Komentarz Jacka Zalewskiego: Uderzenie wyprzedzające przynosi korzyści

Jacek Zalewski
opublikowano: 25-07-2008, 07:54

Szok związany z ujawnieniem młodzieńczej współpracy Leszka Czarneckiego ze służbami PRL wywołał reakcję łańcuchową. Klasa biznesowa — zwłaszcza ta starsza, która aktywność rozpoczynała w latach osiemdziesiątych lub nawet wcześniej — bardzo ochoczo włączyła się do  publicznego deklarowania, że nigdy nie współpracowała. Notabene ta wymuszona presją medialną akcja wywołała także wiele głosów krytycznych.

W tym kontekście bardzo przewidujący ruch wykonał tuz polskiej bankowości Sławomir Lachowski, który niemal od niechcenia, w końcówce prasowego wywiadu opowiedział, że na początku kariery w PRL także współpracował — z polskim wywiadem, analizując rynek pracy Niemiec Zachodnich. Wyznania Lachowskiego wkrótce nie będzie pamiętał pies z kulawą nogą. Historycznym przykładem jest przypadek Andrzeja Olechowskiego, który wykonywanie w Genewie zadań dla wywiadu PRL rozgłosił wiele lat przed kandydowaniem w 2000 r. na prezydenta RP.

Mający wielkie bankowe plany Lachowski wykonał klasyczne uderzenie wyprzedzające. Na froncie jest ono stosowane przed ofensywą nieprzyjaciela, a jego skuteczność zależy od wyboru momentu, na podstawie danych wywiadu. W tym wypadku trudno się dziwić, że chwila wybrana została trafnie.

Jacek Zalewski, j.zalewski@pb.pl 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Komentarz Jacka Zalewskiego: Uderzenie wyprzedzające przynosi korzyści