Klienci chętniej sięgają po kredyty złotowe

Patrycja Otto
opublikowano: 04-03-2003, 00:00

Obniżki stóp procentowych spowodowały wzrost zainteresowania mieszkaniowymi kredytami złotowymi. Bankowcy przewidują, że taka tendencja utrzyma się również w tym roku. Ponadto uważają, że sprzedaż może wzrosnąć nawet o 25 proc.

Mimo kryzysu na rynku nieruchomości sprzedaż kredytów hipotecznych w 2002 r. utrzymywała się na wysokim poziomie. Wiele banków odnotowało nawet rekordowe wyniki sprzedaży. GE Bank Mieszkaniowy udzielił prawie 6 tys. kredytów na łączną kwotę 180,9 mln USD (około 705,5 mln zł).

— Zauważyliśmy też, że portfel kredytowy zwiększył się o 63 proc., do poziomu 434,6 mln USD (1,7 mld zł) — uzupełnia Zbigniew Kudaś z GE Bank Mieszkaniowy.

Zdaniem bankowców, 2003 r. przyniesie dalszy rozwój kredytów mieszkaniowych. Nie będzie on jednak tak dynamiczny, jak to przewidywały wcześniejsze prognozy Narodowego Banku Polskiego. Szacuje się, że sprzedaż wzrośnie o 15-25 proc. w stosunku do 2002 r.

Związane to będzie z prognozowanym przez ekspertów w II połowie 2003 r. ożywieniem na rynku mieszkaniowym oraz systematycznie rosnącym popytem na taniejące kredyty mieszkaniowe.

— W Polsce, na wzór krajów zachodnich i USA, rośnie popyt na nowe produkty hipoteczne, które coraz lepiej dostosowane są do potrzeb klientów. Oczekiwania konsumpcyjne rozwiniętych społeczeństw są coraz wyższe. Klienci nie chcą odkładać realizacji swoich potrzeb na daleką przyszłość. Pożyczki hipoteczne umożliwiają im uwolnienie znacznej części kapitału wcześniej zainwestowanego w nieruchomość i sfinansowanie aktualnych potrzeb. I to na znacznie korzystniejszych warunkach niż przy zaciągnięciu droższego, krótkoterminowego kredytu konsumpcyjnego — wyjaśnia Zbigniew Kudaś.

Wreszcie powodem będzie to, że wiele osób, w obawie przed wzrostem cen nieruchomości po wejściu Polski do UE, przyspieszy decyzję dotyczącą zakupu mieszkania. Większość z nich dokona tego za pośrednictwem kredytu.

Wysokie stawki za wynajem nieruchomości powodują, że coraz więcej osób decyduje się zaciągnąć kredyt na własne mieszkanie. Zachętę stanowi również wprowadzenie ulgi hipotecznej, która pozwala na odliczanie od dochodu odsetek płaconych w związku z zaciągniętym kredytem mieszkaniowym.

Nie bez znaczenia jest także wprowadzony w 2002 roku rachunek typu Escrow, dzięki któremu środki inwestorów — klientów są uruchamiane po zakończeniu kolejnych etapów budowy. Wpływa to na poczucie bezpieczeństwa przyszłych kredytobiorców.

— Przykłady upadłości deweloperów pokazały, że potrzebne są mechanizmy minimalizujące ryzyko, które ponosi klient, podpisując umowę z niesolidnym deweloperem. Wydając oszczędności życia kupujący chcą mieć pewność, że środki te zostaną przeznaczone na wybudowanie zakontraktowanego lokalu, a nie na inne wcześniej rozpoczęte inwestycje — mówi Krzysztof Druszcz, rzecznik prasowy MultiBanku.

Jest to więc całkowite novum dla polskiego klienta. Rachunek ten sygnowany jest przez trzy (nabywcę mieszkania, inwestora i bank), a nie jak zazwyczaj dwie strony. Z kolei powiązanie zawarcia transakcji sprzedaży mieszkania z zawarciem umowy rachunku powoduje, że czas potrzebny na uzgodnienie wszelkich warunków i zawarcie umowy jest dłuższy.

— Klienci, którzy już skorzystali z mieszkaniowego rachunku powierniczego, uzyskali z tego tytułu także inne korzyści poza ograniczeniem ryzyka wynikającego z finansowania inwestycji w trakcie jej realizacji — m.in. środki pieniężne z tytułu oprocentowania środków na rachunku, które dodatkowo są miesięcznie kapitalizowane. Obecnie wynosi ono 4,14 proc., co zwiększa jego atrakcyjność w porównaniu z innymi lokatami i rachunkami oferowanymi przez banki — uzupełnia Zbigniew Krysiak, dyrektor zarządzający pionem finansowania nieruchomości w PKO BP.

Bankowcy podkreślają jednak, że rachunek Escrowj, wydaje się zaledwie początkiem w poszukiwaniu narzędzi na drodze do skutecznej ochrony zainwestowanych przez klientów pieniędzy.

Osoby zastanawiające się nad wyborem waluty kredytu mieszkaniowego powinny ostrożnie podchodzić do pożyczek walutowych. Wzmocnienie złotego w stosunku do dolara i euro oraz sukcesywne obniżanie stóp procentowych spowodowały, że kredyty złotowe stały się bardzo atrakcyjne, zwłaszcza te o oprocentowaniu zmiennym. Do tego, zdaniem analityków, nic nie wskazuje, by złoty miał stracić na wartości w tym roku.

— Już w 2002 r. zauważyliśmy wyhamowanie dynamiki kredytów zaciąganych w walutach obcych w porównaniu z 2001 r. czy 2000 r. Spodziewamy się, że w tym roku następować będzie dalsze zainteresowanie klientów rodzimą walutą w rozliczeniach kredytowych — zaznacza Krzysztof Druszcz.

Podobną sytuację zanotował PKO BP. Jak wymienia Zbigniew Krysiak, w grudniu 2002 r. około 69 proc. kredytobiorców zaciągających kredyt mieszkaniowy Własny Kąt wybrało pożyczkę w złotych. Udział ten jeszcze wzrósł w styczniu tego roku i wyniósł 77 proc.

Jednak, mimo znacznego spadku oprocentowania kredytów złotowych, zdecydowana większość klientów wciąż zadłużała się w 2002 r. w obcej walucie.

— Udzieliliśmy tylko 1,3 proc. kredytów w złotych. W bieżącym roku obserwujemy nieznaczny wzrost zainteresowania kredytami złotowymi. Obecnie około 4 proc. klientów wybiera polską walutę. Trudno prognozować, czy tendencja wzrostowa utrzyma się w kolejnych miesiącach. Uważam jednak, że dopóki koszt kredytu złotowego nie zrówna się bądź nie zbliży zdecydowanie do oprocentowania kredytów walutowych, popyt na kredyty walutowe wciąż będzie znaczny — wyjaśnia Zbigniew Kudaś.

Jednym z czynników, decydujących o wyborze kredytu, jest jego oprocentowanie. Nadal jest ono niższe dla kredytów udzielanych w walutach obcych, chociaż różnica między nimi a złotowymi systematycznie się zmniejsza.

— Od stycznia 2002 r. minimalne oprocentowanie mieszkaniowych kredytów złotowych w naszym banku obniżyło się z poziomu 13,53 proc. do 7,78 proc., czyli prawie dwukrotnie. Przewidujemy, że tendencja spadkowa utrzyma się również w tym roku, jednak nie będzie już tak znaczna — podkreśla Zbigniew Krysiak.

Wyższe oprocentowanie powoduje, że rata kredytu złotowego jest większa od pożyczki udzielonej np. w euro.

Dodatkowym atutem kredytów walutowych jest większa zdolność kredytowa klientów. Im niższa jest miesięczna rata, tym wyższą kwotę kredytu bank jest w stanie przyznać. Eksperci szacują, że około 2 mln osób planuje zakup własnego mieszkania. Niestety, dochody wielu potencjalnych klientów są za niskie, aby bank mógł przyznać potrzebną im kwotę kredytu. W takiej sytuacji dla wielu osób niżej oprocentowany kredyt walutowy może być jedynym sposobem na realizację planów mieszkaniowych.

Osoby wybierające kredyt w obcej walucie muszą się jednak liczyć z ryzykiem wahania kursów walut. W ciągu ostatniego roku wzrosły kursy niemal wszystkich walut, co zasadniczo przełożyło się na wzrost wysokości miesięcznych obciążeń związanych z obsługą kredytu.

Zdaniem Zbigniewa Krysiaka, kredyt walutowy wybiorą osoby, które na podstawie obecnej sytuacji na rynku finansowym przewidują, iż kurs danej waluty będzie stabilny lub będzie się tylko nieznacznie wahać. Natomiast osoby ceniące pewność i bezpieczeństwo wybiorą nieco wyżej oprocentowany, ale pozbawiony ryzyka kursowego, kredyt w złotych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Patrycja Otto

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu