Koniec spekulacji surowcami

Adrian Boczkowski, MZ, JKW
opublikowano: 17-09-2008, 00:00

Surowce parzą ręce jak akcje. Padają kolejne bastiony spekulantów. W cenie są gotówka i bezpieczne instrumenty.

Strach przed recesją na dobre kończy okres horrendalnych cen ropy

Surowce parzą ręce jak akcje. Padają kolejne bastiony spekulantów. W cenie są gotówka i bezpieczne instrumenty.

W tym tygodniu przyspieszyły spadki kursów większości surowców, które do wakacji były pompowane przez kapitał spekulacyjny, opuszczający pikujące rynki akcji. Cena słodkiej ropy w Nowym Jorku z dostawą w październiku spadła wczoraj o 7 proc., do 91,5 USD za baryłkę, notując największy spadek od czterech lat. To blisko 10 proc. mniej niż w piątek i prawie 40 proc. niż w połowie lipca. Przecena ropy wywołała panikę na rynkach innych surowców energetycznych. Pikował gaz, cena węgla spadła z hukiem do czteromiesięcznego minimum (od szczytu z lipca jest niższa o 31 proc.). Od marca miedź staniała już o jedną czwartą. Światowe indeksy surowcowe spadają już od końca sierpnia, wczoraj pogłębiły zniżkę, często w dwucyfrowym tempie.

Ucieczka w popłochu

Powietrze z surowcowego balonu uchodziło już od kilku tygodni. Poniedziałkowe bankructwo banku inwestycyjnego Lehman Brothers, który ma pozycje na rynku surowcowym liczone w miliardach dolarów (struktura i dokładne liczby są na razie tajne), pogłębiło kryzys, wywołując panikę. Ewentualne zamykanie pozycji upadającego giganta wywołałoby bowiem falę przecen na rynku surowcowym. Kolejne objawy kryzysu finansowego w USA potęgują zagrożenie globalną recesją. Inwestorzy obawiają się więc, że popyt na ropę czy metale strategiczne będzie jeszcze niższy, niż przypuszczano.

— Po ostatnim weekendzie obudziliśmy się w zupełnie innym świecie. Kryzys w Stanach Zjednoczonych okazał się poważniejszy, niż sądzono. To wzmocniło obawy o kondycję światowej gospodarki i o przyszły popyt na surowce. Dlatego rynek ropy stał się jeszcze bardziej ryzykowny niż wcześniej — mówi Piotr Kalisz, ekonomista Citibanku Handlowego.

Podobnego zdania jest Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny Pricewater- houseCoopers.

— Spekulacja na surowcach się skończyła. To ona wypchnęła ceny do poziomu 150 USD za baryłkę. Teraz inwestorzy spekulacyjni coraz wyraźniej widzą, że ropa to dla nich żaden interes — twierdzi Witold Orłowski.

Zdaniem Piotra Kalisza, ceny ropy sięgną dna już niedługo.

— Co się stanie w najbliższych tygodniach, tego dzisiaj nie można przewidzieć. Ale w dłuższej perspektywie ropa ustabilizuje się w okolicy dzisiejszych notowań. Ograniczenia podażowe nadal istnieją — zaznacza ekonomista.

Naczynia połączone

Kolejna odsłona kryzysu sektora finansowego, w tym obawy o losy instytucji finansowych, jak AIG, Morgan Stanley czy Goldman Sachs, spowodowały spadek optymizmu również na rynku akcji. Wzrost awersji do ryzyka, ogromny wzrost kosztu kapitału (stawka dolarowa overnight właśnie się podwoiła) i problemy coraz to nowych instytucji za oceanem wskazują, że zagrożenie globalną recesją wzrosło. W takich niepewnych czasach notowania złota zachowują się stabilnie, ale już na przykład kurs srebra mocno pikuje.

Dezorientacja

Na rynkach akcji panuje jednak dezorientacja, a indeksy ciągną w dół spółki surowcowe. Było to widoczne szczególnie w zdominowanej przez tego typu firmy Rosji, gdzie po największych od 10 lat spadkach (MICEX stracił 18 proc.) zawieszono handel. W trzy miesiące Rosjanie są blisko 70 proc. pod kreską. W dwucyfrowym tempie taniały także największe tamtejsze banki. Giełda w Pradze zawiesiła notowania górniczego NWR (notowany jest również w Warszawie), kiedy jego kurs zanurkował o 20 proc. U naszych południowych sąsiadów w dwucyfrowym tempie pikowały także inne spółki surowcowe. W zachodniej Europie oraz na GPW spadki były wczoraj zdecydowanie niższe i z reguły nie przekraczały 5 proc. (Orlen staniał zaledwie o 1,5 proc.).

— Mamy kryzys, co bije w rynki akcji i surowcowy. Sądzę jednak, że na rynku akcji jesteśmy bliscy osiągnięcia dna. Natomiast ropa może spadać jeszcze bardziej. Obecnie globalny popyt uzasadnia cenę tego surowca po 70-90 USD za baryłkę. Nie sądzę, by kurs ropy powrócił powyżej poziomu 100 USD — szacuje Marek Zuber, analityk Dexus Partners.

Podobnego zdania jest Wojciech Szymon Kowalski, analityk Biura Analiz i Koniunktur WS Kowalski.

— W ostatnich dwóch latach zaangażowanie inwestorów finansowych na rynku finansowym było bardzo duże. Teraz zamykają pozycje, bojąc się tąpnięć wywołanych możliwością kolejnych bankructw. Wczorajsza ostra przecena ropy może sugerować, że w ich poczynania wkradła się panika. Biorąc pod uwagę realny popyt gospodarczy na świecie, ropa powinna kosztować 70-75 USD za baryłkę — ocenia analityk.

Dobra wiadomość

Pęknięcie surowcowej bańki spekulacyjnej może być dobrą wiadomością dla długoterminowych graczy. Stabilne ceny surowców, dużo niższe niż jeszcze kilka tygodni temu, powinny stymulować globalną gospodarkę i obniżać inflację.

— Z rynku ropy wychodzą inwestorzy spekulacyjni. Gdy już ich nie będzie, może okazać się, że ropa będzie, wyceniana bardziej fundamentalnie. Byłyby to dobre wieści dla gospodarki, poziomu inflacji, a w dłuższym terminie mogłyby pozytywnie przełożyć się na rynek akcji — uważa Jacek Radziwilski, dyrektor zarządzający Unicredit CA IB Poland.

Polacy nie stracą na surowcach

Rodzimych inwestorów pęknięcie bańki nie doprowadzi do łez. Wiele w surowce nie zainwestowali, a jeśli już, to z gwarancją kapitału.

Lokata Czarne Złoto Banku Polskiej Spółdzielczości, Commercial Union Gwarancja Światowe Surowce czy Multibank Skarby Ziemi — to tylko kilka przykładów z wielu produktów wprowadzonych w ostatnich miesiącach, które miały zarabiać na wzroście cen surowców. Tymczasem bańka spekulacyjna pękła, więc o zarobek na strukturach będzie trudno.

— Tego typu produkty wykorzystują dobre nastawienie do danej klasy aktywów w momencie sprzedaży. Inwestorzy inwestują na kilka lat, często w szczytowym momencie, a potem ceny spadają — mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Eksperci rynku struktur przekonują, że załamanie na rynku ropy nie będzie dla polskich inwestorów bolesne. Produktów opartych na czarnym złocie nie było wiele, ale wcale nie z troski o klientów.

— Od 2007 r. wprowadzono około 330 produktów strukturyzowanych, z czego zaledwie kilkanaście było w dużym stopniu opartych na ropie. Opcje na ropę są drogie, więc częściej budowało się portfel na podstawie wielu różnych klas aktywów. Dobry produkt strukturyzowany ma w sobie mechanizm przenoszenia na inne klasy aktywów w zależności od sytuacji na rynku — mówi Maciej Kossowski, prezes Wealth Solutions.

Do struktur surowcowych mogło trafić kilkaset milionów złotych. Również TFI kusiły zarobkiem na surowcach. Na rynku działa kilka takich funduszy: Pioneer Surowców i Energii, Skarbiec Rynków Surowcowych, Idea Surowce Plus, BPH Dochodowych Surowców, Arka BZ WBK Energii, Investor Gold i Superfund Gold. Jednak nie cieszyły się wzięciem. W sumie jest w nich 200 mln zł. Producenci struktur mówią, że w skrajnym przypadku klienci co najwyżej nie zarobią.

— Produkty strukturyzowane mają gwarancję ochrony kapitału, najczęściej na poziomie 100 proc. Przez związanie z atrakcyjnym rynkiem mogą dać zysk przewyższający dochodowość lokaty. I tak należy je traktować — mówi Mateusz Walczak, prezes New World Alternative Investment.

Załamanie na giełdzie spowodowało masowy odwrót od funduszy inwestycyjnych. Czy załamanie na rynku surowców sprawi, że klienci odwrócą się plecami do struktur?

— Struktury dają nieograniczone możliwości inwestowania. Pomysłów jest dużo więcej niż akcje i surowce — mówi Mateusz Walczak.

— W strukturach można obstawiać dowolny scenariusz: wzrost, spadek lub to, że cena nie będzie się mocno wahać. Struktury, z uwagi na gwarancję kapitału, są dobrą metodą do powrotu na rynek akcji czy surowców po spadkach — dodaje Maciej Kossowski.

Benzyna po 4,30 zł

Paliwa taniałyby bardziej, gdyby złoty nie osłabiał się w stosunku do dolara — oceniają eksperci.

W dwa dni notowania ropy w Nowym Jorku i Londynie spadły o 10 proc.

— Na giełdach jest totalna panika. Wszyscy mówią, że to koniec świata i już nie będzie większego popytu na ropę — mówi Jonathan Kornafel, dyrektor Hudson Capital Energy na rynku azjatyckim.

— Do zniżki przyczyniły się również informacje, że huragan Ike dokonał znacznie mniejszych zniszczeń, niż prognozowano, a rafinerie wkrótce wrócą do normalnej produkcji — mówi Urszula Cieślak, analityk BM Refleks, firmy monitorującej rynek paliw.

Cena 90 USD za baryłkę oznacza, że w przeliczeniu na złote (233,19 zł) surowiec dla rafinerii jest już tańszy niż na początku roku (239,94 zł). A może być jeszcze tańszy.

— Jeśli pojawią się kolejne złe informacje o konsekwencjach kryzysu finansowego, to można spodziewać się dalszych spadków — prognozuje Andrzej Szczęśniak, niezależny analityk rynku paliw.

Polscy kierowcy mogą więc już zacierać ręce. Tania ropa zwiastuje dalszy spadek cen na stacjach.

— Jeśli obecny trend spadkowy się utrzyma, to cena benzyny 95 może wkrótce potanieć średnio do 4,30 zł za litr, a oleju napędowego jeszcze mocniej — uważa Urszula Cieślak.

W końcu ubiegłego tygodnia średnia cena benzyny na stacjach w kraju wynosiła 4,41 zł, a diesla 4,38 zł.

— Spadek byłby większy, gdyby złoty ostatnio nie tracił wobec dolara — dodaje Andrzej Szczęśniak.

Tańsza ropa na pewien czas pomoże polskim firmom naftowym — PKN Orlen, który własnych złóż nie ma, i Lotosowi, którego pokłady pod Bałtykiem nie pokrywają całego zapotrzebowania.

— Spadek cen ropy zmniejszy koszty ponoszone przez spółki, a to zwiększy m.in. ich marżę rafineryjną — mówi Kamil Kliszcz, analityk DI BRE Banku.

Zaznacza jednak, że stanie się tak, jeśli cena ustabilizuje się na poziomie do 90 USD za baryłkę.

— Jeśli zanurkuje poniżej tego poziomu i zatrzyma się tam na dłużej, wtedy spółki mogą zacząć się obawiać zmniejszenia marż — dodał analityk DI BRE Banku.

Dawid Piekarz, rzecznik PKN Orlen, uspokaja jednak, że wahania cen, które obserwujemy, nie mają większego znaczenia.

— Ważna jest średnia cena, a ta odpowiada obecnie naszym wcześniejszym założeniom. Wszystko jest więc w jak najlepszym porządku — mówi Dawid Piekarz

Adrian Boczkowski, MZ, JKW

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski, MZ, JKW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu