Kłótnie o ceny energii na wielce ułomnym rynku

Barbara Warpechowska
opublikowano: 20-05-2009, 00:00

Kryzys i podwyżki cen prądu sprawiły, że odbiorcy znacznie ograniczyli jego zużycie. Firmy energetyczne zaczynają więc obniżać swoje taryfy.

Winien drogi węgiel czy co innego?

Kryzys i podwyżki cen prądu sprawiły, że odbiorcy znacznie ograniczyli jego zużycie. Firmy energetyczne zaczynają więc obniżać swoje taryfy.

Według danych PSE Operator, która zawiaduje siecią energetyczną w Polsce, popyt na energię z powodu spowolnienia gospodarki spadł w pierwszym kwartale o około 5 proc.

Mniej energii kupują firmy, a to trzy czwarte rynku. Najbardziej ograniczyły zużycie huty i spółki z branży motoryzacyjnej.

Firmy płacą za domy

Przemysł od dawna skarżył się na gigantyczne podwyżki. Przypomnijmy, że Urząd Regulacji Energetyki (URE) uwolnił ceny prądu dla przedsiębiorców od 1 stycznia 2008 r. I od razu wzrosły one o 25-30 proc. W tym roku były kolejne podwyżki — o 40-60 proc.

Dostawcy prądu narzekają, że Urząd Regulacji Energetyki (URE) wciąż nie zatwierdził cenników dla gospodarstw domowych. W rezultacie muszą sprzedawać prąd do domów ze stratą. Co sobie odbijają, podwyższając jeszcze bardziej ceny dla firm.

Koncerny energetyczne twierdzą, że kluczowym czynnikiem wpływającym na wzrost cen energii jest drogi węgiel.

— W minionym roku średnia cena węgla kamiennego wynosiła około 7,5 zł/GJ, a w 2009 roku wzrosła aż o 40 proc. i przekroczyła 11 zł/GJ. Zmieniła się zatem znacznie struktura kosztów produkcji energii. U wytwórców paliwo stanowi 50 proc. wszystkich kosztów, dlatego same podwyżki cen węgla spowodowały wzrost hurtowych cen energii o około 25 proc. — wyjaśnia Paweł Gniadek, dyrektor departamentu komunikacji rynkowej i PR Tauron Polska Energia.

I wylicza dalej: Rosną koszty ekologiczne produkcji energii. Branża, aby dostosować się do przepisów narzuconych przez UE, musi budować kosztowne instalacje, m.in. odsiarczające spaliny. Przepisy unijne obligują nas też do corocznego zwiększania udziału tzw. energii zielonej, co znacząco zwiększa średnią cenę energii w porównaniu z kosztem zakupu energii z węgla.

Obciążenia podatkowe polskiego sektora energetycznego należą do najwyższych w Europie. Akcyza na energię elektryczną wynosi 20 zł/MWh i jest naliczana w maksymalnym wymiarze przewidzianym przez unijne prawo. Jej obniżkę, poza firmami energetycznymi, postulują także ministerstwa gospodarki i skarbu państwa oraz URE. Nie zgadza się jednak resort finansów. W 2008 r. wpływy do budżetu z podatku akcyzowego od energii elektrycznej wyniosły około 2,6 mld zł.

VAT na energię elektryczną wynosi 22 proc. To jedna z najwyższych stawek w Europie. I też wpływa znacząco na ceny brutto.

Pierwsze jaskółki

W większości krajów UE kryzys spowodował obniżkę cen prądu dla firm — spadł bowiem popyt. Podobnie, chociaż znacznie wolniej, dzieje się u nas. Jako pierwszy cennik obniżył Vattenfall. W styczniu megawatogodzina w hurcie kosztowała u niego 220 zł, a w marcu — nawet 150 zł.

Również poznańska Enea (szwedzki Vattenfall jest od jesieni jej inwestorem strategicznym) ogłosiła, że obniży ceny dla przemysłu. W czerwcu ceny energii spadną u niej średnio o 4 procent. To dobra wiadomość dla 300 tys. firm, które kupują od niej prąd.

Firmy wycofują się też z długoletnich kontraktów i wolą negocjować umowy z miesiąca na miesiąc. Każdy użytkownik prądu może zmienić dostawcę od lipca 2007 r. Firmy miały tę możliwość od 2005 r., ale przez lata rynek był praktycznie martwy. Ale wreszcie coś zaczęło się dziać. Tylko w pierwszym kwartale 2009 r. dostawcę prądu zmieniło aż 127 firm, gdy przez poprzednie trzy lata tylko 85.

Również gminy coraz częściej szukają tańszego dostawcy. Zmusza je do tego ustawa o zamówieniach publicznych, ale najczęściej przetargi kończą się fiaskiem, bo zgłasza się wyłącznie dotychczasowy dostawca. Są jednak pierwsze jaskółki zmian — w Częstochowie przetarg na dostawę energii elektrycznej dla miasta wygrała firma PKP Energetyka. Enion. Dotychczasowy dostawca, nie stanął do przetargu. Samorząd zaoszczędzi na prądzie w tym roku 60 tys. złotych.

Ułomny rynek

Na koniec 2008 r., według danych regulatora, cała tzw. grupa taryfowa G, dla której ceny detaliczne zatwierdza URE, liczyła około 14,5 mln odbiorców. Z tego około 13,3 mln stanowiły gospodarstwa domowe. Bez uwolnienia cen sprzedawcy energii nie będą walczyli o tych odbiorców.

25 proc. sprzedaży z regulowanymi cenami sprawia, że rynek energii jest ułomny. Tymczasem regulator twierdzi, że uwolni ceny po spełnieniu kilku warunków. Chodzi m.in. o objęcie ochroną państwa najuboższych odbiorców. URE chciałby też uzyskać nowe narzędzia regulacyjne i zwiększyć konkurencję na rynku hurtowym.

— Chcemy działać przejrzyście, a rynek energii elektrycznej dla gospodarstw domowych uwolnić najszybciej, jak to będzie możliwe. Komunikat w sprawie cen dla gospodarstw domowych wydam najprawdopodobniej we wrześniu — zapowiada Mariusz Swora, prezes URE.

Podkreśla też, że decyzja zapadnie po monitoringu, który pokaże, czy rynek jest konkurencyjny i można uwolnić ceny, czy też jest wręcz odwrotnie.

Zgodnie z projektem nowelizacji, najwięksi wytwórcy prądu będą musieli sprzedawać go przez giełdę energii lub na przetargach. Dziś w wyniku dokonanej przez rząd PiS konsolidacji energetyki elektrownie sprzedają prąd wyłącznie swoim spółkom-matkom, co uniemożliwia powstanie konkurencji. Zmiany w prawie mają doprowadzić do obniżenia cen.

Eksperci podkreślają, że na polskim rynku energetycznym, który jest mały, nie działają w pełni mechanizmy rynkowe. Przewaga Polskiej Grupy Energetycznej i możliwości systemu przesyłowego wręcz zachęcają do praktyk monopolistycznych. Może się to zmienić, jeśli powstanie jednolity europejski rynek energii elektrycznej, wsparty prawidłowo rozwiniętą strukturą systemu przesyłowego. Również struktura URE i możliwości prowadzenia nadzoru regulacyjnego nie przystają do nowego kształtu sektora po tym, jak powstały duże, skonsolidowane grupy energetyczne. URE powinien być instytucją niezależną od rządu i jego agend, jak np. NIK.

Barbara Warpechowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu