Kolejarze chcą równych cen za drogi i tory

opublikowano: 08-04-2019, 22:00

Przewoźnicy szynowi czują się dyskryminowani. Chcą mieć takie same stawki za tory jak kierowcy za przejazd drogami. Resort infrastruktury obiecał analizę problemu

Szynowy transport towarów nie może w Polsce dynamicznie się rozwijać, ponieważ jest znacznie droższy niż drogowy — uważają przedstawiciele rynku kolejowego. Twierdzą, że przewoźnicy samochodowi są uprzywilejowani, bo nie muszą słono płacić za przejazd po większości dróg.

Rządowe instytucje próbują zbudować nowy system poboru opłat
drogowych. Będzie jednak gotowy dopiero za kilka lat. Kolejarze natomiast chcą
zmian już w obecnie działającym.
Zobacz więcej

ZA KILKA… LAT:

Rządowe instytucje próbują zbudować nowy system poboru opłat drogowych. Będzie jednak gotowy dopiero za kilka lat. Kolejarze natomiast chcą zmian już w obecnie działającym. FOT. FOTOLIA

W opiniach do projektu Strategii Zrównoważonego Rozwoju Transportu, którego autorem jest Ministerstwo Infrastruktury, apelują o zmiany w systemie opłat za dostęp do infrastruktury.

Dyskryminacja na torach

Przedstawiciele PKP podkreślają, że w pierwotnej wersji strategii zabrakło zapisów dotyczących konieczności wprowadzenia „regulacji wyrównujących warunki konkurencji międzygałęziowej”, zwłaszcza dotyczących podatków i opłat za dostęp do infrastruktury przewozowej. Podobną opinię wyraziło Stowarzyszenie Ekspertów i Menedżerów Transportu Szynowego.

„Praprzyczyną (…) drastycznego spadku udziału kolei w przewozach ładunków jest dyskryminacja kolei, względem transportu samochodowego, w systemie opłat za dostęp do infrastruktury. Przewoźnicy samochodowi nie ponoszą, na zdecydowanej większości dróg w Polsce, żadnych opłat za korzystanie z infrastruktury (…) Przewoźnicy kolejowi natomiast płacą wysokie stawki za korzystanie z infrastruktury kolejowej, za każdy przejechany kilometr. W konsekwencji oferty przewozowe przewoźników kolejowych są niekonkurencyjne” — napisali przedstawiciele stowarzyszenia w opinii do strategii.

W Polsce jest ponad 420 tys. km dróg, w tym prawie 19,5 tys. km to sieć krajowa, do której należą m.in. autostrady i ekspresówki. Płatnych jest ponad 4 tys. km. Sieć kolejowa liczy około 19 tys. km i w całości jest objęta opłatami. Precyzyjne porównanie stawek i wpływów z przejazdów drogowych i kolejowych nie jest jednak proste. Roczne wpływy z udostępniania przewoźnikom sieci szynowej przez PKP PLK sięgają 2,1 mld zł, a opłaty z drogowego systemu viaToll generują 1,8 mld zł, jednak koleją jest przewożonych240-250 mln ton towarów rocznie, a drogami ponad sześć razy więcej.

Menedżerowie z szynowego stowarzyszenia uważają, że stawki opłat za korzystanie z infrastruktury powinny być takie same dla obu przewoźników.

„Proponujemy (…) aby w systemie docelowym była to jedna stawka opłaty (…) naliczana od wielkości przewożonych ładunków, niezależnie od tego, czy przewóz będzie realizowany przy pomocy samochodu czy wagonu” — napisali w opinii do strategii.

Eksperci transportowi z SGH twierdzą, że „zapewnienie konkurencyjności kosztowej transportu kolejowego względem drogowego poprzez podniesienie opłat na drogowe przewozy” jest konieczne.

Konkurencyjna kolej

Ministerstwo Infrastruktury podziela opinie kolejarzy dotyczące nierównowagi opłat, skutkującej niekonkurencyjnością kolei, i obiecało analizy. „Mimo nominalnego wzrostu pracy przewozowej realizowanej transportem kolejowym udział w krajowym rynku przewozów spada, podobnie jak masa przewożonego ładunku. Przyczyn spadku udziału kolei w przewozach ładunków należy upatrywać (…) przede wszystkim w nierównowadze regulacyjnej dotyczącej warunków i zasad korzystania z infrastruktury transportu lądowego, tj. infrastruktury dróg publicznych i infrastruktury kolejowej. Odnosi się to m.in. do systemu wysokości stawek opłat” — napisało ministerstwo, już po konsultacjach, w projekcie strategii.

Przez pierwsze dwa miesiące tego roku koleją przewieziono 38,7 mln ton towarów, o 1,5 mln ton mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Resort infrastruktury zapewnia też, że po 2020 r. realizowane będą prace „służące tworzeniu zintegrowanego i samofinansującego (…) systemu transportowego, opartego na opłatach za przejazd”, które ponosić będą przede wszystkim kierowcy samochodów ciężarowych. Równocześnie obiecuje „tworzenie warunków pozwalających na obniżenie kosztów transportu kolejowego w celu podniesienia jego konkurencyjności względem innych gałęzi”. Celem jest zahamowania spadku przewozów pociągami oraz zrównoważenie „polityki opłat za dostęp do infrastruktury transportowej”.

Urzędnicy zapewniają jednak, że poprawa konkurencyjności na kolei nie może odbywać się kosztem przewoźników drogowych. Ci zaś nie zgadzają się z diagnoząkolejarzy, zapewniając, że także słono płacą za drogi.

— Ciężarówką można przewieźć jedynie 24 tony towaru. Pociągiem wielokrotnie więcej. Jeśli porównamy możliwości załadunkowe obu środków transportu w stosunku do opłat ponoszonych za przejazd, to transport drogowy wcale nie będzie tańszy — uważa Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce (ZMPD).

Podkreśla, że rentowność w branży sięga zaledwie 1,5 proc., dlatego potrzebne są dodatkowe ulgi dla przewoźników samochodowych, które równocześnie wyrównają szanse polskich firm drogowych w stosunku do zagranicznych.

Zwrot z akcyzy

Jan Buczek dodaje, że oprócz opłat za przejazd po drogach krajowych przewoźnicy ponoszą także opłaty zawarte w paliwie. Podkreśla, że w krajach Europy Zachodniej firmy realizujące transport drogowy, także polskie, otrzymują zwrot części akcyzy płaconej w paliwie. Niedawno podobne rozwiązania wprowadzono także w Chorwacji i Rumunii. ZMPD zaapelowało więc do resortu infrastruktury o zwrot części akcyzy.

— Akcyzę zazwyczaj płaci się od towarów luksusowych. Paliwo natomiast jest dla nas niezbędne do prowadzenia działalności. Dlatego też chcemy otrzymywać zwrot na takich zasadach, jak przewoźnicy drogowi w innych krajach — dodaje Jan Buczek.

Przewoźnicy kolejowi podkreślają, że także ponoszą koszty parapodatków paliwowych. PKP Cargo mają 2,35 tys. sztuk lokomotyw, z czego 1,28 tys. to pojazdy spalinowe. Witold Bawor, członek zarządu ds. operacyjnych w giełdowej spółce, twierdzi, że przewoźnikom kolejowym także zależy na zwrocie części akcyzy od zużywanych paliw.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu