KPWiG ma zdecydować o przyszłym losie BIG BG
Na tzw. mieście mówi się ostatnio, że minister Emil Wąsacz przetrwał niedawne głosowanie w Sejmie, bo brakujące dwa głosy zapewnili mu posłowie mniejszości niemieckiej. Teraz, w drodze rewanżu, ministerstwo miało się zgodzić na przejęcie BIG Banku Gdańskiego przez Deutsche Bank...
ZOSTAWIAJĄC ŻARTY na boku, można zaryzykować twierdzenie, że gdyby debata poselska odbyła się teraz, ministra nic by nie uratowało. To, co się wydarzyło, stawia bowiem pod znakiem zapytania jego kompetencje jako frontowego polityka AWS i nadzorcy majątku SP. Zdaniem wielu jednak, „co się odwlecze...”, i odwołania szefa MSP można oczekiwać w ciągu dwóch miesięcy.
MOŻLIWOŚCI SĄ tylko dwie: albo prezesi PZU „zerwali się ze smyczy” i głosowali niezgodnie z zaleceniami MSP, albo minister minął się z prawdą, gdy zarzucił panom Jamrożemu i Wieczerzakowi nielojalność. Z naszej strony podtrzymujemy to, co powtarzaliśmy w poniedziałek i wtorek: wszystko wskazuje na to, że wina leży po stronie ministra, a menedżerowie PZU — niezależnie od czystości własnych intencji — byli tylko kozłami ofiarnymi.
BARDZO charakterystyczna i w polskich warunkach niezwykła była wrzawa, jaką tuż po WZA podnieśli politycy ze wszystkich obozów. Minister skarbu wrócił z urlopu, prezydencki doradca wbrew logice przerwał pobyt w Davos, minister Kropiwnicki dał wyraz świętemu oburzeniu itd. Na próżno Hanna Gronkiewicz-Waltz i Leszek Balcerowicz tłumaczyli, że mamy do czynienia z normalnym procesem gospodarczym na rynku kapitałowym, a jego stałym elementem są spory między udziałowcami. Ich głosy zginęły w lawinie agresywnych wypowiedzi, a spirala emocji przybrała rozmiary groteskowe. Byłoby śmiesznie, gdyby nie to, że otumanieni przez polityków klienci BIG BG zaczęli w tym tygodniu zamykać lokaty i depozyty. A to jest już bardzo groźne.
GWOLI UCZCIWOŚCI trzeba tu wspomnieć, że mieszanie się rządzących do gospodarki nie jest typowo polską specjalnością. Politycy w Skandynawii doprowadzili ostatnio do fiaska fuzji dwóch telekomów (Telii i Telenora), co zaowocowało m.in. określeniem przez szwedzkiego ministra Norwegii mianem „ostatniej republiki radzieckiej” (sic!). Potem kanclerz Niemiec wtrącił swoje trzy grosze do próby wrogiego przejęcia Mannesmanna przez brytyjską sieć komórkową Vodafone AirTouch. Na szczęście, choć kwestia przejęcia ma się rozstrzygnąć w przyszłym tygodniu, politycy przestali już mieszać się do tej sprawy.
U NAS TEŻ szybko nastąpił zwrot w podejściu polityków do całej sprawy. Była to jednak zmiana tragikomiczna. Otóż w wystąpieniach telewizyjnych, począwszy od poniedziałkowego wieczoru, Emil Wąsacz i Alicja Kornasiewicz (wiceminister w MSP) zaprzestali ataków na prezesów PZU. Zamiast tego minister zaczął... krytykować prezydenta RP za jego zaangażowanie w sprawę BIG BG.
BYĆ MOŻE politycy AWS przestraszyli się, że ich wcześniejsze wypowiedzi zbytnio współbrzmią z głosem wrogiego obozu prezydenckiego. Ale bardziej prawdopodobne jest to, że minister próbuje wycofać się z tego, co wcześniej mówił, aby choć trochę zbliżyć swoją wersję do rzeczywistości.
ALE MLEKO już się rozlało. Na szefów PZU praktycznie już wydano wyrok, klienci wypłacają z banku prawdziwe pieniądze, a szef Deutsche Banku daje do zrozumienia, że pod znakiem zapytania może stanąć w Polsce obecność nie tylko jego firmy, ale i innych niemieckich inwestorów. W tej niewygodnej sytuacji politycy przypomnieli sobie o istnieniu Komisji Papierów Wartościowych i Giełd i chętnie zrzucili na nią odpowiedzialność za wydanie wyroku w sprawie postępowania Deutsche Banku. Zobaczymy, jak — czując presję polityków — KPWiG sobie z tym poradzi.
FIKCJA CZY RZECZYWISTOŚĆ: Scenariusz zakreślony przez nas w marcu Ô99 zaczyna być realizowany. Szkoda tylko, że transakcjom z udziałem Deutsche Banku i wkrótce Citibanku towarzyszy czysto polityczny spór o władzę.




