Konsorcjum Stali dołuje, Bodeko idzie w górę

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 06-05-2008, 00:00

I kwartał 2008 r. to chude miesiące dla Konsorcjum Stali i tłuste dla Bodeko. Bilans (niemal) wychodzi na zero.

I kwartał 2008 r. to chude miesiące dla Konsorcjum Stali i tłuste dla Bodeko. Bilans (niemal) wychodzi na zero.

Konsorcjum Stali zarobiło netto w I kwartale tego roku 3,71 mln zł (spadek o 30 proc. w stosunku do tego samego okresu roku 2007). Sprzedaż sięgnęła 90,8 mln zł (spadek o 20 proc.). Tymczasem Bodeko, które właśnie łączy się z giełdowym dystrybutorem, znacznie poprawiło wyniki. Przychody wyniosły 176,35 mln zł (wzrost o 14,1 proc.), a zysk netto 7,84 mln zł (wzrost prawie o 19 proc.). W sumie więc skonsolidowane wyniki wypadły nie najgorzej. Łączne przychody to 267,13 mln zł (spadek o 0,33 proc.), a wynik netto — 11,47 mln zł (spadek o 3,99 proc.)

Hurt i detal

Skąd taka rozbieżność między wynikami Konsorcjum Stali i Bodeko?

— Mamy różnych klientów. Konsorcjum Stali zaopatruje bezpośrednio inwestorów budowlanych, a ostatnio obserwowaliśmy zastój na tym rynku. Tymczasem Bodeko sprzedaje wyroby hurtownikom — twierdzi Robert Wojdyna, prezes Konsorcjum Stali.

Coś w tym jest. Na przykład firmy z rynku budownictwa drogowego skarżą się na brak przetargów i brak zamówień. Administracja drogowa musi bowiem uporać się z unijnymi wymogami dotyczącymi np. ochrony środowiska, by ruszyć na dobre z realizacją inwestycji budowlanych.

— Szumnie zapowiadane inwestycje infrastrukturalne jeszcze nie ruszyły. Przeprowadziliśmy wśród naszych członków ankietę na temat, jaki wpływ na ich działalność ma planowane EURO 2012, i wyszło, że na razie żadnego, bo firmy poczyniły inwestycje, ale wciąż czekają na zamówienia — twierdzi Andrzej Ciepiela, dyrektor Polskiej Unii Dystrybutorów Stali.

Będzie lepiej

Robert Wojdyna podkreśla jednak, że już w kwietniu sytuacja zaczęła się poprawiać.

— Mamy wiele zapytań od potencjalnych odbiorców i jeśli choćby połowa z nich zostałaby zrealizowana, to całkowicie wypełni moce produkcyjne. Mamy już także podpisanych sporo umów, ale często odbiorcy proszą o karencje w dostawach — nie mogą ruszyć z wykonaniem kontraktów — dodaje Robert Wojdyna.

Takich kłopotów nie ma Bodeko, bo hurtownicy, czyli jego odbiorcy, wierząc we wzrost rynku, spodziewają się dalszego wzrostu cen stali, więc chętnie ją kupują.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy