Łapy muszą być cierpliwe

Eugeniusz Twaróg, ZK
opublikowano: 2008-04-04 00:00

Przetarg na remont wagonów PKP Cargo rozstrzygnięty. Zakłady naprawy taboru ostrzyły sobie na niego pazury. Teraz liżą łapy.

Przetarg na remont wagonów PKP Cargo rozstrzygnięty. Zakłady naprawy taboru ostrzyły sobie na niego pazury. Teraz liżą łapy.

Miało być 26 tys. wagonów, a stanęło na 12 tys., kontrakt jest roczny, a nie trzyletni i kwota z przeszło pół miliarda zmniejszyła się do 200 mln zł — takie są rezultaty przetargu na remont taboru PKP Cargo, którym rynek żył od kilku miesięcy. Może poczuć się rozczarowany. Przewoźnik zmienił bowiem warunki przetargu: wybrał wykonawców na remonty przewidziane w harmonogramie na ten rok, a nie na trzy lata, jak planował.

— W ten sposób łatwiej było nam się rozeznać w faktycznych kosztach zlecenia. Przeprowadziliśmy też dodatkową rundę rozmów z oferentami, żeby zbić cenę — wyjaśnia Wojciech Balczun, prezes PKP Cargo.

Nowa taktyka wydłużyła procedurę, jednak przyniosła efekty — przewoźnik w ostatecznym rozrachunku wyda w tym roku na naprawy i remonty 200 mln zł, czyli niemal tyle samo co w 2007 r. Do naprawy pójdzie za to o 12 proc. więcej wagonów towarowych niż przed rokiem.

— Zdajemy sobie sprawę ze specyfiki rynku, którego pomyślność w dużej mierze zależy od zleceń naszej spółki. Nie chcemy i nie możemy go zarżnąć, jednak bardzo uważnie przyglądamy się kosztom i tam, gdzie w sposób nieuzasadnio- ny rosną, musimy reagować — mówi prezes Balczun.

400 zamiast 4000

Rynek ze zmiany zasad jest nieszczególnie zadowolony, chociaż praktycznie wszystkie zakłady remontowe działające w kraju dostały coś z kontraktu. Liczyły jednak, że do podziału pójdzie od razu pół miliarda złotych. Wojciech Balczun zaleca cierpliwość. Zapowiada, że wkrótce PKP Cargo ogłoszą kolejny przetarg na remonty w przyszłym roku.

— Rozważamy, czy będzie to znowu kontrakt roczny, czy dłuższy. Niewykluczone, że wybierzemy wykonawców na kilka lat — mówi Wojciech Balczun.

Wszystko zależy od sytuacji finansowej spółki. Jeśli znajdzie dodatkowe pieniądze, to w tym roku zwiększy liczbę remontowanych wagonów.

Wielkim przegranym w przetargu na razie okazują się notowane na giełdzie Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego Łapy (ZNTK). Informacja o potencjalnym dużym zleceniu rozgrzała emocje inwestorów. I mimo generalnej dekoniunktury jesienią w ciągu kilku tygodni po przeprowadzce Łap z CeTO na giełdę kurs akcji firmy wzrósł ponad czterokrotnie. W połowie grudnia zbliżył się chwilowo nawet do 150 zł.

Niespełnione nadzieje

Ryszard Ekiert, prezes ZNTK Łapy, liczył, że w ramach przetargu PKP Cargo wyremontują 4-4,5 tys. wagonów. Tydzień temu firma poinformowała o zleceniu na 410 wagonów wartości niespełna 10 mln zł, bez dodatkowego komentarza. Wcześniej prezes Ekiert twierdził, że zamówień na remonty wagonów jest tyle, że nawet jeśli z przetargu PKP Cargo nic nie wyjdzie, Łapy będą miały sporo roboty.