KNF wymusiła debiut Raiffeisena na GPW

opublikowano: 19-06-2017, 22:00

Austriacy wypełnią zobowiązanie i wprowadzą bank na GPW. Dobrego interesu na tym nie zrobią.

Raiffeisen Bank Polska do 30 czerwca zostanie wprowadzony na warszawską giełdę — taką obietnicę złożył Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) austriacki właściciel. Robił jednak wiele, by jej nie dotrzymać — w ubiegłym tygodniu Austriacy odwiedzili Komisję Nadzoru Finansowego, prosząc o kolejne przełożenie terminu IPO (pierwotnie miał być do 30 czerwca 2016 r.), ale spotkali się z twardą odmową. Dlatego wczoraj ogłosili „zamiar przeprowadzenia oferty publicznej i notowania akcji na warszawskiej giełdzie”.

W komunikacie czytamy, że warunki i harmonogram oferty zależą od warunków rynkowych. KNF wznowiła prace nad zatwierdzeniem prospektu emisyjnego, jeszcze w połowie czerwca postępowanie było zawieszone, i są spore szanse, że proces sprzedaży ruszy w terminie. Debiut Raiffeisena nie wygląda na łatwe przedsięwzięcie, i to nie tylko ze względu na uciekający czas.

KNF wymusiła ofertę w momencie, gdy bank jest daleki od szczytowej formy. W pierwszym kwartale 2017 r. bank zanotował 76 mln zł straty netto, co było spowodowane między innymi składką na Bankowy Fundusz Gwarancyjny i odpisem wartości marki Polbank. Do końca 2019 r. w ramach optymalizacji kosztów bank zamknie 60-70 polskich oddziałów. Dużym obciążeniem dla banku jest portfel kredytów frankowych (prawie 3 mld CHF).

— Gdyby nie przymus ze strony KNF, do debiutu doszłoby później, a może nawet wcale. Moment na debiut nie jest najlepszy, a dobrym rozwiązaniem byłoby wstrzymanie się z nim przynajmniej rok — mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Jego zdaniem, Raiffeisen Bank Polska jest teraz wart około 3 mld zł. Według zobowiązania do inwestorów ma trafić co najmniej 15 proc. akcji, a inwestorzy z pewnością będą chcieli wykorzystać to, że Raiffeisen Bank International jest pod ścianą. — Inwestorzy giełdowi mają już do wyboru akcje banków o podobnym profilu i jedynie atrakcyjna cena mogłaby ich przyciągnąć do zakupu akcji — mówi Kamil Stolarski, analityk Haitong Banku.

— Raiffeisen ma twardy orzech do zgryzienia — jest zmuszony do sprzedaży pakietu akcji, ale musi pamiętać, że inwestorzy nie będą chcieli przepłacać. Wszystko jest kwestią ceny — mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI. Nie brak jednak głosów, że Austriacy tanio skóry nie sprzedadzą.

— Chociaż tego oczekiwaliby inwestorzy, nie sądzę, żeby Raiffeisen chciał sprzedawać akcje tanio — zauważa Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union Investment TFI. Zarządzający bez trudu wymieniają słabe punkty banku: niska efektywność, duży portfel kredytów frankowych, przerost zatrudnienia.

— Jak na tak duży bank, wyniki nie są zachwycające, na co może mieć wpływ duża liczba kosztów o charakterze jednorazowym — dodaje Sebastian Buczek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Patrycja Łuszczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu