Koronawirus może być bardziej zakaźny, niż sądzono

  • PAP
opublikowano: 24-02-2020, 17:36

Tak duży przyrost zachorowań na koronawirusa, jaki występuje we Włoszech, jest niepokojący. Może to oznaczać, że wbrew wcześniejszym danym jest on bardziej zakaźny, niż do tej pory sądzono - uważa ekspert w dziedzinie immunologii i terapii zakażeń dr Paweł Grzesiowski.

Alarm we Włoszech wybuchł po tym, gdy na północy kraju w ciągu kilku dni stwierdzono ponad 150 przypadków zachorowań. Do poniedziałku zmarło sześć osób zakażonych koronawirusem; liczba zachorowań wzrosła do 229. W Lombardii i w Wenecji Euganejskiej zanotowano zdecydowaną większość z potwierdzonych dotąd we Włoszech przypadków.

Koronawirus 2019-nCoV - ilustracja 3D
Zobacz więcej

Koronawirus 2019-nCoV - ilustracja 3D iStock

"Siedmiokrotny wzrost zakażonych w ciągu trzech dni jest bardzo niepokojący. Stawia też pod znakiem zapytania dotychczasową wiedzę na temat rozprzestrzeniania koronawirusa - albo kilkanaście dni temu coś przeoczono" - uważa wykładowca Szkoły Zdrowia Publicznego CMKP, prezes Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń dr Dr Paweł Grzesiowski. Do tej pory sądzono, że jeden zarażony zakaża średnio 2-3 osoby. Tymczasem obserwacje z Włoch wskazują, że ten wskaźnik może być wyższy albo liczba zakażonych jest znacznie większa, niż wykrytych badaniami, bo wirus dotychczas rozsiewał się w utajeniu, skąpoobjawowo - dodał.

W ocenie eksperta podobne ogniska do tych z Włoch mogą uaktywnić się w innych miejscach w Europie. Ognisko z niemieckiej Bawarii udało się najprawdopodobniej zdusić w zarodku - od tygodnia nie ma informacji o nowych zachorowaniach - wskazuje dr Grzesiowski. Należy jednak odczekać tydzień, bo okres wylęgania trwa 2 tygodnie.

Nie jest jasne, co wpłynęło na tak gwałtowny przyrost zachorowań we Włoszech - uważa ekspert. Dodaje, że sytuacja jest niewyjaśniona i taka pozostanie, dopóki nie zostanie znaleziona pierwsza osoba lub osoby, od których rozpoczęły się zachorowania we Włoszech. Wiele wskazuje na to, że jest jest kilka niezależnych ognisk zachorowań ze sobą niepowiązanych.

b960cf00-66b9-11ea-bc55-0242ac130003
Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

"Mamy o tyle kłopot, że w tej chwili mamy do czynienia z więcej niż jednym aktywnych ognisk koronawirusów" - podkreślił. Zachorowania występują w Lombardii, Wenecji - a jednocześnie w Korei, Japonii i Iranie.

Ekspert ostrzega, że tak długo jak nie uda się ustalić źródła zachorowań, trudno będzie sprawnie zarządzać kwarantanną. Mimo to władze Włoch zdecydowały się na szeroko zakrojone działania. Na liście całkowicie zamkniętych miasteczek i osad w rejonie między Lodi w Lombardii i Padwą w Wenecji Euganejskiej na północy, w których mieszka ponad 50 tys. osób, są m.in.: Codogno, gdzie zanotowano pierwsze zachorowanie na terytorium Włoch, a także Pizzighettone, Pieve Porto Morone, Sesto Cremonese, Casalpusterlengo, Vo, Schiavonia, Mira, Mirano, Terranova Passerini. Na mocy dekretu wydanego przez rząd obowiązuje surowy zakaz opuszczania tych miejscowości i wjazdu do nich pod groźbą kar finansowych.

Dr Grzesiowski powiedział, że zakazić może się każdy. Najbardziej narażone są jednak osoby starsze lub schorowane. Dlatego najwięcej ofiar śmiertelnych jest wśród osób powyżej 60. roku życia, które nie cieszyły się dobrym zdrowiem. Ekspert dodaje, że że na podstawie dotychczasowych obserwacji najmniej podatne na ciężkie zachorowanie są dzieci. Z nie do końca poznanego powodu wirus atakuje je rzadziej (w przypadku grypy jest to ok. 50 proc. zachorowań wśród dorosłych i ok. 50 proc. pośród dzieci). Być może jest to związane ze sposobem wiązania wirusa do receptorów w drogach oddechowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy