Lekarstwo jest znane, ale nie ma kto go podać

Agnieszka Morawiecka
opublikowano: 09-08-2002, 00:00

Analitycy nie mają na BGŻ innych niż zdroworozsądkowe pomysłów. Jasna strategia, silny inwestor lub kilku mniejszych, ale zgodnych partnetów, zdecydowany zarząd i parcie ku giełdowemu debiutowi to — ich zdaniem — najlepsze, co dla banku można zrobić.

Marcin

Materna

analityk BIG BG

- Dobrym rozwiązaniem dla BGŻ byłoby mocniejsze wejście na rynek detaliczny. Wprawdzie konkurencja tu jest już spora, ale przy rozsądnym poziomie kosztów bank mógłby funkcjonować na tym obszarze całkiem dobrze. Należałoby też popracować nad stroną marketingową, bo BGŻ jest słabo zauważalny w porównaniu z innymi bankami. Bank w dalszym ciągu powinien obsługiwać rolników i firmy związane z tym sektorem. Tutaj dość prężnie działają banki spółdzielcze, ale wciąż jest spore grono firm średniej wielkości, z obsługą których BS sobie nie radzą ze względu np. na ograniczone możliwości kredytowania.

BGŻ musi mieć przede wszystkim jasno naświetloną strategię, którą będzie konsekwentnie realizował. To nie musi być inwestor, który będzie miał 51 proc. Ważne, aby zarząd czuł nad sobą kontrolę głównego udziałowca i pracował na zysk akcjonariuszy. Tu chyba najlepsza byłaby opcja inwestora ze znaczącym pakietem akcji: np. fundusze inwestycyjne czy emerytalne plus drobni akcjonariusze. Wejście na giełdę byłoby z pewnością korzystne, przede wszystkim ze względu na możliwość zdobywania kapitałów. Pozwoliłoby też na lepsze postrzeganie spółki na rynku.

Robert Brzoza

analityk PKO BP

- Dobrą koncepcją byłaby kontynuacja obsługi firm z sektora rolniczego i bezpośrednio związanych z sektorem. Bank mógłby także mocniej wejść w obsługę klientów detalicznych oraz małych i średnich firm oraz obsługę rządowych i unijnych programów pomocowych dla sektora rolnego.

Jeden główny akcjonariusz to lepsze rozwiązanie, ale skoro rząd nie przewiduje takiego wyjścia, to z pewnością bank powinien mieć kilku silnych i równorzędnych akcjonariuszy, którzy efektywnie zarządzaliby nim w perspektywie długoterminowej. BGŻ potrzebuje przejrzystej strategii oraz silnej kontroli. Jeśli bank wejdzie na giełdę, to, co dzieje się w nim, będzie bardziej jawne i wykluczy w jakimś sensie ewentualne zaniedbania. Ponadto rynek potrzebuje dopływu nowych spółek, a debiut BGŻ może okazać się interesujący.

Marek

Świętoń

analityk ING Investment Management

- BGŻ ma już dostęp do szerokiej grupy klientów poprzez banki spółdzielcze. Błędem byłoby na siłę szukać nowych odbiorców usług wśród korporacji czy nawet klientów detalicznych. Drugim wariantem będzie dla banku gospodarowanie teraz i w przyszłości środkami z Unii Europejskiej. Mimo że wiele banków już teraz obsługuje fundusz SAPARD, to BGŻ ma tu naturalną przewagę, wynikającą z długoletniej obsługi rolników oraz firm związanych z rolnictwem i branżami pokrewnymi.

Doświadczenie pokazuje, że wprowadzenie dużych akcjonariuszy przyczynia się do poprawy efektywności, zapewnia także dopływ środków na zwiększenie funduszy banku. Taki inwestor byłby dla BGŻ o wiele lepszy niż kilku mniejszych, którzy z pewnością nie będą chcieli wykładać środków na dokapitalizowanie spółki. Przy takiej koncepcji prywatyzacyjnej wejście banku na giełdę wydaje się słusznym rozwiązaniem.

Jednak dopiero w przyszłym roku, bowiem obecnie obserwujemy pogorszenie klimatu na giełdzie. Wyceny banków znacznie spadły i cena, którą bank mógłby uzyskać w tej chwili, byłaby z pewnością niesatysfakcjonująca i odbiegająca od jego rzeczywistej wartości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Morawiecka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu