KNF wykreśliła mySafety z listy ostrzeżeń publicznych

opublikowano: 22-02-2018, 15:07
aktualizacja: 22-02-2018, 15:10

16 lutego Komisja Nadzoru Finansowego usunęła wpis o spółce mySafety z listy ostrzeżeń publicznych, poinformowała firma w komunikacie.

Po blisko ośmiu miesiącach postępowania, prawomocnym wyrokiem sądu ogłoszono, że spółka nie narusza  naruszyła prawa.

Maciej Poniatowicz, prokurent mySafety
Zobacz więcej

Maciej Poniatowicz, prokurent mySafety Marek Wiśniewski

Tym samym zarzuty jakoby swoją działalnością miała naruszyć art. 430 ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej (przed 1 stycznia 2016 r. - art. 225 ustawy o działalności ubezpieczeniowej) (wykonywanie czynności ubezpieczeniowych lub działalności reasekuracyjnej bez zezwolenia) okazały się bezpodstawne.

Oferowane przez mySafety usługi polegają na znakowaniu rzeczy osobistych (klucze, portfele, karty płatnicze, dokumenty, telefony itp.) oraz takich, które mają szczególną wartość dla klientów (zwierzęta czy nawet dzieci) specjalnym hologramem, brelokiem lub przywieszką z numerem telefonu i informacją o nagrodzie dla znalazcy w przypadku ich zgubienia. Firma nie gwarantuje, że zagubiona rzecz zostanie odzyskana i nie wypłaca odszkodowań w przypadku, kiedy nie uda się tego dokonać. Wszystko zależy od dobrej woli znalazców, z którymi mySafety nie ma żadnej umowy.

Gdy 27 czerwca 2017 r. KNF umieściła firmę na liście ostrzeżeń publicznych, firma zaczęła borykać się z problemami finansowymi.

Umieszczenie jej na liście spowodowało, że utraciła większość kontrahentów, z którymi od lat współpracowała.

— Firmy boją się i nie chcą współpracować z podmiotami widniejącymi na liście ani czekać na prawomocne zakończenie sprawy w prokuraturze — tłumaczył we wrześniu Pulsowi Biznesu Maciej Poniatowicz, prokurent mySafety.

Wpisanie na listę KNF zaowocowało w przypadku spółki utratą zaufania na rynku, które mogło doprowadzić do bankructwa spółki.

- Straciliśmy zaufanie w środowisku, część kontrahentów i partnerów zaczęła wypowiadać nam umowy, powołując się na wpis. Nawet bank, w którym prowadziliśmy rachunek firmowy, zamknął nam konto. Przez większość jesteśmy traktowani tak, jakbyśmy byli winni czynów wskazanych w zawiadomieniu, a jednocześnie nie mamy żadnej prawnej możliwości uzyskania informacji o zakresie nieprawidłowości, jakich dopatrzyła się Komisja, a tym bardziej ich wyjaśnienia. Efektem będzie likwidacja spółki i zwolnienie wszystkich jej pracowników — tłumaczył we wrześniu Maciej Poniatowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KŁ

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / KNF wykreśliła mySafety z listy ostrzeżeń publicznych