Kraków dopinguje swoich eksporterów

opublikowano: 08-05-2012, 00:00

Małopolski eksport bazuje na tradycyjnych gałęziach gospodarki. Czas, by do gry wkroczyły sektory usług i nowych technologii.

Według danych zebranych przez Małopolskie Obserwatorium Gospodarki, w 2011 r. działalność eksportową w regionie prowadziło blisko 2,3 tys. przedsiębiorstw. To ok. 7 proc. polskich firm eksportowych.

Podstawę regionalnej wymiany handlowej z zagranicą stanowią głównie maszyny i urządzenia elektryczne, pojazdy nieszynowe oraz produkty metalowei chemiczne.

Małopolska ma mocną pozycję w eksporcie kauczuku syntetycznego, wyrobów walcowanych płaskich, ogniotrwałych i opakowań metalowych. Aktywne są również branże motoryzacyjna, budowlana i rolno-spożywcza.

Rekomendacja na plus

— Teraz należałoby jeszcze zwiększyć znaczenie oferty firm usługowych i produkcyjnych, wykorzystujących zaawansowane technologie. Są one bardziej odporne na zmienną koniunkturę i wahania rynków zagranicznych — zauważa Marek Sowa, marszałek województwa małopolskiego.

Jego zdaniem, wyjście poza tradycyjny model eksportu zwiększy szanse przedsiębiorców za granicą, ułatwi dywersyfikację rynków zbytu i odbiorców. Pozwoli także na tworzenie planów funkcjonowania i rozwoju przedsiębiorstw na podstawie zróżnicowanych wskaźników makroekonomicznych — lokalnych, krajowych, europejskich czy globalnych.

Rozsądnie opracowana strategia eksportowa będzie też chronić firmy przed okresowymi problemami wewnątrz pojedynczych sektorów gospodarki, a właścicielom pozwoli w miarę szybko reagować na zmiany koniunktury.

— Działalność eksportowa prowadzona np. w krajach Europy Zachodniej czy USA świadczy o jakości produktów. Jest rekomendacją w negocjacjach z nowymi odbiorcami i uwiarygodnia producenta w oczach kontrahentów. Mieliśmy tego przykłady przy promocji małopolskich firm na ternie irackiego Kurdystanu — przypomina Marek Sowa.

Rosnące wymagania

Dlaczego polskie przedsiębiorstwa tak ostrożnie dywersyfikują kierunki i strukturę eksportu?

— Właściciele i menedżerowie firm, w tym także ci z sektora MSP, mają dostęp do informacji na temat rynku, mechanizmów finansowych, oczekiwań klientów zagranicznych, konkurencji. Mogą uczestniczyć w misjach gospodarczych, targach branżowych, spotkaniach B2B w Polsce i na świecie — zauważa Wiesław Bury, prezes Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.

Wyjaśnienia upatruje on raczej w zbyt małym dostosowaniu firm i ich produktów do oczekiwań odbiorców zagranicznych. Problemem może być też brak wiedzy o formach międzynarodowych rozliczeń finansowych i umiejętności zaadaptowania ich do dotychczasowej praktyki.

Kłopot jest niewielki, gdy działamy na uregulowanym i w miarę bezpiecznym rynku europejskim. Jednak wejście do Azji, Afryki, Bliskiego lub Dalekiego Wschodu wymaga już wsparcia instytucji obsługujących handel międzynarodowy.

— Po stronie przedsiębiorcy pozostaje jeszcze znajomość języków obcych, umiejętność poruszania się w odmiennych kulturowo warunkach ekonomicznych, gotowość do wyjazdów i negocjacji. Dla małych firm to często pierwsza i najtrudniejsza bariera w rozpoczęciu poszukiwania nowego rynku zbytu poza granicami kraju — zauważa Wiesław Bury.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane