LOT zwalnia strajkujących

opublikowano: 22-10-2018, 16:00

67 strajkujących osób zostało zwolnionych dyscyplinarnie, spółka przestała uznawać związki, które doprowadziły do protestu i podpisała porozumienie z innymi. Wczoraj odwołała kilka rejsów.

PLL LOT
Zobacz więcej

PLL LOT Fot. Mateusz Wlodarczyk / FORUM

- Zakończył się trwający od 2013 r. spór zbiorowy. Spółka podpisała wiążący i legalny regulamin wynagradzania z dwoma największymi Zakładowymi Organizacjami Związkowymi: Związkiem Zawodowym Pracowników PLL LOT i i Związkiem Zawodowym NSZZ „Solidarność” – mówi Rafał Milczarski, prezes Lotu.
Związek Zawodowy Personelu Pokładowego i Lotniczego oraz Związek Zawodowy Pilotów Komunikacyjnych PLL LOT, które zorganizowały strajk, popełniły – według zarządu – błąd proceduralny, który powoduje, że utraciły status zakładowej organizacji związkowej.

Spółka wypowiedziała umowy 67 osobom, które odmówiły wykonywania pracy w związku z przystąpieniem do strajku. Zrobiła to mejlem.
- Decyzja jest bolesna, ale nie było innej możliwości w stosunku do osób, które od kilku dni manifestują, że nie chcą pracować w Lot. Szczególnie przykro było patrzeć, jak strajkujący wiwatowali i cieszyli się z odwołanego rejsu – mówi Rafał Milczarski.
W niedzielę spółka odwołała lot do Toronto – choć udało się znaleźć kapitana na zastępstwo, to pilot, który miał go zastąpić, po spotkaniu ze strajkującymi nie był w stanie podjąć pracy. Wczoraj odwołane zostało kilka kolejnych lotów.
- Wszystkim, którzy pracują dziękujemy. Apelujemy, by nie odbierali telefonów i wiadomości od strajkujących, oferujemy pomoc psychologiczną – mówi prezes Lotu.
Spółka wypłaci osobom, które wykonywały pracę przez pierwsze trzy dni strajku – od czwartku do niedzieli – 50 proc. premii.
Poza strajkującymi do pracy nie stawiają się także osoby przebywające na zwolnieniach lekarskich. Zwykle jest to 80 osób spośród liczącego 3 tys. zespołu. Wczoraj było 200 takich osób.
- Zachęcamy je do wizyty u lekarza i – w miarę możliwości – powrotu do pracy. Bardzo ich teraz potrzebujemy – mówi Rafał Milczarski.

W niedzielę spółka wynajęła dwa samoloty wraz z załogami – uzupełniły część braków.
- Jeśli nie będzie załóg, rejsy będą odwoływane – przyznaje prezes Lotu.
Jednocześnie zaznacza, że ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych umożliwia obciążenie odpowiedzialnością karną i finansową osoby odpowiedzialne za zorganizowanie nielegalnego strajku.
- Odwołanie lotu do Toronto to koszt 1 mln zł. Wszystkie dotychczasowe koszty wyceniamy na kilka milionów złotych – mówi Rafał Milczarski.
Szczegóły regulaminu wynagradzania spółka poda w najbliższych dniach. Regulamin przewiduje m.in. wyższe pensum, czyli minimalne wynagrodzenie pilotów oraz więcej gwarantowanych godzin, które spółka zleca współpracownikom.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / LOT zwalnia strajkujących