedkoronawirusowej strukturze biznesu. Wpływ COVID-19 na realną sytuację finansową klientów poszczególnych instytucji, a co za tym idzie samych banków, jest zaś dodatkową zmienną, bardzo trudną do oszacowania.

— Wydaje się, że banki giełdowe są podobnie eksponowane na kryzys. Wcześniejsze lata wykorzystały do poprawy sytuacji finansowej, zbudowania wysokich buforów kapitałowych. Tak więc nie sądzę, że obecnie są między nimi znaczące różnice— czołówka to dobrze zarządzane spółki z podobnymi rodzajami ryzyka w przypadku silnego spowolnienia gospodarczego. Oczywiście różnią się ekspozycją kredytową na poszczególne segmenty rynku, ale trudno teraz powiedzieć, który segment jest najbardziej ryzykowny — zagrożony wzrostem bezrobocia rynek detaliczny czy upadkiem niektórych firm rynek korporacyjny — uważa Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM.

Niepewna wypłata

Generalnie jednak im bardziej koronawirus odciśnie się na realnym biznesie, tym trudniej będzie bankom wypłacić zatrzymane zyski.

— Jeśli przyjąć zasadę, że dywidenda w danym roku nie może przekroczyć zysku wypracowanego w roku poprzednim, to raczej na większe dywidendy rynek będzie musiał poczekać 2-3 lata. Chyba że banki będą starały się o odstępstwo od tej reguły. Myślę jednak, że w obecnej sytuacji wymogi kapitałowe są dla banków obniżane raczej w oczekiwaniu na wsparcie realnej gospodarki w postaci akcji kredytowej niż w celu wypłaty dywidend — komentuje Marta Czajkowska-Bałdyga, analityczka Haitong Banku.

— Obawiam się, że kryzys jeszcze bardziej usztywni stanowisko regulatorów co do kapitałów. Jeśli okaże się, że banki w Europie zostaną mocno dotknięte epidemią, to być może po raz kolejny wzrosną wymogi kapitałowe i znów ograniczy to możliwość dzielenia się zyskami z akcjonariuszami. Pamiętajmy, że z punktu widzenia regulatora zawsze najlepiej jest, aby banki miały jak najwyższe kapitały — dodaje Marcin Materna.

W podobnym tonie wypowiada się Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy Securities. Jego zdaniem sam nadzór będzie się dopiero zastanawiał nad podejściem do dywidend po 2020 r.

— Mówienie o dywidendach w kontekście przyszłych lat jest o tyle problematyczne, że polityka dywidendowa KNF zmieniała się — przypomina Łukasz Jańczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane