Kopalnia liczy na trwały związek z koksownią

Barbara Warpechowska
21-10-2008, 00:00

O utworzeniu grupy węglowo-koksowej mówili ministrowie gospodarki kolejnych rządów. A grupy jak nie było, tak nie ma.

O utworzeniu grupy węglowo-koksowej mówili ministrowie gospodarki kolejnych rządów. A grupy jak nie było, tak nie ma.

To, że taka grupa powinna powstać, raczej nie budzi wątpliwości. Na świecie koksownie najczęściej wiążą się z kopalniami albo hutami.

Przyjaźń poszła za długi

Sześć lat temu przejęcie udziałów za długi było jedynym ratunkiem dla Koksowni Przyjaźń (KP) w Dąbrowie Górniczej. Jej właścicielem została Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW). Ma 88,09 proc. akcji.

Zbudowanie silnej grupy na bazie Jastrzębskiej Spółki Węglowej zakładała strategia górnictwa węgla kamiennego na lata 2007-15, przyjęta przez poprzedni rząd. Początkiem jej tworzenia było przejęcie przez JSW kopalni Budryk i zwiększenie udziałów w Przyjaźni. Kolejnym miało być przekazanie przez skarb państwa po 73 proc. akcji Wałbrzyskich Zakładów Koksowniczych Victoria i Kombinatu Koksochemicznego Zabrze. Spodziewano się, że grupa osiągnie 42 proc. udziałów w rynku krajowym i około 10 proc. w rynku europejskim. Później miała trafić na giełdę.

Projekt najprawdopodobniej zostanie jednak zmieniony. Resorty skarbu i gospodarki zleciły wykonanie analiz, które mają pomóc rozwiązać problem konsolidacji JSW z producentami koksu. Z raportu PricewaterhouseCoopers wynika, że większościowy pakiet akcji Kombinatu Zabrze ma zostać wniesiony do JSW. Wiceminister skarbu Krzysztof Żuk opowiada się za wyłączeniem z budowy grupy wałbrzyskiej koksowni.

— Jeżeli analizy potwierdzą, że lepiej byłoby, aby Wałbrzych pozostał poza grupą, nie wykluczam scenariusza, w którym z JSW będzie powiązana tylko Koksownia Zabrze. Wymaga to jednak korekty strategii dla górnictwa, a to zajmie co najmniej miesiąc od decyzji zespołu międzyresortowego — mówi Joanna Strzelec-Łobodzińska, doradca ministra gospodarki.

Wałbrzych chce sam

Victoria jest producentem koksu odlewniczego i koksów specjalnych. Dostawy z JSW to niecałe 20 proc. jej potrzeb. Reszta pochodzi z Kompanii Węglowej i z Czech. Firma przynosi zyski (w ubiegłym roku 38,3 mln zł), kosztem ponad 100 mln zł buduje układ oczyszczania gazu koksowniczego i modernizuje wydział węglopochodnych.

— Samodzielna ścieżka prywatyzacji przez giełdę pozwoli pomyślnie zrealizować strategię modernizacji i rozwoju. Na inwestycje, które pozwolą na utrzymanie pozycji rynkowej, potrzebujemy około 700 mln zł — mówi prezes Victorii Fryderyk Krukowski.

Prezes podkreśla, że włączenie Wałbrzyskich Zakładów Koksowniczych do grupy węglowo-koksowej, tworzonej przy JSW, a następnie prywatyzacja w ramach całej grupy przekreśli możliwość realizacji strategii rozwoju oraz przesunie prywatyzację o 3-4 lata.

Zabrze: tak, ale…

Kombinat Koksochemiczny Zabrze w zeszłym roku w trzech koksowniach — Jadwiga, Radlin i Dębieńsko — wyprodukował 1,09 mln ton koksu. To daje mu około 10-procentowy udział w produkcji krajowej. Zysk w ubiegłym roku wyniósł 80 mln zł. W 2007 roku Kombinat zużył prawie 1,5 mln ton węgla, z czego połowa pochodziła z kopalń JSW, reszta z Kompanii Węglowej oraz z Czech. Blisko 80 proc. rocznej produkcji trafia na eksport.

W koksowni Radlin za 480 mln zł wybudowano nową baterię i zmodernizowano infrastrukturę. Dzięki nowej baterii zdolności produkcyjne kombinatu wzrosły do 1,3 mln ton koksu rocznie. W przyszłym roku planowane są podobne inwestycje w koksowni Dębieńsko.

Jak zapewnia prezes Zdzisław Trzepizur, Kombinat Koksochemiczny Zabrze jest za wejściem do grupy węglowo-koksowej. Chce tego również JSW. Lecz jak to zwykle bywa, "diabeł tkwi w szczegółach". Wobec wielomiliardowych potrzeb inwestycyjnych Jastrzębskiej Spółki Węglowej przekazanie większościowego pakietu akcji KK Zabrze byłoby zagrożeniem dla finansowania programu rozwojowego naszej spółki — podkreśla zarząd Zabrza.

Tymczasem Zabrze potrzebuje na inwestycje do 2013 r. około miliarda złotych. 300 mln zł chciałoby zdobyć na giełdzie lub wiążąc się z odbiorcami koksu, wśród których największy jest koncern hutniczy VoestAlpine i niemiecka huta w Salzgitter. JSW przypadłby wówczas mniejszościowy pakiet udziałów.

Dla prezesa JSW Jarosława Zagórowskiego taka koncepcja jest mało atrakcyjna. Zapewnia, że Zabrze będzie mogło realizować swoje inwestycje, o ile będą one uzasadnione. Przytacza też przykład należących do JSW Zakładów Koksowniczych Przyjaźń, które wydały w ostatnim czasie 900 mln zł. Ruszyła nowa bateria koksownicza i elektrociepłownia, dająca firmie samowystarczalność energetyczną. Modernizowany jest wydział produktów węglopochodnych, remontowane też będą kolejne baterie. Dzięki temu za kilka lat zdolności produkcyjne koksowni wzrosną z obecnych 2,7 do 3,5 mln ton. Cały program inwestycyjny będzie kosztował 1,8 mld zł.

Inni też inwestują

Koncerny hutnicze inwestują w koksownictwo dla zapewnienia sobie ciągłości dostaw, ale także wpływu na cenę koksu. ArcelorMittal, właściciel największej koksowni w Polsce — w Zdzieszowicach — od 2002 r. przeznaczył 808 mln zł na modernizację pracujących i budowę nowych baterii. W ciągu trzech kwartałów tego roku w Zdzieszowicach wyprodukowano ponad 3 mln ton koksu. Z JSW do koksowni ArcelorMittal trafia około 4 mln ton węgla, a z innych rynków — 2,2 mln ton.

— Zakłady Koksownicze Zdzieszowice są głównym dostawcą dla huty w Dąbrowie Górniczej oraz uzupełniającym dostawcą dla innych hut Grupy w miastach: Galati, Ostrawa, Eisenhuttenstadt, Annaba i Krzywy Róg — powiedziano nam w koncernie.

Również ukraiński ISD, do którego należy Huta Częstochowa, zamierza zainwestować w Częstochowie 100 mln zł w budowę dwóch baterii koksowniczych o łącznej zdolności produkcyjnej 700 tys. ton rocznie.

Brakuje węgla

W ubiegłym roku JSW wyprodukowała 9,7 mln ton węgla koksującego. Ale wydobycie spada. Z danych resortu gospodarki wynika, że w pierwszych siedmiu miesiącach 2008 r. produkcja węgla koksującego była niższa aż o 8,3 proc. w porównaniu z 2007 r.

Modernizacje oraz nowe baterie oznaczają, że koksownie będą potrzebować w najbliższych latach więcej węgla (w szczególności typ 35 — hard). Jednocześnie nie da się uniknąć spadku produkcji węgla przez JSW z powodu wyczerpywania się złóż tego surowca. Dlatego też spółka nie ukrywa, że w pierwszej kolejności będzie realizowała potrzeby własnych koksowni, a więc należących do grupy węglowo-koksowej, oraz kontrahentów strategicznych. Zdzieszowice kupują od JSW 4 mln ton węgla rocznie — połowę jej produkcji.

Dla koksowni istotna jest pewność dostaw węgla do produkcji koksu. Natomiast dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej konsolidacja to możliwość rozszerzenia rynku.

Lepszy rodzaj wĘgla

Koks uzyskuje się przez przemysłowe wygrzewanie węgla kamiennego w temperaturze 600-1200 st. C w baterii koksowniczej za pomocą gazów spalinowych (bez dostępu tlenu). Ma wyższą kaloryczność od zwykłego węgla. Z 900 tys. ton węgla koksowego można otrzymać około 700 tys. koksu. Koks to opał wielkich pieców w hutach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Huty / Kopalnia liczy na trwały związek z koksownią