Leki na receptę bez inflacji

opublikowano: 05-10-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Duzi producenci leków na receptę apelują do Ministerstwa Zdrowia o wprowadzenie mechanizmu inflacyjnej indeksacji cen. Resort odpowiada, że to wykluczone.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego producenci leków domagają się inflacyjnej ideksacji cen
  • jakie koszty im rosną i jakie mogą być tego konsekwencje
  • co o postulatach branży sądzi Ministerstwo Zdrowia
  • ile rocznie państwo wydaje na refundację

Leki w Polsce w dużej mierze produkowane są z substancji czynnych sprowadzanych z Azji. Dokładnych danych nie ma, ale szacuje się, że 80 proc. wykorzystywanych w Europie, trafia tu z tego kierunku, przede wszystkim z Chin i Indii. Branża i Ministerstwo Zdrowia myślą intensywnie nad tym, jak zmienić ten stan rzeczy i zwiększyć bezpieczeństwo lekowe kraju (patrz ramka).

Jednocześnie rodzi się nowy problem – według firm farmaceutycznych produkcja leków na receptę w Polsce jest zagrożona, bo zwyczajnie przestaje się opłacać.

- Polska, podobnie jak cała Europa, w ostatnich dekadach uzależniła się od importu substancji czynnych z Azji, gdzie było po prostu taniej, a władze mocno wspierały sektor. Podobnie może się stać z lekami na receptę - ich produkcja w Polsce przestaje się opłacać, opłaca się natomiast import. Bez zmian urealniających ceny i kwoty refundacji może dojść do tego, że krajowy sektor farmaceutyczny będzie produkował leki bez recepty, suplementy i kosmetyki, a najważniejsze leki na receptę będzie po prostu sprowadzał z innych krajów, pakował i dystrybuował. Pandemia i wywołane nią zaburzenia łańcuchów dostaw pokazały, jakie to niebezpieczne - mówi Sebastian Szymanek, prezes Polpharmy, największego producenta leków z polskim kapitałem.

Produkcyjna transformacja:
Produkcyjna transformacja:
Polpharma, kierowana przez Sebastiana Szymanka, jest jednym z nielicznych producentów w Polsce, który nadal w sporej skali wytwarza substancje czynne leków i zamierza inwestować w ich wytwarzanie. Branża i tak jest jednak uzależniona od importu z Azji, a jej przedstawiciele twierdzą, że produkcja leków na receptę w kraju staje się nierentowna.

Inflacyjny apel

Najwięksi producenci w kraju apelują więc do Ministerstwa Zdrowia, by wprowadzić mechanizm wyrównujący koncernom znaczny wzrost kosztów.

- Dla dużych producentów leków, którzy zainwestowali w infrastrukturę w Polsce, kluczowa jest stabilność otoczenia i uznanie, że jesteśmy branżą strategicznie ważną. Przy takim wzroście kosztów, jaki obserwujemy, i niskich cenach leków refundowanych potrzebne jest rozważenie mechanizmu inflacyjnej indeksacji cen. Nie można zachowywać się tak, jakby dało się prowadzić „business as usual" - mówi Thomas Weigold, prezes firmy Sandoz Polska z grupy Novartis, która ma dużą fabrykę leków w Strykowie.

Wtóruje mu Paweł Roszczyk, członek zarządu i dyrektor zarządzający Adamed Pharmy.

- Producenci leków od ponad dwóch lat działają w wyjątkowo trudnych warunkach. Pandemia była testem, który zdaliśmy – produkcja została utrzymana, mimo zaburzeń w łańcuchu dostaw substancji czynnych nie mieliśmy do czynienia ze znaczącymi brakami leków. Teraz test jest jeszcze trudniejszy, bo bezprecedensowy wzrost kosztów mocno odbija się na rentowności i sprawia, że produkcja leków refundowanych w Polsce przestaje się opłacać. Dlatego liczymy na dialog w sprawie wsparcia firm, które zainwestowały i wciąż inwestują tu w bazę produkcyjną, zwiększając bezpieczeństwo lekowe Polski, i na wprowadzenie konkretnych rozwiązań - mówi Paweł Roszczyk.

Produkcyjne potrzeby
  • Pandemia unaoczniła nam problemy z łańcuchami dostaw. Polskich producentów substancji czynnych nie zostało zbyt wielu, a niektóre leki i to istotne są w całości uzależnione od produkcji chińskiej przyznał w połowie września Maciej Miłkowski, wiceminister zdrowia, podczas debaty o bezpieczeństwie lekowym zorganizowanej przez Polpharmę i Polski Związek Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPPF). Azjatyccy producenci mimo znacznego wzrostu kosztów transportu są nadal znacznie tańsi niż europejscy, a branża przyznaje, że ze względu na wymogi środowiskowe powrót produkcji substancji czynnych do Europy na dużą skalę jest nierealny.
  • Pewnym kierunkiem mogłoby być ustanowienie systemu dopłat do produkcji tych substancji na wzór dopłat bezpośrednich do produkcji rolnej. System wsparcia powinien rekompensować wyższe koszty wytwarzania w UE, aby umożliwić obniżenie ceny substancji farmaceutycznej i konkurowanie z azjatyckimi produktami na europejskim rynku proponuje Grzegorz Rychwalski z PZPPF.

Pomysłów na publiczne wsparcie krajowej produkcji - i substancji czynnych, i gotowych leków - było w ostatnich latach kilka, na czele z zapowiadanym jeszcze w tzw. planie Morawieckiego refundacyjnym trybem rozwojowym, który miał gwarantować ułatwienia koncernom farmaceutycznym inwestującym w Polsce. W nowym projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej przewidziano podobne rozwiązanie.

„Nową instytucją prawa wprowadzaną do ustawy refundacyjnej jest mechanizm, który pozwala zwiększyć znaczenie wpływu działalności inwestycyjnej wnioskodawcy w zakresie związanym z ochroną zdrowia na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej przez otrzymanie w ramach refundacji pewnych premii. (...) Przedsiębiorcy będą mogli wnioskować o zastosowanie do nich od jednej do wszystkich premii w zależności od tego, jak zaawansowany jest proces produkcji leków i czy (...) wykorzystuje się substancję czynną produkowaną w Polsce" - czytamy w założeniach do projektu ustawy.

Skok kosztów

Jak inflacja doskwiera koncernom farmaceutycznym?

- Koszty wzrosły właściwie na wszystkich poziomach, i to nie o kilka, ale często o kilkadziesiąt i więcej procent. Oczywiście jak wszyscy borykamy się z gwałtownym wzrostem kosztów energii, ale na tym się nie kończy. Dostawy surowców są znacznie droższe, kilkudziesięcioprocentowy wzrost notujemy w opakowaniach, które też są ważną pozycją kosztową, kolejną kwestią jest presja płacowa. W tej sytuacji potrzebny jest mechanizm inflacyjnej indeksacji cen leków refundowanych – mówi Paweł Roszczyk.

Pandemiczny test:
Pandemiczny test:
Paweł Roszczyk, dyrektor zarządzający Adamedu, podkreśla, że firmy farmaceutyczne poradziły sobie w pandemii mimo zaburzeń w łańcuchach dostaw. Oczekują jednak od państwa mocniejszego wspierania produkcji leków w kraju.
Marek Wiśniewski

Ze sprawozdań finansowych największych firm farmaceutycznych można wyczytać, że przynajmniej do 2021 r., czyli jeszcze sprzed czasów wysokiej inflacji, kondycja branży nie była zła. Przeciwnie - sektor miał relatywnie wysoką i stabilną rentowność.

- Rentowność polskiego przemysłu farmaceutycznego na pierwszy rzut oka nie wygląda źle, ale jest wypracowywana na produktach nierefundowanych. Nie będę więc straszył zamknięciem fabryk, ale realnym zagrożeniem jest ograniczenie produkcji leków refundowanych w kraju. My już dokładnie rozpisujemy, co możemy wygasić w Polsce, jeśli presja kosztowa będzie zbyt wysoka. Koszty naprawdę mocno wzrosły. Jesteśmy energochłonni i wstępna propozycja podwyżki cen energii na przyszły rok wiązałaby się dla nas z wydatkiem wyższym prawie o 100 mln zł. Jednocześnie pracownicy oczekują podwyżek, które zrekompensują im wzrost inflacji – mówi prezes Polpharmy.

Obrona marż

Resort zna postulaty branży farmaceutycznej.

- Zaczęliśmy dialog z Ministerstwem Zdrowia podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu i liczymy na wypracowanie rozwiązań. Obecna sytuacja negatywnie odbija się na marżach. Produkujemy w Polsce 9 mld tabletek rocznie, pakujemy kolejnych 10 mld i otworzyliśmy w tym celu dwie nowe linie. W planach jest stworzenie nowej linii produkcyjnej, rozbudowa sieci hubów logistycznych i centrów usług. Chcemy kontynuować tę strategię, ale jako branża przez najbliższy rok, dwa lata potrzebujemy wsparcia - mówi szef Sandoz Polska.

Strona publiczna uważa jednak, że postulaty firm farmaceutycznych są niezasadne, bo branża i tak dobrze zarabia.

„Do Ministerstwa Zdrowia wpływały wnioski organizacji reprezentujących koncerny farmaceutyczne o ustanowienie automatycznej indeksacji cen opartej o inflację. W apelach podawały informacje na temat wzrostu kosztów produkcji leków i funkcjonowania przedsiębiorstw od 2011 r., bez podania jakie były zyski związane z refundacją od tej daty. Koncerny farmaceutyczne pomijają informacje na temat dokładnego poziomu marży na wszystkich produktach refundowanych” – czytamy w odpowiedzi biura prasowego resortu na nasze pytania w tej sprawie.

Według ministerstwa „praktyka refundacyjna pokazuje”, że niekiedy marże wynoszą nawet blisko 100 proc.

„Wielokrotnie obserwowano obniżanie cen leków o 60, czy nawet blisko 70 proc., gdy na rynku pojawiały się leki konkurencji, a także dalsze obniżanie ceny w późniejszych latach refundacji. Kiedy lek ma ugruntowaną pozycję wśród lekarzy, to nawet pojawienie się odpowiednika dużo tańszego dla pacjenta nie zmusza koncernu farmaceutycznego do obniżenia ceny swoich leków. Powyższe zjawisko, występujące w codziennej praktyce obowiązywania ustawy o refundacji, przedstawia wadliwość proponowanego rozwiązania” – czytamy w odpowiedzi ministerstwa.

Biurokratyczny kłopot

Zdaniem szefa Polpharmy mechanizmy refundacyjne przełożyły się na ceny leków, ale jednocześnie zmniejszyły apetyt na inwestycje w Polsce.

- Mechanizmy wprowadzone w ustawie refundacyjnej przed dekadą okazały się niezwykle skuteczne, od tego czasu ceny leków generycznych spadły o ponad jedną czwartą. Branża zareagowała na to inwestycjami w efektywność - szukaniem tańszych surowców, oszczędzaniem energii i wody, poprawą wykorzystania linii produkcyjnych. Jednocześnie najważniejsze inwestycje - w bazę produkcyjną i nowe linie - przesuwane są ciągle na lepsze czasy, które jakoś nie nadchodzą - mówi Sebastian Szymanek.

Przedstawiciele branży podkreślają również, że ustawa wymusza mnóstwo papierkowej roboty, która przy szerokim portfolio w niestabilnym otoczeniu opóźnia urealnienie cen leków.

- Możemy składać indywidualne wnioski w sprawie zmiany cen leków, ale to bardzo biurokratyczna procedura. Mamy w portfelu ok. 350 leków refundowanych, a uwzględniając różne formy podania - ponad 500 produktów. To duże portfolio, w którym są też leki wykorzystywane przez miliony pacjentów przy chorobach populacyjnych - mówi Thomas Weigold.

Ministerstwo Zdrowia z tymi zarzutami się nie zgadza. Podkreśla, że w razie braku rentowności danego leku można przejść szybkie postępowanie podwyżkowe.

„Ustawodawca przewidział odpowiedni mechanizm podwyższenia urzędowej ceny zbytu danego produktu i zdecydowanie uprościł procedury w odniesieniu do zwykłego wniosku o objęcie refundacją. Procedura jest krótka, nie może trwać dłużej niż 90 dni, a trwa zdecydowanie krócej. Dodatkowo Minister Zdrowia ma ustawowy obowiązek wydawania co dwa miesiące obwieszczeń o refundacji, więc wszystkie zmieniane decyzje mogą wejść w życie od dnia obowiązywania nowego obwieszczenia. Tym samym nawet zmiany, o które apelują koncerny farmaceutyczne, nie wchodziłyby w życie z dnia na dzień” – czytamy w odpowiedzi resortu.

Zdecydowana riposta:
Zdecydowana riposta:
Ministerstwo Zdrowia, kierowane przez Adama Niedzielskiego, odrzuca postulaty branży farmaceutycznej. Uważa, że producenci leków mimo wzrostu kosztów mają solidne marże, a inflacyjna indeksacja wszystkich cen byłaby nieuczciwa i nieuzasadniona.
fot. Anatol Chomicz / Forum

Zamknięta furtka

Jaki byłby koszt dla budżetu proponowanych przez firmy farmaceutyczne rozwiązań? Przy inflacji przekraczającej 17 proc. w skali rynku – liczony w miliardach.

„Trudno dokładnie określić koszty proponowanego rozwiązania ze względu na zmienność inflacji. Jednak, żeby zobrazować skalę oraz skutki żądań koncernów farmaceutycznych, należy wskazać poziom realizacji całkowitego budżetu na refundację (CBnR), który wynosi ponad 97,4 proc. W tym roku CBnR wynosi prawie 17 mld zł” – wylicza ministerstwo.

Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że ceny poszczególnych leków można renegocjować, ale w indywidualnych postępowaniach na podstawie konkretnych dowodów. Dlatego na postulaty firm farmaceutycznych reaguje zdecydowaną odmową.

„Proponowana automatyzacja oraz rozciągnięcie takiego mechanizmu na wszystkie produkty, nie tylko nie bierze pod uwagę możliwości płatnika, ale może też narażać interes pacjenta związany ze zwiększonymi dopłatami do leku. W związku z tym oraz planowaną nowelizacją ustawy o refundacji, która wprowadzi mechanizm Bezpieczeństwa Lekowego Polski, wspierający produkcję leków i substancji czynnych na terenie kraju, Ministerstwo Zdrowia wyklucza możliwość wprowadzenia mechanizmu indeksacji cen leków w oparciu o inflację” – ucina resort zdrowia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane