Kryterium najniższej ceny znalazło obrońców

Resort rozwoju chce zreformować metody oceny ofert w przetargach publicznych. Pomysł budzi obawy: i urzędników, i przedsiębiorców.

160 mld zł — tyle wynosi roczna wartość polskich zamówień publicznych. Aż 95 mld zł inkasują firmy zagraniczne. Mateusz Morawiecki, wicepremier i minister rozwoju, zapowiedział zmiany, które wzmocnią pozycję przetargową małych i średnich przedsiębiorstw, oferujących innowacyjne projekty oraz promujących bezpieczeństwo pracy i stabilne formy zatrudnienia. Na pierwszym miejscu listy dotyczącej „kluczowych zasad budowania nowej polityki zakupowej” jest jednak odejście od kryterium najniższej ceny.

Zobacz więcej

Grzegorz Kawecki

Oby nie było za drogo

Podobne założenia już ponad dwa lata temu wpisano do unijnych dyrektyw, a Polska ma czas na ich wdrożenie do 18 kwietnia 2016 r. Resort rozwoju naprędce przygotował i skierował do konsultacji projekt nowelizacji Prawa zamówień publicznych, w którym wydłuża listę kryteriów oceny ofert. Wzorem Brukseli proponuje analizowanie nie tylko ceny, ale także ekonomicznej wartości inwestycji, uwzględniającej cykl życia, eksploatacji, rozbiórki i recyklingu. Kryterium cenowe będzie można wycenić powyżej 40 proc. wagi tylko wówczas, gdy produkt lub inwestycja ma określone standardy jakościowe. Ten pomysł budzi jednak sporo wątpliwości — zarówno wśród przedsiębiorców, jak i urzędników.

„Próg kryterium cenowego z wagą 40 proc. jest bardzo ryzykowną i zbyt daleko idącą propozycją” — napisał w opinii Jerzy Szmit, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za transport drogowy. Katarzyna Kacperczyk, wiceminister spraw zagranicznych, proponuje określenie wagi kryterium cenowego na poziomie 80 proc.

„Kryteria oceny ofert powinny być każdorazowo dostosowane do przedmiotu zamówienia, jego specyfiki, do rynku właściwego dla danego zamówienia, a zwłaszcza powinny odzwierciedlać potrzeby zamawiającego (…) Tak znaczne ograniczenie znaczenia kryterium ceny może spowodować konieczność wyboru ofert niewspółmiernie droższych, czyli wzrost wydatków publicznych” — uważa Katarzyna Kacperczyk.

Korek na wokandzie

Przedsiębiorcy chcą stosowania w przetargach pozacenowych kryteriów, ale jednocześnie boją się, że zamawiający będą — jak dotychczas — szli na łatwiznę. Zamiast faktycznie promować nowoczesne technologie, jakość, stabilne formy zatrudnienia i wynagrodzenia pracowników, jeszcze mocniej będą punktować gwarancje wykonania albo wyśrubują wymogi dla kadry inżynierskiej, eliminując z rynku mniejsze polskie firmy.

Obawiają się, że proponowane w projekcie kryteria pozacenowe są określone bardzo ogólnie, więc faktycznie będzie można ocenić możliwość ich zastosowania w praktyce dopiero wtedy, kiedy pojawią się akty wykonawcze i branżowe wytyczne. „Jeśli przepis pozostanie w takiej formie [jak proponuje resort rozwoju — przyp. red.], po wejściu w życie ustawy dużo większą uwagę należy zwrócić na możliwość zaskarżenia kryteriów oceny oferty na etapie ogłoszenia specyfikacji istotnych warunków zamówienia” — napisali przedstawiciele Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa w opinii przesłanej „PB”.

Wtedy pełne ręce roboty będzie mieć Krajowa Izba Odwoławcza.

Diabeł tkwi w szczegółach

Rafał Bałdys, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, zwraca uwagę, że trzeba określić wytyczne dla oceny ekonomicznej wartości produktu, inwestycji oraz cyklu ich życia. Jego zdaniem, zająć może się tym Narodowe Forum Kontraktowe (NFK). Rafał Bałdys przewodniczy komisji powołanej przy resorcie infrastruktury, mającej przygotować grunt do budowy NFK.

Budowa nowej instytucji potrwa jednak kilka miesięcy. Opracowanie wytycznych nie będzie krótkotrwałe. — W jednym z projektów opracowywaliśmy katalog zasad oceny ekonomicznej wartości. Zajęło nam to rok — wspomina Rafał Bałdys.

Jego zdaniem, określenie wytycznych do ustawy będzie równie czasochłonne. Obaw nie kryje resort infrastruktury, który zgodnie z projektem ma określić metodę oceny kosztów cyklu życia obiektów budowlanych. „Obiekty budowlane to nie tylko budynki, ale także (…) drogi, linie kolejowe, wodociągi, gazociągi, ciepłociągi, linie i trakcje elektroenergetyczne (…) Minister właściwy do spraw budownictwa (…) nie będzie w stanie określić metodologii wyznaczania kosztów cyklu życia dla wszystkich obiektów budowlanych” — twierdzi Jerzy Szmit. Wiceminister zakłada jednak, że zostaną opracowane wraz z przedstawicielami innych resortów.

Słabe kadry

Jerzy Szmit wskazuje również na konieczność podniesienia kompetencji urzędników i zachęcenia ich do partnerskiego dialogu z przedsiębiorcami, by byli w stanie sprostać wprowadzanym w dyrektywach i polskich przepisach nowym zasadom przetargowym, czyli na przykład wybieraniu wykonawców w trybie negocjacyjnym czy też tzw. partnerstwa innowacyjnego.

„Wprowadzenie trybów opierających się na modelu negocjacji i komunikacji między stronami jest zabiegiem pożądanym, jednak bez podniesienia poziomu kompetencji, wiedzy po stronie pracowników zamawiającego oraz usunięcia „obaw” przed kontaktami z wykonawcami, wydaje się, że niewiele jednostek będzie w stanie z tego korzystać” — twierdzi Jerzy Szmit. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Kryterium najniższej ceny znalazło obrońców