Kto i kiedy będzie celem następnego ataku

15-11-2015, 22:00

Tragiczny piątek 13 listopada w Paryżu to pochodna wtorku 11 września 2001 r., w terrorystycznej skali oczywiście niezrównanie mniejsza.

Tamto trafienie samolotami w wieże World Trade Center i Pentagon, a także nieskuteczne uderzenie w Kapitol lub Biały Dom (czwarty samolot spadł w Pensylwanii) przyniosło 2973 ofiary. Ten rekord może jednak zostać poprawiony użyciem taktycznej bomby atomowej, co technicznie i finansowo leży całkowicie w zasięgu terrorystów. Dewiza ISIS (Islamic State of Iraq and Sham) brzmi przecież „Trwanie i ekspansja”.

Warto przypomnieć wcześniejsze głośne pochodne ataku na WTC z zachodniej Europy. W czwartek 11 marca 2004 r. dziesięć bomb umieszczonych przez Al Kaidę w plecakach zabiło 191 i raniło 1800 pasażerów pociągów w Madrycie. Z kolei w czwartek 7 lipca 2005 r. w Londynie trzy bomby Al Kaidy w metrze i autobusie spowodowały56 ofiar śmiertelnych i 700 rannych. Wydarzyło się to nazajutrz po wygraniu przez stolicę Wielkiej Brytanii ze stolicą Francji walki o organizację igrzysk olimpijskich 2012. Wtedy z załamanego porażką Paryża popłynęły szczere wyrazy współczucia, ale i westchnienie „U nas jest bezpieczniej”. Teraz szaleńcy sięgnęli po mieszkańców i gości Paryża, z wynikiem 130 zabitych i 350 rannych. We Francji z zagrożenia zdawano sobie doskonale sprawę, wszak patrole nie policji, lecz wojska z palcami na spustach długiej broni były pod wieżą Eiffla i w podobnych miejscach codziennością

od wielu lat, ale nic to nie dało. Obecnie na czoło listy celów o ogromnej symbolice naturalnie wysuwa się Rzym. Stolica chrześcijaństwa zasadnie obawia się najazdu dodatkowych tłumów z okazji rozpoczynającego się w grudniu Roku Świętego.

Dramat Paryża tak zaszokował naszą cywilizację, ponieważ to… Paryż. Wszak zamachy przynoszące po kilkadziesiąt śmierci zdarzają się w każdym tygodniu, tyle że w Iraku, Syrii, Jemenie czy Afganistanie. Stały się tam tragiczną normalnością, zasługującą jedynie na wzmiankę w agencyjnych serwisach.

Wyobraźnię poruszają jeszcze katastrofy samolotów, zwłaszcza gdy to następstwo zestrzelenia czy wybuchu na pokładzie. Jedno jest pewne — na kolejną pochodną ataku na WTC gdzieś w Europie terrorystom nie zabraknie pieniędzy. ISIS dysponuje ogromnym budżetem i działa niczym sprawna korporacja. Terytorium kalifatu dziennie opuszcza nawet 40 tys. baryłek ropy, po okazyjnej cenie od 25 do 40 USD. W Syrii kupują ją wszystkie wojujące strony, łącznie z prezydentem Baszszarem al-Asadem oraz Kurdami. Poprzez ciemne kanały surowiec trafia również do Europy. Naloty państw

zachodnich, w tym uderzonej w samo serce Francji, a z drugiej strony Rosji, tylko w niewielkim stopniu naruszyły paliwową infrastrukturę. Zresztą ISIS zgodnie z biznesowymi prawidłami dywersyfikuje źródła dochodów, poza ropą to gaz ziemny i inne kopaliny, a także… wymuszenia i haracze. Jak każda władza totalitarna, kalifat jest również skuteczny w ściąganiu nakładanych przez siebie danin. Niestety, realizujący w Syrii i okolicach sprzeczne interesy tzw. cywilizowany świat okazuje się zupełnie bezradny. Dlatego pytanie postawione w tytule absolutnie nie jest retoryczne…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Kto i kiedy będzie celem następnego ataku