Lex Orlen witany oklaskami

Kiedy Daniel Obajtek był prezesem Energi, uchwalono Lex Energa. Teraz jest prezesem Orlenu i nadchodzi Lex Orlen. Tym razem nowe przepisy rynek przyjmie z zadowoleniem.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • co nazwaliśmy Lex Orlen
  • jaką rolę planowana zmiana przepisów odegra w przejęciu Lotosu i PGNiG
  • jak pomysł oceniają eksperci

Od lat giełdowi specjaliści domagają się zmian w przepisach dotyczących obowiązków ogłaszania wezwań na akcje notowanych firm. Okazji przez te lata było kilka, projekt co najmniej jeden, ale trafił do szuflady. Dziś wszystko wskazuje na to, że tzw. ustawa o ofercie, zawierająca przepisy o wezwaniach, zostanie w końcu zmieniona.

Motorem zmian będzie… planowana ekspansja PKN Orlen, który szykuje się do przejęcia Lotosu i PGNiG.

Czy będzie to Lex Orlen?

10 lat gadania, teraz zmiany:
10 lat gadania, teraz zmiany:
Kierowany przez Daniela Obajtka PKN Orlen nie jest z pewnością inicjatorem zmian w ustawie o ofercie, ponieważ mówi się o nich od ponad 10 lat. Może jednak być ich najważniejszym akceleratorem.

Bez wyciągania gotówki

O tym, że PKN Orlen potrzebuje zmian w ustawie o ofercie, mówił w środę jego prezes Daniel Obajtek. Obecnie w ustawie zapisane są dwa progi: 33 proc. głosów (jego przekroczenie oznacza obowiązek ogłoszenia wezwania do 66 proc.) i 66 proc. (wezwanie do 100 proc.).

— Liczę na wejście w życie zmian w ustawie o ofercie publicznej, które określą jeden próg: na poziomie 50 proc. — mówił w środę Daniel Obajtek.

Dla państwowego koncernu jest to ważne, ponieważ planuje przejąć Lotos i PGNiG w sposób bezgotówkowy. By to zrobić, konieczne jest przeprowadzenie emisji i wymiana akcji, a na końcu tej operacji udział skarbu państwa w powiększonym podmiocie wzrośnie z 27 do blisko 50 proc. Przy obowiązujących przepisach skarb musiałby ogłosić wezwanie, ponieważ przekroczyłby 33 proc. Wezwanie oznacza zaś konieczność mobilizacji ogromnej gotówki na wykup akcji, czego i PKN Orlen, i skarb państwa chcą uniknąć.

Daniel Obajtek żartował w środę, że znów można mieć wrażenie, że wpływa na legislację, lecz przecież nie wpływa. Dla przypomnienia: w przeszłości, gdy był prezesem Energi (którą Orlen przejął w zeszłym roku) przekonał polityków do zmiany przepisów dotyczących reguł gry na rynku odnawialnych źródeł energii. Nowelizację ochrzczono wówczas Lex Energa — uderzyła w inwestorów wiatrowych, lecz pomogła Enerdze.

Wielki akcelerator

W przypadku planowanych zmian w ustawie o ofercie PKN Orlen nie jest z pewnością ich inicjatorem, ponieważ mówi się o nich od ponad 10 lat, ale może być ich najważniejszym akceleratorem. Giełdowych ekspertów to cieszy.

— Projekty zmierzające do zmian reguł obowiązujących przy przejmowaniu kontroli nad spółkami giełdowymi tonęły dotychczas w szufladach, mimo że jeden był już bliski trafienia do prac parlamentarnych. Jeśli teraz procedowanie stanie skuteczniejsze, to będzie to krok w słusznym kierunku — uważa Leszek Koziorowski, partner w kancelarii Gessel.

— Od przynajmniej 10 lat postulujemy zmianę przepisów o wezwaniach, które są archaiczne, sprzeczne z europejskim prawem i krzywdzące dla akcjonariuszy mniejszościowych. Dlatego każdą kierunkowo dobrą poprawę przyjmujemy z satysfakcją — twierdzi Piotr Cieślak ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych

„Propozycja uproszczenia systemu wezwań opracowana została ponad 10 lat temu, nie jest to zatem koncepcja nowa. Nawet jeśli czas i kształt nowelizacji powiązany byłby z przeprowadzeniem konkretnej transakcji, to nie może ona krzywdzić inwestorów, gdyż obowiązuje nas unijna dyrektywa o przejęciach. Wymaga ona poszanowania praw akcjonariuszy mniejszościowych w procesach przejęć” — dodaje w przesłanym „PB” komentarzu Mirosław Kachniewski, prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych.

Europa woli niżej

Z najnowszą propozycją zmian wyszła jesienią zeszłego roku Komisja Nadzoru Finansowego i przekazała projekt Ministerstwu Finansów. Zapytaliśmy resort, na jakim etapie są prace. Czekamy na odpowiedź.

Zdaniem Daniela Obajtka można być optymistą, ponieważ bezgotówkowy charakter ekspansji Orlenu zaakceptowała we wtorek Rada Ministrów. To oznacza, że jest polityczna wola przeprowadzenia zmian. Pytani przez nas giełdowi eksperci, nawet jeśli zmiany ich cieszą, wolą jednak, żeby próg przejęcia kontroli i obowiązku ogłoszenia wezwania był poniżej 50 proc.

— W Europie progi są znacznie niższe. My niezmiennie postulujemy pozostawienie jednego progu, właśnie na poziomie 33 proc., z obowiązkiem ogłoszenia wezwania na pozostałe akcje. W praktyce próg 33 proc. zapewnia kontrolę nad spółką i na przykładzie innych krajów widać, że sprawdza się jako dobre rozwiązanie dla akcjonariuszy mniejszościowych i dla rynku — uważa Piotr Cieślak.

„Obecny system, przewidujący dwa progi, jest bardzo skomplikowany i z pewnością wprowadzenie tylko jednego bardzo by uprościło regulacje. Problematyczne jest natomiast, jaki ten próg powinien być. Najczęściej bowiem dochodzi do przejęcia kontroli na poziomie dużo niższym niż 50 proc. Najrozsądniejsze wydaje się wprowadzenie jednego progu na poziomie 33 proc., co bardzo by uprościło redakcję przepisów przejściowych” — dodaje Mirosław Kachniewski.

— Dziś w Polsce za próg przejęcia kontroli uznajemy 66 proc. głosów, co jest ewenementem w skali europejskiej. To patologia. Obniżenie progu do 50 proc. to zasadnicza zmiana, nawet jeśli w Europie próg jest najczęściej znacznie niżej. Przydałyby się jeszcze zmiany w innych kwestiach, dotyczących np. ceny w wezwaniu czy wycofywania spółek z giełdy — mówi Leszek Koziorowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane