ŁÓDŹ CZEKA NA SZYBKIE POŁĄCZENIE Z WARSZAWĄ

Artur Lisowski
opublikowano: 24-06-1999, 00:00

ŁÓDŹ CZEKA NA SZYBKIE POŁĄCZENIE Z WARSZAWĄ

Prywatny kapitał może zainwestuje w transport kolejowy

BĘDĄ ROZMOWY: Już 30 czerwca odbędzie się w Łodzi spotkanie z władzami samorządowymi. Będziemy mówić o budowie szybkiej kolei — mówi Henryk Myśliwiec, rzecznik prasowy PKP. fot. Grzegorz Kawecki

Trwają prace nad projektem budowy szybkiego połączenia kolejowego między Łodzią i Warszawą. Inwestorzy planują zakupienie pociągu za około 30 mln marek. Największym problemem pozostaje jednak stan torowisk, które wymagają głębokiej modernizacji.

Dyskusje nad projektem budowy szybkiego połączenia kolejowego między Łodzią i Warszawą trwają od końca 1998 roku. Pierwszy na możliwość takiej inwestycji zwrócił uwagę premier Jan Krzysztof Bielecki. Zajmował wtedy jeszcze stanowisko dyrektora Europejskiego Banku Budowy i Rozwoju w Londynie.

— Na początku rozmawialiśmy o tym projekcie w gronie przyjaciół. Premier Bielecki zasugerował, że budowa szybkiej kolei na trasie Łódź-Warszawa jest rozwiązaniem przyszłości. Pamiętam, że odniosłem się do tego sceptycznie. Wydawało mi się, że lepiej byłoby przyśpieszyć pracę nad autostradami. W tej chwili wiem jednak, że budowa szybkiej kolei ma większą szansę powodzenia — wspomina wicewojewoda łódzki Cezary Grabarczyk.

Inwestycja prywatna

Kiedy pojawił się pomysł wybudowania szybkiej kolei ani miasto, ani tym bardziej PKP nie dysponowały wystarczającymi środkami, aby sfinansować tę inwestycję bez pomocy prywatnych inwestorów.

— Zdecydowano się na stworzenie grupy finansowej, która za prywatne pieniądze kupi szybki pociąg. Budżet publiczny jest zbyt słaby, żeby udźwignąć tego typu inwestycję — mówi wicewojewoda Cezary Grabarczyk.

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy przeprowadzone zostały wstępne rozmowy z inwestorami.

— Połączenie to oczekiwane jest zarówno przez mieszkańców Łodzi, jak i Warszawy. Wielu ludzi biznesu podkreśla, że brak dobrego połączenia ze stolicą jest jedną z barier rozwoju gospodarczego Łodzi — opowiada wicewojewoda.

Na początku władze miasta myślały, że uda im się udźwignąć finansowy ciężar takiej inwestycji. Brakowało wtedy prywatnych inwestorów zainteresowanych finansowaniem tego projektu.

— Dopiero od niedawna mówi się o udziale prywatnego kapitału. Uważam, że jeżeli pojawia się ktoś, kto może postawić ten pociąg na tory, to należy z tego skorzystać. Myślę, że udziałowcami spółki będzie jedynie kapitał prywatny. Miasto nie będzie bezpośrednio w tym uczestniczyło. Wydaje mi się, że nie ma takiej potrzeby — zwraca uwagę wicewojewoda Cezary Grabarczyk.

Tajemniczy przedsiębiorcy

Wicewojewoda nie chciał udzielić żadnych informacji na temat kosztów tego przedsięwzięcia.

— Nie ma powodu, aby przedwcześnie zdradzać szczegóły. O kosztach projektu i inwestorach będzie można mówić otwarcie dopiero po przeprowadzeniu analizy marketingowej i powstaniu spółki. Sądzę, że będzie to spółka akcyjna. W szybką kolej zamierza zainwestować kapitał polski i zagraniczny. Wiem, że partner zagraniczny jest tutaj czynnikiem przyśpieszającym. Myślę, że powołanie spółki powinno nastąpić w ciągu pół roku — uważa Cezary Grabarczyk.

Wszyscy zainteresowani podkreślają, że powodzenie całej inwestycji w dużym stopniu zależy od reformy PKP.

— Może się okazać, że brak reformy będzie barierą dla tego przedsięwzięcia. Przy realizacji tego projektu widzę dużą szansę dla PKP — ocenia wicewojewoda.

— PKP nie ma na razie pieniędzy, żeby udźwignąć taki ciężar finansowy. Sytuację mógłby zmienić poważny prywatny inwestor — przyznaje Henryk Myśliwiec, z PKP.

Według posiadanych przez „PB” informacji, wstępne scenariusze zakładają, że w początkowej fazie inwestorzy sfinansują zakup jednego pociągu za 30 mln marek. Zaleca się, aby był to pociąg spalinowy z wychylnym pudłem.

— Gdyby zdecydowano się na pociąg spalinowy, to koszty początkowe byłyby mniejsze niż w przypadku pociągu elektrycznego. Sama eksploatacja byłaby jednak o wiele droższa. Doszłyby do tego jeszcze sprawy ekologii, których nie można przecież pominąć — ocenia Henryk Myśliwiec.

Torowiska do wymiany

We wstępnych planach zakłada się wykorzystanie już istniejących torowisk. Ich stan na trasie Łódź-Warszawa pozostawia jednak wiele do życzenia. Planowana szybkość 160 km na godzinę, bez ich modernizacji, pozostaje jedynie w sferze marzeń.

— Ze względu na stan torowisk od roku 2000 na odcinku od Łodzi do Koluszek proponuje się zmniejszenie dopuszczalnej szybkości pociągu ze 120 do 100 km/h. Na pozostałej trasie obowiązywać będzie prędkość do 120 km/h. Wybudowanie kilometra torowiska wraz z trakcją kosztuje dzisiaj 9,4 mln zł. Gdyby chciano utworzyć nowe torowiska, trzeba by przeznaczyć na ten cel ponad 1,1 mld zł. Dopiero wtedy pociągi mogłyby osiągać oczekiwane 160 km/h — mówi Henryk Myśliwiec.

Dotychczas jedynie 23-kilometrowy odcinek na trasie Warszawa-Bednary-Zgierz-Łódź Kaliska umożliwia jazdę z taką szybkością.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Lisowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / ŁÓDŹ CZEKA NA SZYBKIE POŁĄCZENIE Z WARSZAWĄ