Legimi traci abonentów. Prezes zapewnia, że przyszłość spółki jest stabilna

Stanisław BorawskiStanisław Borawski
opublikowano: 2025-11-19 17:03

Nowych użytkowników przybędzie, a relacje z wydawnictwami wróciły do normalności - zapewnia Mikołaj Małaczyński, prezes Legimi. Priorytetem pozostaje rentowność i rozwój platformy.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czym jest afera Legimi i na jakim etapie się znajduje
  • Jakie były wyniki spółki w III kwartale 2025 r.
  • Jak spółka postrzega sztuczną inteligencję - jako zagrożenie czy okazję?

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Minął już ponad rok od afery Legimi, ale kurz wciąż nie opadł. W październiku zeszłego roku wydawcy książek, czyli fundamentalni dostawcy treści dla spółki, oskarżyli ją o udostępnianie kodów bibliotecznych podmiotom komercyjnym, które dzięki temu uzyskiwały darmowy i wielomiesięczny dostęp do zasobów Legimi. Choć spółka wypłaciła rekompensatę oraz poddała się audytowi firmy consultingowej EY, abonentów wciąż ubywa. Widać to po wynikach za III kwartał. Przychody spółki spadły o 16 proc. do 26,6 mln zł, zysk EBITDA o ponad 40 proc. do 2,9 mln zł, a zysk netto – o 60 proc. do 1,3 mln zł.

Wszystko pod kontrolą, marże priorytetem

Prezes Mikołaj Małaczyński wierzy, że najgorsze jest za spółką, a trend spadkowy w liczbie abonentów wyhamował.

- Perspektywy naszego rozwoju są stabilne. Po wszystkich turbulencjach rynkowych byliśmy w stanie utrzymać się na plusie, co jest bardzo ważnym sygnałem dla rynku – mówi szef Legimi.

Zapewnia, że relacje z wydawcami powróciły do normy. Dane spółki zdają się potwierdzać jego tezę – liczba współpracujących wydawców między II a III kwartałem 2025 r. wzrosła z 1400 do 1500.

- Nie doszło do zmiany rozliczeń z dostawcami. Żadnych rewolucji nie przeprowadziliśmy. Szum medialny dotyczył małej grupy wydawców, większość dostawców treści, którzy pracują z Legimi, funkcjonuje na tych samych umowach. Myślę, że to uspokoiło naszych dostawców – podkreśla Mikołaj Małaczyński.

Zaznacza, że spadek przychodów był częściowo spowodowany przez niedostępność w ofercie platformy Legimi książek drukowanych w okresie sierpień-wrzesień. Była to konsekwencja ataku hakerskiego na systemy informatyczne dystrybutora Azymut.

Kluczowa dla spółki pozostaje rentowność i inwestycje w rozwój platformy.

- Rentowność jest dla nas bardzo ważna. Nie chcemy uczestniczyć w wyniszczającym wyścigu cenowym, gdzie konkurencja oferuje 90-dniowy darmowy dostęp do książek, ponieważ będzie to oddziaływać źle na bazę klientów. Każdy może zakończyć subskrypcje po 90 dniach. Niechętnie włączamy się w rozdawnictwo. Wydawcy też preferują większą cierpliwość w budowaniu biznesu aniżeli pozyskanie dużych przychodów na ujemnych marżach. Konsekwentnie inwestujemy w rozwój platformy oraz technologii – mówi prezes Legimi.

Pozew Virtualo w toku

Uregulowanie relacji z wydawcami nie oznacza końca kłopotów Legimi. 3 września spółka otrzymała pozew od spółki Virtualo, dystrybutora sieci cyfrowych, o zapłatę 450 tys. zł. Roszczenia podmiotu należącego do grupy Empik dotyczą rozliczenia niewykazanych przez Legimi wypożyczeń bibliotecznych treści cyfrowych zrealizowanych w 2024 r. w dziewięciu bibliotekach publicznych.

- Odpowiedzieliśmy na pozew, nie zgadzamy się z jego treścią. Jest w znacznej mierze oparty na nieprawidłowych przesłankach w naszej ocenie. Zakładam, że wartość powództwa na 450 tys. zł pokazuje, że drugiej stronie było trudno znaleźć argumenty przeciwko nam. Wierzę w normalizację stosunków – mówi prezes.

Możesz zainteresować się również: