Lachowski powróci do banku

Grzegorz Nawacki, ET, AMB
opublikowano: 2008-06-17 00:00

Gdyby 1 marca był za dwa tygodnie, Sławomir Lachowski zostałby prezesem PKO BP, ale zostało 9 miesięcy, więc może otworzy nowy bank.

Rynek jest przekonany, że były szef BRE Banku trafi do PKO

Gdyby 1 marca był za dwa tygodnie, Sławomir Lachowski zostałby prezesem PKO BP, ale zostało 9 miesięcy, więc może otworzy nowy bank.

Do marca przyszłego roku Sławomira Lachowskiego obowiązuje klauzula o zakazie konkurencji wobec BRE Banku, w którym przepracował ostatnie siedem lat. Według naszych informacji, wolnego czasu nie spędza bezczynnie, lecz szykuje się do powrotu w roli wielkiego bankiera. Pomysł obsadzenia go w fotelu prezesa PKO BP wciąż jest aktualny. Jak dowiedzieliśmy się z kilku niezależnych źródeł, po upływie rocznej karencji Sławomir Lachowski ma wprowadzić się do gabinetu przy ul. Puławskiej w Warszawie, gdzie zastąpi obecnego szefa Jerzego Pruskiego. Ten miałby zostać wiceprezesem odpowiedzialnym za ryzyko lub przejść do pracy w międzynarodowej instytucji. Forpocztą Lachowskiego w PKO BP ma być grupa menedżerów z BRE, która w ostatnim czasie dołączyła do zarządu państwowego banku. Mariusz Klimczak, Mariusz Zarzycki, Tomasz Mirończuk, Wojciech Papierak — wszyscy przez lata pracowali w BRE Banku, a pierwsza dwójka miała wysokie noty u Sławomira Lachowskiego.

— Pojawienie się w PKO BP osób, z którymi Sławomir Lachowski dobrze się zna i blisko współpracował, to nie przypadek. Można się spodziewać, że to oznacza budowanie zespołu, którym za kilka miesięcy zacznie dowodzić Lachowski. Od zawsze marzył o fotelu prezesa PKO BP — mówi osoba, która przez wiele lat pracowała w BRE Banku, gdy prezesem był Sławomir Lachowski.

Niemiecki gorset

Lachowski rozstawał się z BRE w czasie, gdy w PKO BP zaczynał się konkurs na stanowisko prezesa. Ustaliliśmy, że spotkał się wtedy z ministrem skarbu, Aleksandrem Gradem.

— Lachowski był mocnym kandydatem na fotel prezesa PKO BP. Nie sądzę, żeby w sprawie jego przyszłości w banku podjęto twarde uzgodnienia, ale jest bardzo prawdopodobne, że zawarto gentleman’s agreement z myślą o powrocie do rozmów za kilka miesięcy. W tym czasie jeszcze wiele może się zdarzyć — mówi anonimowy rozmówca zbliżony do resortu skarbu.

Obaj panowie się porozumieli — minister uważa, że Lachowski byłby świetnym szefem PKO BP, z kolei ten nie ukrywał, że marzy o tym stanowisku.

— Gdyby 1 marca był za dwa tygodnie, Sławomir Lachowski zostałby prezesem PKO BP — mówi inny z naszych rozmówców.

Lachowski nie został prezesem tylko dlatego, że Commerzbank nie zgodził się na rozluźnienie rocznej klauzuli, choć podobno zabiegali o to politycy obecnej koalicji. Chcąc nie chcąc, Sławomir Lachowski musiał pójść na roczne wakacje. Pogłoski o mocnym kandydacie na szefa PKO BP, który „ze względów formalnych” nie mógł wystartować w konkursie, obiegły również kręgi polityczne. Oficjalnie nikt ich jednak nie potwierdził, a do plotek Tadeusz Aziewicz, szef sejmowej komisji skarbu i poseł PO, woli się nie odnosić.

— Mogę tylko powiedzieć, że Jerzy Pruski ma odpowiednie kompetencje do pełnienia funkcji prezesa PKO BP. Jeśli jednak właściciel zdecyduje się na zmianę, jego prawo — mówi poseł.

Oficjalnie resort skarbu zaprzecza, że Sławomir Lachowski ma zastąpić Jerzego Pruskiego.

— Słyszałem te plotki, ale są one zupełnie bezpodstawne. Prezes Pruski wygrał konkurs i został wybrany na pełną kadencję. Pan Lachowski w konkursie nie startował. Następny konkurs będzie rozpisany dopiero po wygaśnięciu obecnej kadencji — mówi Michał Chyczewski, wiceminister skarbu.

Coś dużego

Ze Sławomirem Lachowskim nie udało nam się skontaktować. Ustaliliśmy, że w ubiegłym tygodniu przebywał za granicą i nie pojechał tam w celach wypoczynkowych. Nasi rozmówcy z branży bankowej uważają, że nawet jeśli nie przygotowuje się on do przejścia do PKO BP, to z pewnością coś szykuje. Coś dużego. Od jakiegoś czasu prowadzi rozmowy sondażowe z ludźmi, proponując im wejście do zespołu, który właśnie tworzy. Dwunastomiesięczny okres zakazu pracy u konkurencji nie musi być więc czasem straconym. Sławomir Lachowski może teraz spokojnie rozgrywać swoje karty i przygotować się do nowej pracy.

— Niekoniecznie musi to być PKO BP. Lachowski ma sporo atutów w ręku. W pół roku od uruchomienia mBanku w Czechach i na Słowacji zdobył 5 procent tamtego rynku. Gdyby ktoś chciał otworzyć bank w Polsce, na pewno brałby jego kandydaturę pod uwagę — mówi nasz rozmówca.

— Nie zrezygnował z marzenia, jakim jest zbudowanie od podstaw banku. Do tego potrzebne są jednak duże pieniądze, których nie ma, więc sonduje zagraniczne instytucje — mówi wieloletni współpracownik Sławomira Lachowskiego.

Już pisaliśmy

„PB” z 5 marca 2008 r.

Kosztowna dymisja Podczas jednej sesji kurs BRE Banku spadł o 9 proc., a kapitalizacja aż o 1,07 mld zł — tak inwestorzy zareagowali na wieść, że Commerzbank, główny akcjonariusz BRE Banku, zdecydował na początku marca, że Sławomir Lachowski nie będzie dłużej prezesem. Nerwowa reakcja inwestorów była uzasadniona — decyzja o rozstaniu ze Sławomirem Lachowskim była bowiem zupełnym zaskoczeniem. Na dodatek, zdaniem analityków, spółka dużo zawdzięczała prezesowi. Gdy do niej przychodził w 2004 r., bank miał 294 mln zł straty. Rok później był już na plusie, a w 2007 r. osiągnął rekordowy zysk 710 mln zł.

Możesz zainteresować się również: