Komentarz Jacka Zalewskiego: sierpniowe tablice warto przypomnieć

Jacek Zalewski
opublikowano: 31-08-2010, 07:33

Przypadające co pięć lat uroczyste obchody rocznicy porozumień sierpniowych z roku 1980 obchodzone są w atmosferze coraz głębszych pęknięć. Srebrnego jubileuszu w roku 2005 przynajmniej nikt nie bojkotował, ale wtedy narodowemu skupieniu sprzyjała atmosfera po śmierci Jana Pawła II. Lejtmotywem trzydziestej rocznicy stało się zaś wyliczanie, dokąd zostali zaproszeni, a przez kogo zlekceważeni prezydent z premierem, na kogo gwizdano oraz czyje zaproszenie odrzucił obrażalski Lech Wałęsa.

Trzydzieści lat temu ustrojowa lawina została w Polsce podcięta, ale ruszyła dopiero dekadę później. W roku 1980 budowa gospodarki rynkowej była nie tylko niemożliwa politycznie, ale także po prostu niewyobrażalna dla wszystkich stron ówczesnego sporu, którym chodziło wyłącznie o usprawnienie socjalistycznej gospodarki planowej. Prezydent Bronisław Komorowski w swoich wspomnieniach z internowania w latach 1981/82 podkreśla, że takie były poglądy niemal całej intelektualnej elity solidarnościowej. Dopiero lata osiemdziesiąte po stanie wojennym, gdy Polska została w dołkach cywilizacyjnego wyścigu, otworzyły ludziom oczy i powtórne, skuteczne podejście do zmiany ustroju w roku 1989 przebiegało już pod hasłami reform prorynkowych.

Dwie drewniane tablice z 21 postulatami z roku 1980 zaliczone zostały przez UNESCO do kulturowego dziedzictwa ludzkości. Tę narodową relikwię warto czasem odkurzyć, by przypomnieć sobie ich zawartość — i kreatywną, i populistyczną. Choćby taki inflacyjny postulat: "8. Podniesienie zasadniczej płacy o 2 tys. zł" — wtedy dawało to podwyżkę o ponad 30 proc. dla wszystkich pracujących Polaków, notabene wypłaconą! Albo: "14. Obniżenie wieku emerytalnego — dla kobiet do 50 lat, dla mężczyzn do 55 lat, lub zapewnienie emerytur po przepracowaniu 30 lat dla kobiet i 35 dla mężczyzn". Były to postulaty żywiołowe, rozkładające finanse każdego państwa, czy to PRL, czy III RP.

Historia dowiodła, że decydujące znaczenie miały jednak nie hasła populistyczne, lecz te z wierzchołka listy, na które do samego końca nie chciała się zgodzić totalitarna władza. Osobiście od razu 31 sierpnia 1980 r. — tamtą słoneczną niedzielę pamiętam jakby wczoraj — za absolutnie najważniejszy uznałem postulat: "3. Przestrzeganie zagwarantowanej w Konstytucji PRL wolności słowa, druku i publikacji". Te prawa teoretycznie zapisane były całkiem nieźle, ale realnie nie istniały. W roku 1989 to właśnie "moja" ulubiona trójka zmieniła w Polsce ustrój.

Najczarniejszą kartą i ostatniej dekady PRL, i dwóch dekad niepodległej III RP okazuje się niezrealizowanie postulatu: "12. Wprowadzenie zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej". Zmieniło się jedynie tyle, że w roku 1980 dotyczył on trwale panującej PZPR, a obecnie ekipy rządzące się zmieniają — jednak po każdych wyborach spółki skarbu państwa, rządowe agencje etc. stają się łupem rozszarpywanym przez krewnych i znajomych partyjnego królika.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy