Czytasz dzięki

Koronawirus wyciągnie miliardy z banków

opublikowano: 19-03-2020, 22:00

Z decyzji i deklaracji NBP związanych z koronawirusem liczy się głównie obniżka stóp procentowych, która zmniejszy zyski banków. Inne pomysły raczej sektorowi też nie pomogą

Czwartek 19 marca 2020 r. był pierwszym dniem skupu obligacji skarbowych na rynku wtórnym przez Narodowy Bank Polski (NBP). Bank centralny był gotów kupić papiery za 10 mld zł, skupił za 2,7 mld zł. Prowadzenie takich operacji na dużą skalę zarząd NBP zapowiedział w poniedziałek. Równocześnie uruchomił operacje repo i zapowiedział wprowadzenie kredytu wekslowego, który podobnie jak TLTRO wprowadzone przez Europejski Bank Centralny, będzie umożliwiać refinansowanie kredytów udzielanych przez banki komercyjne podmiotom sektora niefinansowego.

Dzień później Rada Polityki Pieniężnej (RPP) obniżyła ustalone pięć lat wcześniej stopy procentowe. Referencyjna spadała z 1,5 do 1 proc. Tyle wynosić będzie oprocentowanie bonów pieniężnych emitowanych przez NBP, które ma bezpośrednie przełożenie na stawkę WIBOR. Stopa lombardowa została obniżona z 2,5 do 1,5 proc., a redyskontowa z 1,75 do 1,05 proc. Bez zmian pozostała stopa depozytowa — wynosi 0,5 proc.

Równocześnie z obniżką stóp procentowych RPP zmniejszyła stopę rezerwy obowiązkowej, czyli części pieniędzy zgromadzonych na rachunkach bankowych, jakie banki komercyjne muszą zdeponować w NBP. Od 31 grudnia 2010 r. było to 3,5 proc. We wtorek 17 marca 2020 r. rezerwa została obniżona do 0,5 proc. Równocześnie jej oprocentowanie wzrosło z 0,5 proc. do stopy referencyjnej, która — przypomnijmy — w tym samym dniu została obniżona z 1,5 do 1 proc. Wszystkie zmiany w rezerwie obowiązkowej wchodzą w życie z dniem 30 kwietnia 2020 r.

— Z działań podjętych przez bank centralny kluczowym czynnikiem dla kondycji sektora bankowego jest obniżka stóp procentowych. Przez wynik odsetkowy obniży zyski banków średnio o 10 proc., przy czym banki zarówno zmienią oprocentowanie kredytów, jak i depozytów. Wszystkie pozostałe działania banku centralnego mają za zadanie utrzymanie płynności w sektorze bankowym, by mógł dalej finansować firmy — zaznacza Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy Securities.

— Obniżka stopy referencyjnej o 0,5 pkt proc., gdyby w dużej części została zaabsorbowana przez banki w postaci niższej marży, może zmniejszyć zyski banków nawet o 20- 25 proc. W pierwszej kolejności spadnie oczywiście oprocentowanie kredytów. Banki będą starały się to zrekompensować, mniej płacąc za depozyty. Mają jednak ograniczone pole manewru. Zmniejszenie oprocentowania rachunków osobistych nie wchodzi w grę, bo i tak jest już bliskie zera. Oprocentowanie lokat może jednak spaść o 0,3-0,4 proc. — wyjaśnia Marcin Materna, dyrektor departamentu analiz Millennium DM.

Zysk netto sektora bankowego w ostatnich pięciu latach wahał się w przedziale 13,1-14,7 mld zł. Z tego co mówią analitycy, wynika więc, że zmniejszy się o 1,3 do 3,5 mld zł.

— Obniżka stóp procentowych, w tym referencyjnej, na pewno będzie miała negatywny wpływ na rentowność w sektorze bankowym. Inne działania, zwłaszcza obniżenie stopy rezerwy obowiązkowej i podwyższenie jej oprocentowania, mają to złagodzić — komentuje Marta Czajkowska- -Bałdyga, analityczka Haitong Banku.

Lekarstwo na przyszłość

Działania zarządu NBP i RPP to efekt rozszerzającej się epidemii Covid-19 i jej wpływu na gospodarkę. Bank centralny po prostu stara się pobudzić akcję kredytową, a raczej zapobiec jej zastopowaniu, tak by koronawirus nie rozłożył całej gospodarki w wyniku braku płynności. Analitycy podkreślają jednak, że polski sektor bankowy jest nadpłynny.

— Decyzje zarządu NBP to ruch wyprzedzający na wypadek pojawienia się problemów płynnościowych. To trochę tak jak z limitem kredytowym dla firmy. Wynosi np. 100 mln zł, ale firma wykorzystuje tylko 10 mln zł. Sektor bankowy jest jeszcze stosunkowo płynny i nie musi od razu w pełni korzystać z narzędzi zaproponowanych przez NBP. Może się to zmienić w przypadku pogorszenia sytuacji. Przedsiębiorstwa kredytowane przez banki nie mają problemów płynnościowych z powodu niepłynności samych banków. Problemem jest zmniejszenie przychodów firm — tłumaczy Marcin Materna.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Nasz rozmówca podkreśla, że działania NBP należy ocenić pozytywnie jako przeprowadzone przed możliwymi problemami, a nie post factum. Zdaniem Marcina Materny po obniżeniu oprocentowania depozytów w wyniku obniżki stóp procentowych może się zwiększyć zainteresowanie funduszami obligacji, których historyczne wyniki staną się jeszcze atrakcyjniejsze w porównaniu z lokatami. Wpłynęłoby to negatywnie na poziom depozytów w bankach. Według Marcina Materny nie na tyle jednak, by banki rozpoczęły masową wyprzedaż obligacji dla zwiększenia swojej płynności. Tym bardziej że premier Mateusz Morawiecki powiedział w środę, iż zmiany w tzw. podatku bankowym nie są planowane.

— Pamiętajmy, że obligacje skarbowe są wyłączone z podatku bankowego, więc bankom nie opłaca się ich sprzedawać, gdy nie muszą. Za otrzymane środki nie udzielą przecież od razu 100 mld zł nowych kredytów. W obecnych warunkach akcja kredytowa nie wzrośnie zbytnio poprzez sprzedaż nowych pożyczek. Mówimy raczej o rolowaniu starych. Wpływ na portfele kredytowe będzie natomiast miała ewentualna karencja w spłacie rat. Problemem dla banków będą kredyty, które — w negatywnym scenariuszu — w ogóle przestaną być spłacane i nie będzie widoków na zmianę tego stanu rzeczy, bo kredytobiorca stanie się trwale niewypłacalny. Tego problemu jednak nie rozwiąże skup obligacji czy inne propozycje NBP, chyba że NBP na siebie przejąłby bezpośrednio część tego ryzyka — tłumaczy Marcin Materna.

Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers DM, zwraca przy tym uwagę, że doświadczenia europejskie wskazują, że TLTRO nie przynosi zamierzonych efektów, jeśli banki po prostu boją się ryzyka.

Krajobraz po chorobie

Ryzyko jest niestandardowe, gdyż dalsze rozprzestrzenianie się wirusa jest całkowitą niewiadomą. A co za tym idzie — niewiadomy jest jego wpływ na gospodarkę.

— W długim okresie klient i bank jadą na jednym wózku. Problem polega jednak na tym, że w obecnej sytuacji kryteria, które banki normalnie biorą pod uwagę, do oceny sytuacji klientów nie mają zastosowania. Oceniając, czy firma jest słaba i należy do kategorii tych, które i tak popadłyby w problemy przy okazji spowolnienia, czy warto wyciągnąć do niej rękę, trzeba będzie improwizować. To, co się dzieje, jest zdarzeniem bez precedensu. Należy sobie zadać pytanie, czy w przypadku niektórych branż nie zmienią się zachowania konsumentów — zaznacza przedstawiciel sektora finansowego zastrzegający anonimowość.

Bazując na poprzednim kryzysie, zakłada, że banki komercyjne kontrolowane przez państwo lepiej od banków prywatnych wpiszą się w cele, jakie chciał osiągnąć NBP. Nie wszyscy są jednak tak stanowczy.

— Wiadomo, że skarb państwa zachęca banki kontrolowane przez państwo do wsparcia gospodarki w sposób wyraźniejszy, niż zrobiłyby to banki prywatne, ale na razie za wcześnie, by na ten temat spekulować. Generalnie uważam, że wpływ działań podjętych przez NBP będzie podobny w przypadku całego sektora. Polskie banki są do siebie podobne, mają zbliżoną strukturę książki kredytowej. Działania NBP sprawią jednak, że w trudniejszej sytuacji znajdą się instytucje mające niską rentowność, jak np. Alior — komentuje Łukasz Jańczak.

— To, w jakim stanie sektor bankowy wyjdzie z epidemii koronawirusa, zależy od tego, jak długo obecny stan będzie trwał oraz od wpływu dodatkowych działań rządu ukierunkowanych na wsparcie gospodarki po stronie fiskalnej. Polskie banki są w miarę silne kapitałowo, a obniżenie buforów kapitałowych jest dodatkowym wsparciem. Oczywiste jest, że sektor bankowy jest eksponowany również na sektory gospodarki najbardziej narażone na wpływ koronawirusa. Nie zauważyliśmy jednak znacznej koncentracji w poszczególnych bankach. Trudno jest więc na razie mówić o skali ewentualnych odpisów — podsumowuje Marta Czajkowska-Bałdyga.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane