Kopytkowe pokona samorządy

MIB
opublikowano: 2011-12-08 00:00

KOMENTARZ

ANDRZEJ WIERZBICKI

dyrektor ds. zarządzania flotą pojazdów Schenker

Opłaty za poruszanie się po drogach czy rzekach istnieją od dawna. W średniowieczu znaczne dochody zapewniało miastom „kopytkowe” naliczane od liczby koni, czyli można powiedzieć — od klasy pojazdu. W XXI wieku, epoce globalizacji, kiedy natężenie ruchu kołowego stale wzrasta, utrzymanie i rozwój infrastruktury drogowej staje się coraz kosztowniejsze i wymaga miliardowych inwestycji. Dlatego wprowadzenie płatności za autostrady i e-myta było uzasadnione i nieuniknione. Pozostają tylko kwestie właściwych uregulowań formalno-prawnych i sprawnie działającego systemu poboru opłat.

W związku z pomysłem wprowadzenia dobrowolnych opłat za przejazd ciężarówek po drogach objętych zakazem nasuwa się kilka pytań. Czy samorządy poradzą sobie z dodatkowymi obowiązkami i formalnościami związanymi z administrowaniem opłatami? Ilu dodatkowych ludzi będą musiały zatrudnić? Jak przewoźnik jadący przez różne gminy, z których każda będzie miała inny system opłat i inne warunki, ureguluje swoje zobowiązania? W jaki sposób dokona tego obcokrajowiec, który sporadycznie przyjeżdża do Polski?

Przed wprowadzeniem kolejnej opłaty warto też zadać sobie pytanie o jej wpływ na całą branżę TSL i na cenę przewożonych produktów, za które finalnie płaci konsument. Przy obecnej niskiej rentowności w transporcie każde dodatkowe obciążenie może spowodować dalsze pogorszenie sytuacji finansowej firm przewozowych. W konsekwencji przewoźnicy zostaną zmuszeni do podniesienia stawek, więc ostatecznie za ewentualne opłaty pokryje każdy z nas.

Możesz zainteresować się również: